Jak wynika z wczorajszego raportu Departamentu Energi amerykańskie zapasy ropy spadły drugi tydzień z rzędu. Ropa marki Crude zyskiwała dziś na giełdzie Nymex 78 centów do poziomu 103,37$ za baryłkę. Był to najwyższy poziom od 31 maja bieżącego roku. Wczoraj ropa podrożała aż o 3,22$ do 102,59 i sięgnęła maksimów niewidzianych od końca maja 2011 roku.
Ceny ropy zyskały w tym roku 13 proc., po tym jak w 2010 roku zyskały 15 proc. Z kolei ropa marki Brent na giełdzie w Londynie znajdowała się dzisiaj na poziomie 111,79$ (niżej o 9 centów). Ten europejski kontrakt znajdował się 8,70 dolarów nad nowojorskim Crude. Oznacza to, że różnica pomiędzy ropą Crude a Brent jest najniższa od 8 marca bieżącego roku. Jednocześnie spread spadł o 69 proc. z rekordowego poziomu 27,88$ osiągniętego 14 października.
O godzinie 10:40 na giełdzie Nymex w Nowym Jorku za jedną baryłkę ropy płacono 102,65$, czyli zaledwie 0,01 proc. więcej niż wczoraj. Ograniczenie wzrostów cen ropy wynika z fatalnych wyników aukcji hiszpańskich 10-letnich obligacji. Średnia rentowność wyniosła 6,975%.
Na giełdzie w Londynie tracą notowania miedzi. O godzinie 10:34 za jedną tonę czerwonego metalu płacono 7 652$, czyli o 1,38 proc. mniej niż wczoraj. Konsekwentny spadek wyceny tego surowca przemysłowego nie powininen zaskakiwać - tym bardziej w warunkach szalejących rentowności obligacji peryferyjnych krajów Strefy Euro. Choć do tego grona zaczęła dołączać także Francja. Akcje KGHM Polska Miedź traciły o 10:45 ponad 2 proc. i za jedną akcję płacono 167 zł.
K.G.




























































