Portugalia. Kraj na krańcu starego świata [FotoStory]

Krzysztof Kolany2019-09-20 12:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2019-09-20 12:00
Bankier.pl

Do końca średniowiecza Portugalia wyznaczała zachodni kraniec naszego świata. Kraj, który wzbogacił się na wielkich odkryciach geograficznych, później popadł w biedę i przeciętność. I po kolejnym kryzysie wcale nie wyszedł na prostą.

Analitycy Bankier.pl nawet na urlopie nie potrafią uciec od tematów gospodarczych i finansowych. Skutkiem tego spaczenia powstały dwa tomy „sagi” islandzkiej, ekonomiczna pocztówka ze Słowenii , „epos”  macedoński czy reportaż z wojaży do Japonii. Tym razem postanowiliśmy zmienić formułę i zastąpiliśmy tekst obrazkami. Jak mawiali starożytni Chińczycy: jeden obraz wart jest tysiąca słów.

Portugalia na 10 obrazkach

Zdaję sobie sprawę z faktu, że kilkudniowy (albo nawet kilkunastodniowy) wyjazd nie czyni z człowieka eksperta od danego kraju. Ale za to potrafi zmienić postrzeganie jakiegoś miejsca, znanego wcześniej tylko z danych statystycznych czy doniesień agencji informacyjnych.

Tak właśnie było z Portugalią. Niby wszyscy wiemy, że mieli tam poważny kryzys gospodarczy i że kraj faktycznie zbankrutował w 2011 roku. Wiemy, że dumni Portugalczycy złożyli hołd lenny tzw. trojce i przyjęli toksyczne pożyczki, ratujące banki lekkomyślnie udzielające pożyczek krajom europejskiego Południa. Ale Portugalia nie jest krajem śródziemnomorskim. I faktycznie takiego nie przypomina.

To nie tylko był imperium kolonialne, ale też nieco inny klimat, inna kultura i mentalność mieszkańców – spokojna, pogodna, ale pozbawiona klasycznie południowej maniery lekceważenia terminów i przekładania wszystkiego na jutro (słynna mañana). Pierwszym moim zaskoczeniem była wysoka kultura jazdy na drogach. W Portugalii jeździ się spokojnie, niespiesznie, przepuszcza pieszych i nawet niespecjalnie przekracza się dozwoloną prędkość. Wcześniej naczytałem się chyba już kompletnie nieaktualnych doniesień o brawurze lokalnych kierowców.

#1 Koniec świata

W kręgach ekonomicznych Portugalia słynie z jednego z najwyższych na świecie obciążenia długiem publicznym. Na koniec 2018 roku relacja zadłużenia państwa do PKB wynosiła 121,5%. Wśród liczących się gospodarczo krajów bardziej obciążone państwowym długiem są tylko mieszkańcy Japonii, (238%), Grecji (181%) i Włoch (132%).

Cabo da Roca, Portugalia. / fot. Klara Kolany /

Stąd aż się prosi o zdjęcie ilustracyjne z krańca Europy, czyli Cabo da Roca. Metaforycznie – bo to strefa ekstremalnie niebezpiecznego zadłużenia – jak i geograficznie – bo to najbardziej wysunięty na zachód punkt lądu stałego Europy. Klif wznosi się ponad 140 metrów nad taflą Atlantyku. Upadek z niego jest tak samo tragiczny w skutkach jak zderzenie się niespłacalnego długu z gospodarczą rzeczywistością.

#2 Plaża niedźwiedzi

Doświadczony inwestor dobrze wie, że nadmierne zadłużenie nierzadko łączy się z przeceną papierów nierozsądnego dłużnika. Zapewne nieprzypadkowo niedaleko Cabo da Roca znajduje się Plaża Niedźwiedzia (Praia da Ursa). Jako giełdowy „miś” nie mogłem obok takiego miejsca przejść obojętnie.

Praia da Ursa, Portugalia. / fot. Klara Kolany /

Tym bardziej, że to bezsprzecznie najpiękniejsza plażą, na jakiej kiedykolwiek byłem. Prowadzi doń ścieżka na tyle stroma, że nie poradzi sobie z nią żaden byk. Nawet ten giełdowy.

#3 Puste autostrady

Portugalia to gospodarczo taka Polska, tyle że jakieś 20 lat później. Portugalczycy pogonili swojego dyktatora 15 lat wcześniej niż my. Przystąpili do wspólnego europejskiego rynku (EWG) 22 lata przed nami. Dwie dekady wcześniej niż Polska zachłysnęli się kuszącymi i nierzadko niezdrowymi funduszami unijnymi. Dekadę wcześniej przeżyli bańkę w nieruchomościach i 8 lat przed nami zorganizowali piłkarskie Mistrzostwa Europy.

Zarówno Polska jak i Portugalia przed wstąpieniem do UE były autostradowymi pustyniami. W ciągu kilkunastu lat Portugalczycy kosztem 4,5 mld euro zwiększyli swą sieć autostrad 10-krotnie, do przeszło 3 tys. km. Podobnie było u nas. Do roku 2005 polska sieć autostrad i dróg ekspresowych liczyła ledwie 781 km. Do lipca 2019 roku długość szybkich dróg w Polsce wydłużyła się do 3730 km. Polskie autostrady i ekspresówki są nierzadko lepsze niż na zachodzie Europy.

Stacja benzynowa w Lizbonie. Maj 2019 r. / fot. K. Kolany /

W Portugalii autostrady przecinają góry tunelami i imponującymi estakadami. Tyle że wiele odcinków portugalskich autostrad jest prawie nieużywana. Tak jest od czasu kryzysu finansowego, gdy rząd podniósł podatki i wprowadził wysokie opłaty za korzystanie z szybkich dróg, a dochody Portugalczyków zmalały na skutek inflacji i wysokiego bezrobocia.Sakramencko droga jest też benzyna. W maju 2019 roku litr paliwa kosztował równowartość 7 złotych, podczas gdy w Polsce nieco ponad 5 zł.

#4 Kataklizm 1755

Historia Polski obfituje w klęski – głównie militarne i polityczne: potop szwedzki, rozbiory, I wojna światowa, wrzesień ’39, Powstanie Warszawskie, komunizm etc. Portugalia przez ostatnie 500 lat była praktycznie wolna od wojen na własnym terytorium.

Ruiny średniowiecznego Klasztoru Karmelitów upamiętniają zniszczenie miasta po trzęsieniu ziemi i tsunami z 1755 roku. Lizbona, Portugalia. / fot. Klara Kolany /

Portugalczycy mniej szczęścia mieli do klęsk naturalnych. 1 listopada 1755 roku Lizbonę nawiedziło potężne trzęsienie ziemi, które zrujnowało większą część miasta. Dzieło zniszczenia kontynuowały pożary, które wybuchły od świec palonych z okazji dnia Wszystkich Świętych. Kolejnym ciosem była fala tsunami o wysokości 20 metrów, która zalała port i całe centrum miasta. Katastrofa pociągnęła za sobą ok. 90 tys. ofiar śmiertelnych i niemal całkowicie zniszczyła jedno z największych ówczesnych miast Europy (ok. 275 tys. mieszkańców). Szacuje się, że zniszczeniu uległo 85% zabudowy Lizbony, w tym wiele imponujących zabytków i dzieł kultury z okres średniowiecza i renesansu.

#5 Wolność i gospodarka

Portugalia nie należy do krajów lubiących biznes. W rankingu wolności gospodarczej Heritage Foundation kraj zajmuje pozycję 62. i znajduje się w grupie „zasadniczo wolnych”. Tak między Kostaryką a Brunei (Polska jest 46.).

Ruiny domów w starym centrum Lizbony. / fot. Klara Kolany /

Niski rating gospodarczy Portugalii w znacznej mierze wynika z fatalnego stanu finansów publicznych (o czym już wspominaliśmy), wysokich podatków i przeregulowanego rynku pracy. Ale kraj całkiem nieźle wypada w takich kategoriach jak swoboda prowadzenia biznesu (choć w ostatnich latach noty się pogarszają) oraz w zabezpieczeniu praw własności. I to widać. Prawie każdy skrawek ziemi ma tam swojego właściciela. Częstym widokiem są opuszczone i czasem wręcz zrujnowane budynki liczące sobie przynajmniej ze sto lat. To, że jeszcze stoją niezamieszkałe, świadczy o poszanowaniu praw ich właścicieli. Nawet jeśli sami właściciele nie bardzo się tą nieruchomością interesują.

#6 Wolisz socjalistę czy komunistę?

Nie znam dokładnych badań socjologicznych, ale Portugalczycy są chyba jednymi z najbardziej socjalistycznych nacji w Europie. Mogą wybierać między Partią Socjaldemokratyczną (uchodzącą tam za „prawicę”), Partią Socjalistyczną i Partią Komunistyczną (marksistowsko-leninowską) oraz Komunistyczną Partią Portugalskich Robotników (komuna w wersji maoistowskiej). To jak wybór między kiłą a HIV.

Lokal partii komunistycznej w centrum Lizbony. / fot. K. Kolany /

Trudno się więc dziwić, że kraj jest kiepsko rządzony i ma permanentne kłopoty z finansami publicznymi. Portugalia jest (i zapewne też taka pozostanie) krajem przyjaznym dla turystów i chcących tam osiąść rentierów i zarazem podatkowym piekłem dla swoich mieszkańców.

#7 Wiedźmin Geralt pochodzi z Wyzimy

Miłośnicy twórczości Andrzeja Sapkowskiego oraz gier CD Projektu mogą przeżyć lekki szok. Układ urbanistyczny i położenie Lizbony jak ulał pasuje do znanej z przygód wiedźmina Geralta Cintry. Wiedzeni tym tropem udajemy się kilkanaście kilometrów na zachód do niesamowitej miejscowości o nazwie… Sintra, słynącej z urzekająco pięknych pałaców i ogrodów rozrzuconych na wzgórzach z widokiem na Atlantyk.

Tablica informacyjna przy Pałacu Monserrate. Sintra, Portugalia. / fot./ Olga Kolany

W sintryjskim Palacio de Monserrate znalazłem tablicę upamiętniającą pierwszego właściciela tej posiadłości. Okazał się nim nijaki Gerard de Visme, brytyjski kupiec hugenockiego pochodzenia, który żył w XVIII wieku. Ów Gerard nakazał wznieść budynek, z którego do dziś pozostały tylko ruiny stojące nieopodal samego Palacio de Monserrate.

#8 Polsko-portugalski parytet

Choć Warszawę i Lizbonę w locie ptaka dzieli ponad 2700 km (i przeszło 3300 km po autostradach), to Polska i Portugalia leżą znacznie bliżej siebie w tabeli parytetu siły nabywczej (PPP). To taki akademicko-statystyczny wytwór mający na celu porównanie kosztów życia między dwoma gospodarkami. Według Eurostatu wskaźnik ten dla Polski w 2018 roku wynosił 54,3% średniej unijnej, a dla Portugalii 84,6% (dla porównania, Niemcy miały 104,1%).

O ile jestem mocno sceptyczny wobec takich statystycznych agregatów, to Portugalia nie była tak droga jak Dania (138,1% średniej unijnej) czy o Islandii nawet nie wspominając (163,7%). Cenowo Portugalia leży blisko Słowenii (83,8%) i Grecji (81,8%). I faktycznie ceny w kraju właścicieli sieci „Biedronka” były niewiele wyższe (lub czasem wręcz niższe) niż w Polsce. W miejscowym Lidlu dało się znaleźć całkiem przyzwoitego lagera po jedno euro za litrową butelkę.

#9 Władza i nietrafione inwestycje

Władcy Portugalii podobnie jak polscy magnaci w XVI i XVII wieku zachłysnęli się łatwym pieniądzem. Nad Tagiem złoto przywożone z Afryki i Nowego Świata posłużyło do zbudowania pięknych i okazałych, ale całkowicie bezproduktywnych inwestycji. Jednym z przykładów takich budowli jest słynna wieża Belem oraz pobliski monstrualny kompleks Klasztoru Hieronimitów, mający być podziękowaniem za udaną wyprawę Vasco da Gamy do Indii. Z kolei Torre de Belem będąca symbolem morskiej potęgi ówczesnej Portugalii służyła początkowo celom fiskalnym, inkasując haracz od wpływających statków.

Pałac w Mafrze / fot. Klara Kolany /

Ale na mnie największe wrażenie zrobił gigantyczny Pałac w Mafrze, zbudowany za bogactwa z Brazylii sprowadzone w XVII wieku. Był to ostatni okres portugalskiej potęgi. Ogromne zyski z zamorskiej kolonii zmarnowano na drogi w utrzymaniu i w dodatku niezbyt ładny, monumentalny gmach, będący kolejną siedzibą coraz bardziej zdegenerowanej (także przez pół-kazirodcze małżeństwa) dynastii Bragança. Podczas gdy reszta Europy Zachodniej akumulowała kapitał pod nadchodzącą rewolucję przemysłową, Portugalia roztrwaniała ostatki swego majątku. Zupełnie jak Polska.

#10 Nieruchomości ponad foreksem

Nieruchomości to w Portugalii ważny biznes. Nawet w mniejszych miejscowościach wokół Lizbony co krok można się natknąć na agencję nieruchomości. Do częstych widoków należały też szyldy z ogłoszeniami sprzedaży domu. A ceny to już zupełnie inna historia. Kosmiczna. Za byle domek agent życzył sobie 200 000 euro, czyli blisko milion złotych.

Oferty u pośrednika nieruchomości. Portugalia, 2019 r. / K. Kolany

Paradoksalnie znacznie mniej płynny okazał się portugalski rynek walutowy. Próba wymienienia stu dolarów w Lizbonie, w pobliżu najważniejszych zabytków, zakończyła się fiaskiem. Najpłynniejsza para walutowa świata (EUR/USD) na krańcu strefy euro okazała się rzadziej handlowana od większości spółek z NewConnect. Dolarów na euro nie chcieli wymienić ani w lokalnych bankach, ani w oddziałach wielkich europejskich instytucji kredytowych.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (7)

dodaj komentarz
lightning_network
"Mogą wybierać między Partią Socjaldemokratyczną (uchodzącą tam za „prawicę”), Partią Socjalistyczną i Partią Komunistyczną (marksistowsko-leninowską) oraz Komunistyczną Partią Portugalskich Robotników (komuna w wersji maoistowskiej). To jak wybór między kiłą a HIV."

:)

btw, jako Koniec
"Mogą wybierać między Partią Socjaldemokratyczną (uchodzącą tam za „prawicę”), Partią Socjalistyczną i Partią Komunistyczną (marksistowsko-leninowską) oraz Komunistyczną Partią Portugalskich Robotników (komuna w wersji maoistowskiej). To jak wybór między kiłą a HIV."

:)

btw, jako Koniec Europy - tubylcy reklamowali mi parę lat temu też: Cabo de Sao Vincente.
Mają ich w takim razie w nadmiarze :)
pc1974
Świetny artykuł. Autor powinien wiecej podróżować i pisać.
lampeduza
Smutne , że ludzie (tu Portugalczycy) kochają socjalizm i komunizm. Nie rozumieją, że rozdawnictwo i darmocha dewastują społeczeństwa i prowadzą do biedy.
karbinadel
Bardzo dobre miejsce na spokojną emeryturę. Ludzie nigdzie się nie spieszą, a klimat nie tak upalny jak w Hiszpanii. Poza tym bardzo dobre jedzenie, i wciąż w miarę niedrogie, nawet jak na polską kieszeń
antonicaracal
Do karbinadel: 100 % racji ! Mader !!! Zamierzam usadowić się na wyspie ciągłej wiosny !
Tam jest przepięknie , fajni ludzie, dużo zieleni , ceny nieruchomości jak w Pl !
karkses
Bardzo ciekawy artykuł. Portugalia przeszła podobną historie co jej większy sąsiad czyli Hiszpania. Hiszpanie podobnie jak Portugalczycy dość łatwo zmarnotrawili bogactwo jakie płynęło do nich z Nowego Świata. Pozostały im co prawda po tym wspaniałe zabytki i piękne miasta jednak Hiszpania praktycznie do czasów Franco Bardzo ciekawy artykuł. Portugalia przeszła podobną historie co jej większy sąsiad czyli Hiszpania. Hiszpanie podobnie jak Portugalczycy dość łatwo zmarnotrawili bogactwo jakie płynęło do nich z Nowego Świata. Pozostały im co prawda po tym wspaniałe zabytki i piękne miasta jednak Hiszpania praktycznie do czasów Franco była krajem biednym i zacofanym. To tylko pokazuje jak łatwo przychodzące bogactwo, źle wykorzystane potrafi doprowadzić z czasem do ruiny umacniając niewydolne mechanizmy i nawyki. Co do kierowców będąc niedawno w Walencji też byłem zaskoczony porządkiem jaki panuje tam na drogach i tym, że kierowcy przepuszczają pieszych. Jest to skrajnie odmienne od tego co można spotkać np. w Atenach.
msciwy_ogorek
Bardzo przyjemny artykuł :)
Duży plus dla autora za odniesienia do wikipedii !

Powiązane: Tylko u nas

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki