Poród+ i ronaldiki. Madera, jakiej nie znacie [FotoStory]

redaktor naczelna Bankier.pl

Madera - wyspa wiecznej wiosny, powtarzają do bólu w przewodnikach. Tymczasem te 800 km2 na Atlantyku to także platforma inwestycyjna dla Ronaldo, źródło nietypowych dopłat dla przyszłych mam i jedno z najbardziej kapryśnych lotnisk na świecie.

Bankier.pl o podróżach? Dlaczego nie. W końcu jako turyści też ponosimy wydatki, szukamy oszczędności i na własnej skórze doświadczamy konsekwencji gospodarczych zmian w różnych krajach. W nowej serii artykułów pokazujemy popularne miejsca na świecie, ale nie przez pryzmat evergreenów znanych z przewodników.

Madera w 9 obrazkach

Czy czytaliście relacje naszych dziennikarzy z Islandii, w Wasze ręce trafiła ekonomiczna pocztówka ze Słowenii, podążaliście śladami redakcji po Japonii lub wreszcie - ostatnio - czy obejrzeliście album głównego analityka Bankier.pl z Portugalii? Jeśli nie, nadróbcie zaległości. Jeśli tak, czas na kolejną część ekonomicznego przewodnika po świecie, jaki dla Was tworzymy. Tym razem dajcie się zabrać na Maderę.

Zgodnie z konwencją przyjętą dla artykułów z serii FOTOSTORY, każde miejsce, o którym opowiadamy, pokazujemy w zaledwie kilku zdjęciach. Nie są to typowe obrazki z przewodników, raczej niedoceniane ślady na mapie, za którymi często kryją się fascynujące fakty. Wspólnym mianownikiem jest pieniądz.

#1 Najważniejsze nie z importu

Nie importujemy wody na wyspę, czerpiemy z tego, co daje nam natura – mówią z dumą Maderczycy. Całkowita ilość wody pitnej pochodzi tu… ze skroplonego deszczu. Wyspa pokryta jest gęstą siecią lewad, którymi woda transportowana jest do niżej położonych pól i miejscowości. Spływa to, co wcześniej skropliło się z chmur osiadających na licznie porastających góry wrzosach.

Wysokim partiom gór Madery często towarzyszą spektakularne widoki z udziałem nisko osadzonych chmur
Wysokim partiom gór Madery często towarzyszą spektakularne widoki z udziałem nisko osadzonych chmur (fot. Malwina Wrotniak / Bankier.pl)

#2 Poród+ po madersku

Madera to nie jedna wyspa, ale archipelag, w którym mieści się m.in. urokliwa Porto Santo z długą, piaszczystą plażą, co jak wiadomo, na samej Maderze nie jest zbyt częstym zjawiskiem. Między innymi dlatego ta oddalona o ok. 40 km2 wyspa przyciąga turystów. A żeby było komu tych turystów gościć, są też Portugalczycy.

Porto Santo liczy sobie ok. 40 km2 i choć ma świetnie zaopatrzony, duży supermarket, to nie ma szpitala. Ma za to niewielkie lotnisko, więc teoretycznie nagłe przypadki można transportować drogą powietrzną do stolicy Madery. Ten rodzaj podróży do Funchal nie jest jednak opcją tanią ani bezstresową. Lotnisko w Funchal bywa problematyczne ze względu na częsty wiatr boczny utrudniający, a czasami uniemożliwiający, starty i lądowania samolotów. Przyszłym mamom, które jak najszybciej powinny dostać się na oddział położniczy, nie poleca się.

Pozbawiona szpitala wyspa Porto Santo należąca do archipelagu Madery
Pozbawiona szpitala wyspa Porto Santo należąca do archipelagu Madery (fot. Malwina Wrotniak / Bankier.pl)

Madera musiała sobie poradzić z „obsługą” przyszłych mam z Porto Santo. Wymyślono, że taniej będzie sfinansować przyszłej mamie i jej osobie towarzyszącej spokojny transport do szpitala w terminie w miarę bezpiecznym, na kilka tygodni przed szczęśliwym rozwiązaniem. Z publicznych pieniędzy finansuje się kilkutygodniowy pobyt dla dwóch osób, obejmujący okres przed i po porodzie.

#3 Tanie loty gwarantowane

Statystyka na Maderze to trudna sztuka. O ile jeszcze do ustalenia jest wolumen nowych mieszkańców wyspy, o tyle trudniej policzyć tych, którzy wyjechali i już tam na stałe nie wrócą. Zwłaszcza że, pozostając przy nomenklaturze właściwej do punktu omawianego przed chwilą, im samym na odcięciu pępowiny nie zależy. Powód? Pieniądze.

Maderczycy niechętnie odcinają się od swoich korzeni, część z nich za wszelką cenę chce zachować prawo do tańszych lotów na kontynent
Maderczycy niechętnie odcinają się od swoich korzeni, część z nich za wszelką cenę chce zachować prawo do tańszych lotów na kontynent (fot. Malwina Wrotniak / Bankier.pl)

Kto ma status rezydenta na Maderze, ten może liczyć na tańsze podróżowanie między wyspą a kontynentalną częścią kraju. Państwo gwarantuje, że obywatele nie zapłacą za takie połączenie więcej niż 86 euro w dwie strony. A kto zapłaci więcej – np. z racji wysokiego sezonu 300  euro, ten wraca z rachunkiem na pocztę i tam dostaje zwrot kosztów. Studenci płacą nawet mniej.

#4 Eurochłonne lotnisko

Latanie to w maderskim wydaniu zjawisko szczególne z jeszcze co najmniej jednego powodu. Jest nim lotnisko w Santa Cruz, owiane złą sławą po głośnym wypadku lotniczym z 1977 roku. Pilot, prowadząc samolot portugalskich linii TAP, nie zdołał wyhamować na wyjątkowo krótkim pasie, wskutek czego samolot z 156 pasażerami na pokładzie spadł do wody. Przeżyły tylko 33 osoby.

Maderskie lotnisko to jedno z bardziej malowniczo położonych lądowisk, usytuowane dosłownie na skraju wyspy. Do czasu wspomnianej katastrofy lotniczej pas startowy miał długość zaledwie 1600 metrów. Później przedłużano go dwukrotnie – do dzisiejszych rozmiarów 2781 metrów.

Przedłużany, osadzony na palach pas startowy jedynego lotniska na Maderze, w Santa Cruz
Przedłużany, osadzony na palach pas startowy jedynego lotniska na Maderze, w Santa Cruz (fot. Malwina Wrotniak / Bankier.pl)

Mimo to nie uwolnił się od miana „jednego z "najniebezpieczniejszych lotnisk na świecie”, a to głównie za sprawą lokalnych trudnych warunków pogodowych. Mimo że Madera to wyspa „wiecznej wiosny”, lądujący tam piloci nader często zmagają się z kłopotliwym bocznym wiatrem. W internecie nie brakuje filmów z mniej lub bardziej udanych lądowań.

#5 Marakuje dla naiwnych

Czy za kilka owoców można zapłacić kwotę równą 150 zł? Można, o ile na najbardziej popularnym targu owocowo-warzywnym Madery robi się zakupy w nieodpowiedni dzień albo po nieodpowiedniej stronie budynku.

Odwiedzający Funchal turyści tłumnie ciągną do hali targowej Mercado dos Lavradores. Móc skosztować w jednym miejscu tylu oryginalnych owoców, to jak wygrać los na loterii. Sporo jednak stracą ci, którzy nie zostali przed zakupami ostrzeżeni.

Mercado dos Lavradores, czyli najpopularniejsze targowisko w Funchal, do którego ściągają tłumy turystów
Mercado dos Lavradores, czyli najpopularniejsze targowisko w Funchal, do którego ściągają tłumy turystów (fot. Malwina Wrotniak / Bankier.pl)

Bo ile powinien kosztować owoc popularnej na Instagramie monstery, ile bananowa marakuja, a ile polecana chorym na raka annona? No właśnie – skąd niby ma to wiedzieć Polak. Tej samej wiedzy, szczęśliwie dla Maderczyków, nie ma też wiele innych narodowości, co jest wspaniałym fundamentem dla osobiście budowanej polityki cenowej.

Zasada jest jedna – zakupy bez poczucia, że jest się ofiarą, mają sens głównie w piątki i soboty, gdy na targ oprócz stacjonujących tam handlarzy (do rozpoznania po czerwonych stoiskach - unikać) ściągają także rolnicy (stoiska zielone, kupować). Tylko wówczas ceny turystyczne ścierają się z rynkowymi, a kupujący ma szansę na zakupy po stawkach innych niż z kosmosu. Jeśli jednak skusi się na degustację, a później bez namysłu pozwoli sobie zapakować naręcze owoców po nieznanej, bo nieoznaczonej cenie, na gorycz rachunku może nie pomóc nawet słodycz podobno dosładzanych co rano cukrem przez handlowców owoców.

#6 Jak huczny sylwester, to tutaj

Mało kto wie, że ta mała wyspa na Atlantyku jest zdobywcą rekordu Guinnessa. Madera uzyskała tytuł organizatora największego pokazu fajerwerkowego podczas nocy sylwestrowej na przełomie 2006 i 2007 roku za sprawą 8-minutowego show z pompą otwierającego nowy rok. Miano to podtrzymywała do 2012 roku.

#7 Uwaga, pryskają w samolotach

„A teraz załoga pokładowa przejdzie wzdłuż kabiny i spryska samolot środkiem insektobójczym” – słyszeli w te wakacje pasażerowie wracający do Polski z wakacji na Maderze. Jak się okazuje, położona na Oceanie Atlantyckim wyspa jest na liście miejsc o podwyższonym ryzyku "dystrybucji" malarii. Nie oznacza to bynajmniej konieczności przyjmowania leków, turystom nie zaleca się również stosowania repelentów. Ale to nie znaczy, że zupełnie nie otrą się o ten temat. Zaskoczeniem może być dla niektórych, że po wejściu na pokład zostaną... spryskani środkiem insektobójczym.

Z dezynsekcją samolotów mają do czynienia m.in. pasażerowie wysyłanych z Polski na Maderę czarterów Enter Air
Z dezynsekcją samolotów mają do czynienia m.in. pasażerowie wysyłanych z Polski na Maderę czarterów Enter Air (fot. Malwina Wrotniak / Bankier.pl)


Tak, tak. Załogi samolotów przylatujących np. do Polski z Madery są zobowiązane przeprowadzić dezynsekcję, celem pozbycia się z pokładu ewentualnych komarów, które mogłyby być nosicielami niepożądanych na Starym Kontynencie chorób. Jak przebiega taki proces w praktyce, pisaliśmy w artykule "Wracali z Madery, spryskano ich środkiem insektobójczym".

#8 Wyspa „ronaldików”

Człowiek, którego imię usunęło z rejestrów świętą Katarzynę jako patronkę miejscowego lotniska, jest na Maderze legendą jeszcze za życia. Wychowany na przedmieściach Funchal Christiano Ronaldo nie odciął się od korzeni. Podobno często bywa na wyspie, inwestuje tu też swoje pieniądze. Między innymi w sieć boisk do gry w piłkę nożną, popularyzując tę dziedzinę sportu wśród najmłodszych.

Ronaldo jest na Maderze, skąd pochodzi, prawdziwym symbolem sukcesu
Ronaldo jest na Maderze, skąd pochodzi, prawdziwym symbolem sukcesu (fot. Malwina Wrotniak / Bankier.pl)

#9 Strelicje w podręcznym

Kwiaciarnia na lotnisku to wcale nie taki oczywisty schemat. Nie mogłoby jej jednak nie być w terminalu w Funchal, bo Madera to przecież "kwiat Atlantyku". Pamiętacie Mercado dos Lavradores? Na wspomnianym targu, obok owoców i warzyw (i produktów z popularnego w Portugalii korka) wręcz roi się od sadzonek kwiatów i roślin ciętych z gatunków, o jakie w Polsce trudno lub trudno w dobrej cenie.

Kwiaciarnia na maderskim lotnisku - ostatnia szansa, by wetknąć turyście do bagażu kwiaty
Kwiaciarnia na maderskim lotnisku - ostatnia szansa, by wetknąć turyście do bagażu kwiaty (fot. Malwina Wrotniak / Bankier.pl)

Ta wyspa to jedno z niewielu miejsc, gdzie turystom na każdym kroku komunikuje się, że przewozić kwiaty w bagażu podręcznym to nic złego. Strelicja raz? "Można", więc bierz pan.

Zobacz też: Portugalia. Kraj na krańcu starego świata [FotoStory]

Malwina Wrotniak

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 5 enthe

@jasiek2017 - rentierzy nie oracują.

! Odpowiedz
1 13 enthe

Lecę na Maderę za trzy miesiące, już nie mogę się doczekać.

! Odpowiedz
15 14 jasiek2017

Tylko pamietaj aby pracowac legalnie.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne