Koronawirus gra pierwsze skrzypce w dotychczas opublikowanych raportach okresowych spółek za I kwartał 2020 roku, ale ich w pełni nie zdominował - wynika z raportu Nobili Partners. Próba wciąż jest jednak niewielka, a sporo spółek przekłada publikację raportów na późniejszy termin.
Na GPW powoli rozkręca się sezon publikacji wyników za I kwartał 2020 roku. Sezon wyjątkowy, bowiem to właśnie w I kwartale rozpoczął się gospodarczy lockdown związany z epidemią koronawirusa. Raporty finansowe spółek giełdowych to ważne i wiarygodne źródło informacji, gdyż zarządy emitentów giełdowych ponoszą dużą odpowiedzialność prawną za zawarte w nich dane i informacje. Dodatkowo, poza sprawozdaniami finansowymi za okres od początku stycznia do końca marca, raporty kwartalne muszą zawierać również opis istotnych zdarzeń do dnia publikacji raportu – czyli tych najbardziej aktualnych.
Nobili Partners przebadało raporty osiemnastu spółek, które zdecydowały się na publikację kwartalnych raportów w kwietniu. To swoiste grono pionierów, które jako pierwsze musiało zmierzyć się z wyjątkowością obecnego sezonu wynikowego. We wszystkich ze wspomnianych osiemnastu kwietniowych sprawozdań znalazły się informacje nt. wpływu pandemii na działalność i wyniki spółek albo ryzyk związanych z rozpowszechnianiem się koronawirusa. Jednak zaledwie 33 proc. zidentyfikowało w raporcie kwartalnym pandemię jako jedno z najważniejszych zdarzeń kwartału z ich perspektywy.
Przyszły problem?
Najciekawszy jest fakt, że najczęściej (bo w 78 proc. raportów) spółki odnosiły się do pandemii w czasie przyszłym, czyli w punkcie określonym w przepisach prawa jako: „wskazanie czynników, które mogą mieć wpływ na osiągnięte wyniki w perspektywie co najmniej kolejnego kwartału”.
- To ciekawy wynik w zestawieniu z aktualizacji wyników badania Nobli Partners dotyczącego raportów bieżących, o którym informował Bankier.pl, z którego wynika, że jak dotąd (tj. do 11 maja br.) łącznie 43 proc. ze wszystkich spółek z GPW opublikowało raport o możliwym wpływie pandemii na wyniki (tzw. profit warning), z czego tylko w 13 proc. z nich zawarto precyzyjne szacunki strat finansowych wywołanych skutkami pandemii. Oba te wyniki potwierdzają tezę, że, jak dotąd, zdecydowana większość giełdowych spółek nie odnotowała istotnych negatywnych skutków walki z COVID-19 - czytamy w analizie Nobli Partners.

Teoretycznie bowiem, jeżeli spółka już wie o istotnym wpływie koronawirusa na przyszłe wyniki, powinna opublikować wspomniany profit warning. Z drugiej strony sytuacja z pandemią jest na tyle nietypowa, że niektóre spółki po prostu mają problem z dokładną oceną sytuacji. Zamiast puszczać pustą informację o możliwym, choć nieznanym wpływie, wolą poczekać na konkrety. Jeżeli jednak ów istotny wpływ miał miejsce w I kwartale 2020 roku, to jego konkretny opis powinien znaleźć się w raporcie za wspomniany okres.
- W opublikowanych w kwietniu raportach kwartalnych emitentów z GPW jedynie część spółek zaprezentowało precyzyjny opis wpływu skutków pandemii. Ponieważ członkowie zarządów i rad nadzorczych ponoszą wysoką odpowiedzialność prawną, w tym osobistą, za właściwe wypełnianie obowiązków informacyjnych i sporządzanie raportów w sposób rzetelny, prawdziwy i kompletny to można wyciągnąć wniosek, że te spółki z warszawskiej Giełdy, będące zazwyczaj większymi albo średniej wielkości przedsiębiorstwami, w znaczącej większości nie doświadczyły jak dotąd znaczącego wpływu czasowego zamrożenia gospodarki na ich działalność – komentuje Piotr Bieżuński, prezes Nobili Partners.
Część raportów dopiero w wakacje
Przypomnijmy jednak, że badanie dotyczy spółek, które opublikowały raport w kwietniu. To ledwie 18 firm, a więc próba bardzo mała, choc i bardzo ciekawa, bo jako pierwsza stawiająca czoła szczególnym warunkom publikacji wyników. Na bardziej wiążące wnioski dla całego rynku trzeba bedzie jednak poczekać do końca sezonu, który niestety będzie wyjątkowo długi. W związku z koronawirusem spółki otrzymały jednorazową szansę opóźnienia publikacji aż do 29 lipca (standardowy termin zakłada publikację do końca maja). Z analizy Nobili wynika, iż z furtki publikacji po standardowym terminie skorzystało jak dotąd 16 proc. emitentów z GPW. Formowanie wniosków dotyczących I kwartału dopiero w lipcu może wydawać się swego rodzaju musztardą po obiedzie, warto jednak pamiętać, że często skłonne do odkładania publikacji raportów są te spółki, które mają największe problemy z bieżącą działalnością.
Dodatkowo wychodzenie z lockdownu wcale nie oznacza końca tematu wpływu pandemii na wyniki. Po pierwsze zarażenia wirusem wciąż są powszechne i mogą sparaliżować gospodarkę co pokazuje choćby najświeższy przykład Górnego Śląska. Po drugie niektóre konsekwencje lockdownu mogą być długofalowe. Nawet jeżeli jakaś branża nie została nim dotknięta bezpośrednio, to wkrótce zamówienia mogą spaść w związku z cięciem budżetów u klientów bardziej dotkniętych "wirusem". Tak może być np. w branży IT.
Artykuł powstał na podstawie opublikowanego 11 maja 2020 roku raportu Nobili Partners pt. "Sezon publikacji raportów za I kwartał rozpoczął się na dobre. Jak spółki z GPW raportują wpływ pandemii na ich biznes?". Nobili Partners to ekspercka firma doradcza, świadcząca usługi dla spółek z zakresu relacji inwestorskich, compliance oraz bieżących i okresowych obowiązków informacyjnych, a także komunikacji korporacyjnej, doradztwa transakcyjnego i strategicznego, wdrażania działań w obszarze zrównoważonego rozwoju i zarządzania komunikacją w sytuacjach kryzysowych. Konsultanci Nobili posiadają bogate, różnorodne doświadczenie zdobyte w ostatnich latach przy realizacji kilkuset projektów dla ponad stu prywatnych i publicznych (giełdowych) spółek, organów administracji, organizacji branżowych i instytucji rynkowych.
Adam Torchała




























































