Prezes DPD Polska opowiada o trzech dekadach działalności firmy i zmianach na rynku kurierskim w Polsce.


Partnerem publikacji jest DPD Polska
W rozmowie z Pulsem Biznesu Rafał Nawłoka, prezes DPD Polska, opowiada o kierunkach rozwoju firmy i całego rynku, przyszłości cen usług kurierskich oraz o tym, jak technologia zmienia logistykę pierwszej, środkowej i ostatniej mili.
DPD Polska obchodzi w tym roku 35. urodziny. Jak zmieniła się branża kurierska przez ten czas?
To przede wszystkim historia dynamicznego wdrażania technologii — automatyzacji i robotyzacji. Kiedy ponad 20 lat temu zaczynałem pracę w branży, większość procesów wyglądała zupełnie inaczej. Paczki były przenoszone ręcznie, przenośniki obsługiwali ludzie, wszystko opierało się na pracy fizycznej. Dziś serce operacji, czyli sortownie, są w praktyce w pełni zautomatyzowane. To jest główna różnica, którą można zauważyć.
Ważną zmianę przyniosła też cyfryzacja kontaktu z klientami oraz procesów logistycznych. Od rozmów telefonicznych i maili przeszliśmy do rozwiązań cyfrowych takich jak śledzenie przesyłek, voiceboty i chatboty. Ten rozwój został dodatkowo napędzony wejściem Polski do Unii Europejskiej, które otworzyło nam drogę na rynek międzynarodowy, a później wzrostem segmentu e-commerce w czasie pandemii. To, co kiedyś było wyjątkiem, dziś jest standardem. Kupujemy i sprzedajemy w sieci, sprowadzamy towary z innych krajów, a ceny przesyłek międzynarodowych nie stanowią bariery.
W ostatnich latach ESG zeszło na dalszy plan wobec innych wyzwań, z jakimi mierzy się gospodarka. Jak dziś branża kurierska podchodzi do kwestii zrównoważonego rozwoju i elektryfikacji floty? Czy to wciąż strategiczny priorytet?
Kierunek jest jasny: elektryfikacja floty. Tempo transformacji zależy jednak od infrastruktury. Sami nie zbudujemy ogólnopolskiej sieci ładowarek ani nie zapewnimy wszędzie dostępu do szybkiego prądu. Bez tego trudno efektywnie planować trasy i pracę kurierów.
Ostatnia surowa zima pokazała zresztą, z jakimi wyzwaniami się mierzymy. Ogrzewanie aut elektrycznych znacząco zmniejsza zasięg, a dostępnych ładowarek często brakuje. Inwestujemy w stacje ładowania w nowych oddziałach, jednak dziś samochód elektryczny musi wyjechać i wrócić na tej samej baterii. Dlatego ESG pozostaje priorytetem, ale infrastruktura wciąż wyznacza granice tej zmiany.
Jak ocenia pan ostatnią decyzję dotyczącą sprzedaży spółki InPost i jej potencjalny wpływ na rynek usług kurierskich w Polsce i Europie?
To, co dziś obserwujemy, jest procesem znacznie szerszym niż pojedyncza transakcja. Widać wyraźnie, że rynek wchodzi w etap konsolidacji. Dostrzec to można nie tylko na poziomie lokalnym, ale też europejskim, a nawet globalnym. Przez lata mówiłem, że w Polsce przestrzeń do klasycznych krajowych przejęć jest ograniczona. Jeśli miałyby się wydarzyć, to raczej w większej, międzynarodowej skali. Wygląda na to, że właśnie w ten etap wchodzimy. Duże transakcje zazwyczaj uruchamiają kolejne ruchy. Po silnym wstrząsie rynek zaczyna się przestawiać, a konkurenci odpowiadają — pytanie tylko, w jaki sposób. Dziś każdy gracz szuka skali, optymalizuje koszty i buduje przewagi operacyjne. W logistyce wielkość i efektywność mają kluczowe znaczenie. Dlatego można się spodziewać, że konsolidacja będzie postępować. W jakim tempie i kierunku — to pokażą najbliższe lata.
Z perspektywy klienta — czego możemy się spodziewać w najbliższych latach w zakresie cen usług kurierskich? Czy jest przestrzeń na obniżki, czy raczej zakłada pan ich stabilizację lub wzrost?
Nie spodziewałbym się istotnych wahań cen. Usługi kurierskie w dużej mierze opierają się na koszcie pracy. Trzeba zapłacić pracownikom w magazynach i podwykonawcom, którzy doręczają paczki. Ten element zawsze będzie stanowił kluczową część ceny, niezależnie od tego, czy mówimy o dostawie do domu, czy do automatu paczkowego. Żeby ceny mogły realnie spaść, musielibyśmy nagle podwoić efektywność doręczeń, a to w praktyce jest bardzo trudne.
Warto też pamiętać, że ceny w Polsce już dziś należą do najniższych w Europie. Przestrzeń do dalszych obniżek jest więc ograniczona. Bardziej prawdopodobny scenariusz to utrzymanie cen na zbliżonym poziomie z ewentualnymi korektami wynikającymi ze wzrostu kosztów pracy, energii czy infrastruktury. Rynek będzie podążał za realnymi kosztami prowadzenia działalności.
Jakie kierunki rozwoju technologii będą w najbliższych latach najważniejsze dla branży kurierskiej?
Mało prawdopodobna jest rewolucja na pierwszej czy ostatniej mili — tu proces jest już dość zaawansowany i zoptymalizowany. Więcej będzie się działo na styku z klientem, w automatyzacji wymiany informacji i przyspieszaniu obsługi. Coraz większe znaczenie zyskuje tzw. środkowa mila, czyli sortowanie. Przy rosnącym e-commerce i coraz mniejszych paczkach kluczowe staje się szybkie, precyzyjne rozsortowanie ogromnych wolumenów w tym samym oknie czasowym. To tu będzie toczyła się gra o efektywność.
Dużą rolę może odegrać sztuczna inteligencja, zwłaszcza w obszarze predykcji. Dla logistyki przewidywanie wolumenów to „święty Graal”. Jeśli wiemy z wyprzedzeniem, ile paczek do nas trafi, możemy optymalnie ustawić sortownie, ludzi i transport. Dziś największym wyzwaniem jest nieprzewidywalność. Czasem mierzymy się ze skokami liczby zamówień rzędu nawet 30 proc. z tygodnia na tydzień. AI, która pozwoli lepiej prognozować takie zmiany, realnie podniesie jakość i efektywność całego systemu.
Nad jakimi rozwiązaniami technologicznymi pracuje dziś DPD?
Pracujemy nad wieloma projektami, często wymieniając doświadczenia w ramach międzynarodowej struktury i adaptując sprawdzone rozwiązania z innych rynków. Nie planujemy spektakularnej rewolucji, raczej konsekwentne udoskonalanie procesów. Przykładem jest dostosowanie najnowszej sortowni w Swędowie pod Łodzią do obsługi mniejszych paczek. Rozwiązania w niej użyte są tak dopasowane, aby lepiej odpowiadać na potrzeby B2C.
Rozwijamy też elastyczne podejście do automatów paczkowych. Stawiamy na modele, które można szybko relokować i dopasowywać do potrzeb mieszkańców. Jednocześnie zakładamy, że automaty nie zastąpią całkowicie dostaw do domu — te zawsze będą potrzebne. Technologia ma więc wspierać różne modele doręczeń, a nie jeden dominujący.
Jakie są dziś najważniejsze wyzwania legislacyjne dla branży i czego oczekiwałby pan od rządu w kontekście regulacji oraz zapowiadanych deregulacji?
Najważniejsza jest przewidywalność. Mówiłem o tym 20 lat temu i dziś powtórzę to samo — biznes musi mieć czas na dostosowanie się do zmian. Nie może być tak, że wprowadza się istotne regulacje bez realnego vacatio legis albo że projekty są modyfikowane w ostatniej chwili, a terminy dla firm pozostają bez zmian. Dotyczy to zarówno przepisów krajowych, jak i tych wynikających z prawa unijnego, które bywają w Polsce dodatkowo zaostrzane.
Jeśli chodzi o kwestię deregulacji, problem w tym, że równolegle wciąż pojawiają się nowe przepisy. W efekcie ten „worek regulacyjny” wcale się nie zmniejsza — zmienia się tylko jego zawartość. Duże firmy sobie poradzą, ale najmocniej odczuwają to mali i średni przedsiębiorcy, często nasi podwykonawcy. Dlatego deregulacje warto zaczynać od perspektywy małej firmy — to tam nadmiar przepisów najbardziej hamuje rozwój i zniechęca do przedsiębiorczości.
Jak wygląda dziś struktura zespołu DPD Polska i w jaki sposób firma dba o swoich pracowników oraz współpracujących kurierów?
Zespół DPD składa się z dwóch głównych grup. Pierwsza to pracownicy etatowi, działający często „w tle” — w magazynach, sortowniach, biurach. Druga to podwykonawcy, czyli kurierzy i firmy przewozowe, którzy odpowiadają za dostawy. Dbamy o obie grupy tak samo, bo każda z nich jest kluczowa dla działania całego systemu.
Wprowadziliśmy m.in. barometr zaangażowania i satysfakcji, który od dwóch lat bada satysfakcję naszych pracowników oraz podwykonawców. Wyniki pokazują obszary do poprawy, ale też potwierdzają, że przedsiębiorcy dobrze czują się w pracy z nami. To podejście dwoiste — partnerska współpraca z przedsiębiorcami oraz stały dialog z pracownikami — pozwala nam rozwijać zarówno kulturę firmy, jak i efektywność operacyjną.
Jakie są kluczowe kierunki rozwoju DPD Polska na najbliższe lata?
Mocno stawiamy na rozwój usług „out of home”, czyli dostaw realizowanych w punktach odbioru, takich jak automaty paczkowe czy sklepy partnerskie. Jednocześnie dokładnie analizujemy rynek samych automatów — Polska jest dziś jednym z najbardziej nasyconych rynków w Europie, więc w pewnym momencie trzeba będzie ocenić, czy dalsze zwiększanie liczby urządzeń ma sens ekonomiczny.
Coraz bardziej naturalnym kierunkiem wydaje się współpraca między operatorami i większa otwartość infrastruktury zamiast nieustannego dokładania nowych maszyn. To ogromne inwestycje, które muszą się zwrócić. Dlatego oprócz rozwoju sieci skupiamy się na efektywności, specjalizacji sortowni — zwłaszcza pod kątem mniejszych paczek — oraz dalszym wzmacnianiu pozycji w usługach międzynarodowych.
Partnerem publikacji jest DPD Polska




















































