

Mamy środek maja 2018 roku, a GetBack wciąż nie potrafi wydusić z siebie raportu za 2017 rok.
Przypomnijmy, prawo daje na to czas do końca kwietnia. Początkowo spółka miała opublikować raport ostatniego dopuszczanego prawem dnia, tuż przed upłynięciem terminu poinformowała jednak, że tego nie zrobi. Publikację przełożono na 15 maja. Przyszedł jednak 15 maja i scenariusz się powtórzył. Informacja o braku publikacji raportu pojawiła się 25 minut przed północą. A mówimy tu przecież o raporcie, który dotyczy okresu zakończonego 4,5 miesiąca temu. Takie rzeczy – jak opóźnienie w publikacji - wie się wcześniej, jednak inwestorów trzymano w niepewności do 23:35.
Ta historia bez wątpienia zasługuje na karę. GetBack naruszył nawet termin, który wskazał sam, bez żadnego rygoru (bo prawo i tak już złamał wcześniej). I nie chodzi tu o karę zawieszenia akcji. Za brak raportu odpowiadają konkretne osoby i należy je ukarać. Oczywiście adresatem tego apelu jest Komisja Nadzoru Finansowego. Kara za brak raportu musi być szybka, bowiem tylko wówczas będzie miała efekt prewencyjny. Spółki muszą zobaczyć, że termin czterech miesięcy to rzecz święta, inwestorom trzeba zaś pokazać, że mogą wierzyć w zasady rynkowe. Kara nałożona po 4-5 latach takiego efektu nie wywoła.
Tym bardziej, że zgodnie z europejskimi wytycznymi wydłużono terminy publikacji raportów. Kiedyś GetBack na pokazanie danych za okres do końca grudnia 2017 miałby czas do 21 marca. Teraz, za sprawą nowych przepisów, mógł bezkarnie grać na czas aż do końca kwietnia. Rozwiązaniem miały być tzw. profit warningi, zgodnie z którymi spółki miały ostrzegać o wynikach odbiegających od normy zawczasu - że to działa niezbyt dobrze, pokazywaliśmy już w innym artykule. Wpisuje się w to najnowsza informacja z GetBacku. Wprawdzie spółka informuje, że jej zysk może wynieść -1 mld zł (!), informuje jednak o tym dwa tygodnie po terminie publikacji pełnego raportu.

Ów 1 mld zł straty to jednak bardzo ważna informacja. 30.09.17 (ostatni dostępny raport) kapitał własny grupy kapitałowej GetBack wynosił 566 mln zł. Jeżeli strata za 2017 rok sięgnęła rzeczywiście 1 mld zł, to kapitały własne w najnowszym sprawozdaniu (jeżeli się pojawi) będą najprawdopodobniej na solidnym minusie. Inaczej mówiąc, zobowiązania mogą okazać się o kilkaset milionów wyższe od aktywów spółki. Oczywiście wiarygodność tych danych - w świetle ostatnich aktualizacji - będzie mocno wątpliwa, jednak zobowiązania przewyższające aktywa byłyby kolejnym szczeblem na schodach problemów GetBacku. Z jednej strony to następny dowód niewypłacalności, z drugiej zaś dane te gryzą się nieco z planami ściągalności przedstawionymi we wniosku upadłościowym.





























































