Gaz łupkowy 2.0, czyli chemia z USA

Po rewolucji, jaką na światowych rynkach wywołało masowe wydobycie gazu z łupków w Ameryce, prawdopodobnie nadchodzi czas na kolejne zmiany. W ślad za amerykańskim gazem w świat pójdą produkowane zeń chemikalia.

Chemicy powiadają, że palenie gazu (np. w elektrowniach) to zbrodnia. Gaz ziemny jest bowiem punktem wyjścia do otrzymania niezliczonych substancji, bez których nie da się wyobrazić funkcjonowania gospodarki. Na czele listy są oczywiście nawozy i tworzywa sztuczne. W dodatku zwykle można je sprzedać ze znacznie lepsza marżą niż sam gaz.

Za sprawą LNG światowe ceny tego surowca się wyrównują i coraz trudniej zarobić na handlu gazem godziwe pieniądze. Czyli takie, które co najmniej pokryją gigantyczne inwestycje w terminale skraplające. A będzie coraz trudniej z powodu rosnącej podaży. Na przykład rząd Australii właśnie podniósł ogłosił, że w roku fiskalnym 2016-17 eksport LNG był sporo wyższy niż planowano i sięgnął już 70 mld m sześć.

Nic zatem dziwnego, że Amerykanie, dysponując praktycznie nieograniczonymi zasobami bardzo taniego gazu,ostanowili zarobić na nim jeszcze więcej. Branżowa organizacja American Chemistry Council w grudniu 2016 r. oceniła, że dzięki swobodnemu dostępowi do taniego gazu amerykański sektor chemiczny utrzymuje konkurencyjność mimo okoliczności niekorzystnych (m.in. mocnego dolara). W długim okresie chemia w USA będzie rosła szybciej niż cała gospodarka, a w 2020 r. sprzedaż sektora przekroczy bilion dolarów – prognozuje ACC.

Zresztą USA odczuwają już pierwsze „chemiczne” efekty boomu łupkowego. Od 2010 do końca 2016 r. ogłoszono zamiar budowy 275 nowych instalacji chemicznych za 170 mld dol. Połowa albo już powstaje, albo właśnie ruszyła. Co przełożyło się już na spory wzrost produkcji sektora w 2016 r., osłabionego przez dwie dekady ucieczki na inne kontynenty. A 60 proc. inwestycji pochodziło z zagranicy, co – według ACC - jest dowodem, jak korzystnym miejscem dla chemii są obecnie USA. Już w 2015 r. wartość eksportu chemikaliów wyniosła 184 mld dol., czyli 14 proc. całego amerykańskiego eksportu. Według ACC do 2030 r. eksport  substancji, których produkcja wprost powiązana jest z gazem, wzrośnie ponad dwukrotnie.

Kilka lat temu sztandarowym przykładem atrakcyjności USA miała być wielka inwestycja za oceanem niemieckiego BASF. Plany niemieckiego giganta nieco się opóźniły, ale i tak rozmachem przegrywają z innymi zagranicznymi inwestorami. Pod Pittsburgiem w Pennsylwannii Shell Chemical za 6 mld dol. buduje fabrykę, która etan będzie redukować do etylenu. Podobną fabrykę – za 5 mld w sąsiednim Ohio buduje firma PTT Global z … Tajlandii. Następna instalacja ma powstać w Północnej Dakocie, trzy kolejne są planowane w Zachodniej Wirginii. Do tego dochodzi parę fabryk produkujących propylen z propanu.

Tego typu działalność jest niezwykle zależna od ceny substratów, zazwyczaj stanowiących 70 proc. końcowej ceny. Otóż ani etanu ani propanu w Pennsylwanii, Ohio czy Wirginii nie zabraknie, bo wydobywany tam na masową skalę z łupków gaz zawiera spore ilości tych węglowodorów, które muszą zostać oddzielone w procesie oczyszczania. Gaz z łupków jest „niedojrzały” i zawiera znacznie więcej wyższych węglowodorów niż „dojrzały” gaz z konwencjonalnych złóż, który składa się niemal w całości z metanu.

Największym odbiorca etylenu jest Azja, ale tam produkuje się go w procesie rafinacji ropy. Nawet jeśli ta jest akurat niedroga, to warunki w Ameryce powodują, że koszt produkcji etylenu jest tam według niektórych szacunków o 60 proc. niższy niż po drugiej stronie Oceanu Spokojnego. Nie ma zatem nic dziwnego w oczekiwaniach zwiększenia przez amerykańskie fabryki produkcji etylenu, propylenu, amoniaku i pochodnych. Rodzima produkcja nawozów zastąpi ich import z Ameryki Południowej, Zatoki Perskiej oraz regionu Morza Czarnego - Rosji i Ukrainy. Z wielkiego importera metanolu USA staną się jego największym eksporterem.

W przypadku produkcji amoniaku, pierwszego związku w łańcuchu wielu syntez, do wyprodukowania jego tony potrzeba ok. 33 milionów BTU gazu. Ta ilość na amerykańskim rynku kosztuje teraz jakieś 105 dolarów, a w Europie Zachodniej – ok. 160 dol. Cena gazu stanowi jakieś 80 proc. kosztów, stąd przewaga fabryk amerykańskich jest oczywista. Identyczna sytuacja jest z produkowanym z amoniaku mocznikiem. Związek ten dotąd był znany jako składnik nawozów lub półprodukt przy ich wytwarzaniu. Ale właśnie otwiera się nowy obszar jego zastosowania, który docelowo jest bardzo perspektywiczny z powodu dalszego zaostrzania norm emisji tlenków azotu (NOx) z najróżniejszych źródeł - samochodów, elektrowni, instalacji przemysłowych, itp.

Otóż wodny roztwór mocznika rozpyla się w spalinach, aby na odpowiednim katalizatorze zaszedł proces rozkładu NOx do wody i wolnego azotu, określany jako SCR (selektywna redukcja katalityczna). SCR zaczyna się zadomawiać w ciężarówkach i najczystszych samochodach spalinowych, ale także i w elektrowniach, bo proces ten pozwala wyeliminować ze spalin nawet 80 proc. tlenków azotu. Jeśli Donald Trump cofnie zaostrzenie norm emisji amerykańskich aut, to zbudowane na tą okazję instalacje produkcji mocznika zaczną go eksportować po morderczej dla konkurentów cenie.

Co to wszystko oznacza dla Polski oraz czy wpisuję się w „plan Morawieckiego”?

O tym przeczytasz w dalszej części artykułu na portalu wysokienapiecie.pl

Wojciech Krzyczkowski

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 0 ~Le

Od tego czasu znacznie się pogorszyło.. https://www.tygodnikprzeglad.pl/kryzys-lupkowym-eldorado/

! Odpowiedz
2 1 ~Le

Prawda jest taka że przy obecnych cenach gazu i ropy w USA trzeba dopłacać tam do jego wydobycia ponad 2 mld $ tygodniowo, dlatego szuka się nowych zastosowań i inwestorów z zagranicy żeby kogoś wtopić w te koszty i próbować zmniejszyć straty.

! Odpowiedz
4 5 ~PIS_kradnie

Co za bzdury nikt na świcie nie chce kupować tego strasznie drogiego gazu i to jest fakt. Może gdy go przerobią na produkty znajdą się nabywcy. Gaz amerykański jest droższy od katarskiego, a ten jest 3-krotnie droższy od rosyjskiego.

! Odpowiedz
0 1 ~Lelek

Kompletna, totalna bzdura, cena gazu w USA spadła 300 do 70 dolarów za 1000m3 a my płacimy 500.

! Odpowiedz
19 6 ~Jurand

Chciwi Jankesi rozwalają swój ekosystem.Niszczą bezpowrotnie swój kraj.Wnukowie będą pomstować na swoich dziadów.Europa zrezygnowała z szczelinowania.Wiedzą że to barbarzyństwo.Mają tani rosyjski gaz i w tym kierunku idą.Powstaje Nord Stream II.

! Odpowiedz
1 5 ~kal

jakoś muszą wyjść z długów?

! Odpowiedz
1 3 ~tom

Bzdura, UE zabrania szczelinowania bo wtedy Francuzi ze swoim atomem i Niemcy ze swoim Nord Streamem poszliby z torbami. Gospodarka USA przeżywa prawdziwy renesans, a takie Rosja miała plany eksportu gazu do USA i pewnie stąd ten szczekot.

! Odpowiedz
2 1 ~Polak

Te Jurand, a może Jurij, pilnuj sobie swoich kacapskich onuc, nie manipuluj.

! Odpowiedz
0 0 ~Szpion odpowiada ~Polak

Witamy V kolunę Banderstanu

! Odpowiedz
7 7 ~Mecenas111

To nie amerykany nas blokują ale brak woli politycznej naszych kolejnych rządów. Brak odwagi i wizji. Protesty ekoludu nie pamiętacie co się działo na terenach poszukiwań.

! Odpowiedz
ZŁOTO 0,02% 1 292,36
2017-10-20 01:44:00
MIEDŹ -0,25% 6 973,25
2017-10-19 19:58:00
ROPA -1,46% 57,30
2017-10-19 23:56:00
SREBRO 0,12% 17,30
2017-10-20 01:44:00
PLATYNA 0,10% 927,50
2017-10-20 01:44:00

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl