REKLAMA

Gastronomia tonie w długach. "Branża walczy o przetrwanie"

2023-07-21 05:51
publikacja
2023-07-21 05:51
Dodaj Bankier.pl w Google

Zaległości sektora gastronomii sięgają 313,4 mln zł - największe mają firmy z województwa mazowieckiego, śląskiego i dolnośląskiego - wskazał PAP prezes Krajowego Rejestru Długów Adam Łącki. Dodał, że wyższe niż obecnie długi branża miała tylko w pierwszym roku pandemii.

Gastronomia tonie w długach. "Branża walczy o przetrwanie"
Gastronomia tonie w długach. "Branża walczy o przetrwanie"
fot. Denis Stankovic / / Shutterstock

Według danych Krajowego Rejestru Długów zaległości restauracji, kawiarni, barów, firm cateringowych oraz producentów i sprzedawców napojów, piwa i lodów sięgają 313,4 mln zł. Średnie zadłużenie jednej firmy to 23,3 tys. zł. Jak zwrócił uwagę szef Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki, "branży nie pomaga nawet zwiększona sprzedaż dań z dostawą i letni sezon, tradycyjnie windujący sprzedaż napojów i lodów".

Największe zaległości obciążają firmy z województwa mazowieckiego – 79,1 mln zł, śląskiego – 36,9 mln zł i dolnośląskiego – 30 mln zł. Z kolei najmniej zadłużeni są przedsiębiorcy branży gastronomicznej w Opolskiem – 4,4 mln zł, Lubuskiem – 5,8 mln zł i na Podlasiu – 6,2 mln zł.

Rekordzista z branży gastronomicznej, jak wynika z danych KRD, pochodzi z woj. dolnośląskiego i ma 4,2 mln zł długów. Składa się na to 59 niezapłaconych zobowiązań, głównie wobec firm spożywczych i leasingowych. Z kolei w gronie producentów lodów rekord należy do podmiotu z północno-wschodniej Polski, który powinien uregulować 1,1 mln zł w firmie zajmującej się doradztwem biznesowym, a także w przedsiębiorstwie przetwórstwa przemysłowego.

Analitycy KRD wyjaśnili, że polskie firmy gastronomiczne zanotowały w ub.r. "znaczne wzrosty sprzedaży, wypracowując o 1/3 więcej przychodów niż w 2019 r., czyli ostatnim roku przed lockdownami". W ocenie Łąckiego nie można tu jednak mówić o sukcesie, bo wynik jest efektem "galopujących cen wyrównujących dwucyfrową inflację oraz błyskawicznie rosnących kosztów energii, transportu i pracy".

Wakacje na giełdzie

Szef KRD zwrócił uwagę, że minionym roku w porównaniu do 2019 r. restauracje zwiększyły przychody o ponad 60 proc., a kawiarnie i cukiernie zanotowały ponad 40-proc. wzrosty. Dla barów i pubów zeszły rok, mimo wzrostów po okresie pandemii, był zaś o 15-20 proc. lepszy niż 2019 r. "Odblokowanie sektora turystycznego poprawiło natomiast sytuację barów i restauracji hotelowych – w tym segmencie sprzedaż w 2022 r. podniosła się o ponad 40 proc. w porównaniu do roku 2019" - dodał Łącki.

Jak wskazał prezes KRD, teoretycznie firmy gastronomiczne mają za sobą dobry rok, na co wskazują dane branżowe. "Ale jeśli przeanalizujemy, co się za nimi kryje, widać, że sektor walczy o przetrwanie, zmagając się z coraz wyższymi kosztami działalności i odpływem klientów" - stwierdził.

Według niego słabą kondycję branży potwierdzają także dane KRD. "Wyższe niż obecnie zadłużenie firm gastronomicznych oraz producentów i sprzedawców napojów, piwa i lodów było tylko w pierwszym roku pandemii, kiedy przekroczyło 363 mln zł. Później zmalało, by teraz znów osiągnąć wysoką wartość 313 mln zł" - stwierdził.

Zauważył, że konsumenci ograniczają wydatki i szukają oszczędności - a jedną z pierwszych decyzji jest rezygnacja z usług gastronomicznych, które można zastąpić domowymi posiłkami lub gotowymi daniami z dyskontu.

Z danych firmy doradczej Dun&Bradstreet, które przytoczyli analitycy KRD wynika, że w 2022 r. działało w Polsce 91,7 tys. lokali gastronomicznych, w tym 58 tys. restauracji. Ich liczba wzrosła w stosunku do poprzedniego roku o 2,8 proc. W bazie danych KRD widnieje 13,5 tys. przedsiębiorstw działających w sektorze gastronomicznym – restauracji, kawiarni, barów i firm cateringowych, a także producentów i sprzedawcy napojów, piwa i lodów, co oznacza, że zadłużona jest co 7. firma z branży.

W sektorze dominują jednoosobowe działalności gospodarcze i to one są najbardziej obciążone długami. Mają do oddania wierzycielom 184,3 mln zł. "Małe podmioty często balansują na granicy opłacalności. Godzą się na wiele, aby przetrwać i zazwyczaj wolą czekać w nieskończoność aż kontrahent im zapłaci, niż zdecydować się na odzyskanie należności. W efekcie same nie mają z czego zapłacić, choćby za czynsz" - zauważył prezes współpracującej z KRD firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso Jakub Kostecki. Dodał, że według KRD firmy gastronomiczne są winne np. zarządcom nieruchomości 11,4 mln zł za wynajem lokali.

Największe zaległości podmioty gastronomiczne oraz producenci i sprzedawcy napojów, piwa i lodów mają w: bankach i towarzystwach ubezpieczeniowych – 170,8 mln zł; hurtowniach i sklepach (37,4 mln zł); biurach rachunkowo-księgowych i podatkowych (30,6 mln zł),a u dostawców prądu, wody i gazu - 10,4 mln zł.

autorka: Magdalena Jarco

Źródło:PAP
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (12)

dodaj komentarz
zigimigi
Ja to zawsze ostrożniej podchodzę do kontrahentów w branży i na KRD sprawdzam wszystko
alinasaczewska
Moja firma powoli się rozwija, ale ciesze się że znalazłam bazę KRD, gdzie mogę monitorować na bieżąco sytuację firm przed podcjęciem z nimi współpracy, warto zabezpieczyć się przed nieuzczciwością
prawnuk
to skutek covidu - no i spadku dochodów oraz całkowita degrengolada wśród inteligencji
niederfurzdorf
Mam rozwiązanie. Kupowane w hurcie piwo za 2 zł sprzedawajcie nie za 20 a za 40 ! Wtedy będziecie mieć więcej klientów i jeszcze więcej zysków !
prawnuk
? chłopie A PO CO?
jeszcze 5 lat temu 1 czasem 2 razy w tygodniu/ miesiącu wchodziłem do knajpy, albo przez kuchnię albo toaletę albo od tyłu.
wszyscy ludzie, z którymi warto sie bylo spotkać i pogadac przez noc, o umowie, biznesie czy panienkach korzystali z takich form spotkań......
Zdarzało mi się jeść lunch w dobrej
? chłopie A PO CO?
jeszcze 5 lat temu 1 czasem 2 razy w tygodniu/ miesiącu wchodziłem do knajpy, albo przez kuchnię albo toaletę albo od tyłu.
wszyscy ludzie, z którymi warto sie bylo spotkać i pogadac przez noc, o umowie, biznesie czy panienkach korzystali z takich form spotkań......
Zdarzało mi się jeść lunch w dobrej knajpie o godzinie 7.00 .......
Jak sądzę kosztowało to mojego pracodawcę ponad 10 tys. USD rocznie.

A dziś? gadamy ewentualnie na jakiś szwajcarskich komórkach korzystamy z systemów komunikacji szyfrowanych i tyle......

Służbowo w restauracji bywam 4-6 razy w roku.......

I niestety widzę tych właścicieli, którzy kilka razy załatwiali mnie na cacy proponujac w rodzinne spotkanie, w cenie dania dnia różne propozycje w stylu "mam coś do degustacji".......

Po prosty wielki biznes przestaje dogadywać dile w knajpach.
Dziękujcie temu specpwi on węgla czy Nisztorowi.

Przepraszam ale nie dam się nagrać.

PS. Gdybyście wiedzieli jak się załatwiło najważniejszy deal w polskim przemysle.... to byście umarli ze śmiechu
infinityhost
Trzymając się tych wynajmowanych lokali pompują bańkę na nieruchomościach ale co gorsza, żyją w odsunięciu od realnych próblemów, które dotykają nas wszystkich. Jak zaczniemy wspólnie żyć w jednej rzeczywistości wtedy będzie można będzie porozmawiać czy zachowujemy się racjonalnie( te ciągłe sznury aut jadące we wszystkie możliwe Trzymając się tych wynajmowanych lokali pompują bańkę na nieruchomościach ale co gorsza, żyją w odsunięciu od realnych próblemów, które dotykają nas wszystkich. Jak zaczniemy wspólnie żyć w jednej rzeczywistości wtedy będzie można będzie porozmawiać czy zachowujemy się racjonalnie( te ciągłe sznury aut jadące we wszystkie możliwe strona - dla mnie to normalne nie jest).
1as
Po co brnąć w minusy, zamiast nie robić nic i przynajmniej mieć czas wolny?
Upiorne trzymanie się czegoś co generuje stratę to jakiś stan umysłu.

Powiązane: Gastronomia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki