Przypadek upadku SK Banku dobitnie pokazał, że europejski system gwarantowania depozytów zachęca do nadużyć. Pokusie tej ulegają zarówno niektóre mniejsze banki jak i zdecydowana większość ich klientów.


Operacyjnie Bankowy Fundusz Gwarancyjny spisuje się znakomicie. Wystarczyło kilka dni, by system wypłacił pieniądze klientów upadłych SKOK-ów, a teraz równie sprawnie poradzi sobie z wypłatą ok. 2 mld złotych ulokowanych w SK Banku – do nie dawna największym banku spółdzielczym w Polsce.
Unia zepsuła polskie gwarancje
Po upadku Lehman Brothers unijny decydenci spanikowali i w obawie o efekt domina narzucili krajom członkowskim jednolity system gwarancji wkładów bankowych osób fizycznych. Unijne wytyczne nakazały objąć pełną gwarancją wkłady do równowartości 50 tys. euro. W grudniu 2010 roku próg ten został podniesiony do 100.000 euro.
Taka konstrukcja systemu sprawia, że przeważająca większość deponentów w ogóle nie dba o to, komu powierza swoje pieniądze. Całe ryzyko bierze za nich BFG. I płaci za brak rozsądku deponentów. Ba, nawet wypłaca odsetki (na ogół dość wysokie) zaoferowane przez plajtujący bank! To nie jest zdrowa sytuacja.
Tymczasem w starym systemie (obowiązującym do listopada 2008 r.) w 100% gwarantowane przez BFG były tylko wkłady do tysiąca euro. Posiadacze depozytów powyżej 1.000€ odzyskiwali 90% (czyli tracili 10% zainwestowanego kapitału!). Ale tylko do równowartości 22,5 tys. euro (czyli ok. stu tysięcy złotych). Powyżej tej kwoty BFG nie gwarantował ani grosza. I to był system, który skłaniał nawet drobnych ciułaczy do zachowania przynajmniej minimum ostrożności, a strefa podwyższonego ryzyka rozpoczynała się już przy kwotach rzędu 100.000 zł.

Pokusa nadużycia w bankowości
Gwarancje narzucone przez UE wydają się stanowczo zbyt wysokie jak na polskie warunki, gdzie mało kto lokuje w banku kwoty wyższe niż gwarantowane 427.200 zł (według aktualnego kursu EUR/PLN). Po drugie, brak nawet symbolicznego udziału własnego w przypadku upadku banku oraz wypłata naliczonych odsetek rozzuchwaliły deponentów, zwłaszcza tzw. wyjadaczy wisienek.
Przeczytaj także
Nadużycia gwarancji dopuszczają się także banki, czego najlepszym przykładem jest właśnie SK Bank. Źle prowadzony – oględnie ujmując - bank bez trudu znajdował deponentów dzięki gwarancjom BFG. A teraz te bardziej rozsądnie zarządzane banki muszą zapłacić za błędy swojego konkurenta. PKO BP będzie musiał wyłożyć 350 mln zł, a Pekao SA 237 mln.
Przeczytaj także
Mocno oberwą mniejsze banki komercyjne – przykładowo upadłość SK Banku pochłonie 63% tegorocznego zysku netto BPH. Proszę się teraz postawić na miejscu prezesa bądź akcjonariusza takiego banku. Jestem przekonany, że ocena moralna posunięć kierownictwa SK Banku będzie bardzo jednoznaczna, choć niekoniecznie godna wygłoszenia publicznie.





























































