Rynek wciąż ignoruje coraz poważniejsze problemy krajów PIIGS. „Osiągnięto postęp, ale konieczne są dalsze wysiłki” – tylko tyle mieli do powiedzenia eksperci trojki (MFW, EBC i KE), którzy zakończyli swoją wycieczkę do Aten. Fakty są takie, że Grecja wciąż nie wywiązuje się ze swych zobowiązań i tylko składa kolejne obietnice. To może się skończyć odcięciem kraju od międzynarodowej pomocy finansowej.
Problemy może mieć też Portugalia, jeśli rząd będzie zmuszony wywiązać się z gwarancji danych sektorowi bankowemu. Agencja Standard & Poor’s oszacowała, że zobowiązania te mogą sięgnąć 50 mld euro, czyli jednej trzeciej portugalskiego PKB. Oczywiście, Lizbona tych pieniędzy nie ma i w razie czego nie pożyczy ich na rynku.
Rozpaczliwe komentarze na łamach niemieckie prasy wygłasza też premier Włoch, co tylko sygnalizuje, jak trudna jest sytuacja zadłużonej na 120% PKB Italii. I w tej atmosferze wczesnym popołudniem główne europejskie giełdy zwyżkowały po ok. 0,6%.
Na plusie były też kontrakty na indeksy amerykańskie. O 13:15 futures na S&P500 zyskiwały 0,15% i zbliżały się do kwietniowego rekordu hossy. Pomóc w tym może Ben Bernanke, który na godzinę 15:00 zaplanowane ma wystąpienie publiczne.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
































































