"Frankowe" TSUE2 – procesy mogą opóźnić się przez polski sąd

analityk Bankier.pl

Pytania skierowane przez gdański sąd do Trybunału Sprawiedliwości UE mogą opóźnić procesy toczące się już w sądach. Prawnicy reprezentujący kredytobiorców twierdzą jednak, że to ich jedyny potencjalny skutek, a odpowiedzi są już w większości znane.

Po październikowym „frankowym” orzeczeniu TSUE spekulowano, że wkrótce mogą pojawić się kolejne prawne wątpliwości dotyczące kredytów hipotecznych opartych na walutach obcych wymagające odpowiedzi unijnego trybunału. Długo nie trzeba było czekać - 30 grudnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wniosek o wydanie orzeczenia, zadając 5 pytań dotyczących jednej z prowadzonych spraw.

(fot. Dusko Jaramaz/PIXSELL / FORUM)

Treść pytań po części wynika ze specyfiki konkretnego sporu, ale dotyka również bardziej uniwersalnych zagadnień, wspólnych dla wielu spraw „frankowych” toczących się w sądach. Zanim przedstawimy zadane pytania, warto rzucić okiem na ich tło.

Wątpliwa konstrukcja – kurs NBP plus marża

Spór toczący się przed gdańskim sądem rozpoczęli kredytobiorcy, którzy w 2008 r. zaciągnęli kredyt indeksowany frankiem szwajcarskim w GE Money Banku, przejętym później przez Bank BPH. W treści umowy znalazł się fragment określający zasady przeliczania walut i to właśnie on, jak w wielu podobnych sprawach, nosi znamiona klauzuli niedozwolonej. Wskazano w nim, że:

„2. Kursy kupna określa się jako średnie kursy złotego do danych walut ogłoszone tabeli kursów średnich NBP minus marża kupna.

3. Kursy sprzedaży określa się jako średnie kursy złotego do danych walut ogłoszone tabeli kursów średnich NBP plus marża sprzedaży.

4. Do wyliczenia kursów kupna/sprzedaży dla kredytów hipotecznych udzielanych przez bank stosuje się kursu złotego do danych walut ogłoszone w tabeli kursów średnich NBP w danym dniu roboczym skorygowane o marże kupna/sprzedaży banku”.

Kredytobiorcy w 2011 r., jeszcze przed wejściem w życie tzw. ustawy antyspreadowej, podpisali aneks, w którym dopuszczono możliwość spłaty zobowiązania we frankach szwajcarskich. Od tego momentu klienci korzystali z tej opcji. W pozwie kredytobiorcy domagają się stwierdzenia nieważności umowy kredytowej ze względu m.in. na abuzywność klauzul indeksacyjnych oraz zwrotu przez bank wszystkich uiszczonych kwot rat kapitałowo-odsetkowych.

Kluczowy dla sprawy jest fakt, że sąd uznał za nieuczciwe warunki ustalania kursu waluty. Specyficzny mechanizm stosowany przez bank (kurs średni NBP + marża) doprowadził jednak do tego, że w rozważaniach sąd skupił się tylko na jednym elemencie. Jak czytamy w dokumencie skierowanym do TSUE, „Sąd krajowy uznaje natomiast za nieuczciwe w świetle tych przepisów te warunki umowy, które dotyczą sposobu ustalania kursu waluty, ale tylko w zakresie uzależniającym kurs kupna lub sprzedaży waluty od marży banku, która była ustalana jednostronnie przez bank (podkreślenie redakcji) przy zastosowaniu mechanizmów nieznanych konsumentowi”.

Pytanie 1 – czy aneks coś zmienia?

Gdański sąd w pierwszej kolejności zapytał się o to, jakie konsekwencje może mieć fakt podpisania przez kredytobiorców późniejszego aneksu umożliwiającego spłatę kredytu bezpośrednio w walucie. Czy sąd ma obowiązek stwierdzenia nieważności umowy, jeśli nieuczciwy warunek został zmieniony tak, że nie ma już charakteru nieuczciwego?

W uzasadnieniu pytania sąd zwrócił uwagę m.in. na to, że „w świetle prawa krajowego mające nieuczciwy charakter postanowienie umowy w pierwotnym brzmieniu obecnie nie wiąże stron. Nie należy jednak zapominać, że w oparciu o ów nieuczciwy warunek zostało wyliczone saldo kredytu oraz doszło do spłaty szeregu rat kapitałowo odsetkowych. To z kolei rodzi słuszne, chociażby częściowo, roszczenia restytucyjne powodów.”

Kluczowa wątpliwość dotyczy jednak tego, czy skoro ocenia się uczciwość danego postanowienia umowy na podstawie jego pierwotnego brzmienia, to czy unieważniając umowę dziś brzmiącą inaczej (aneksowaną), działa się zgodnie z celem Dyrektywy 93/13 (w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich), którym jest przywrócenie równowagi pomiędzy stronami umowy.

W pierwszych komentarzach ze strony prawników reprezentujących kredytobiorców w sporach z bankami zwrócono uwagę na kilka kwestii. Po pierwsze, że sporny fragment i tak był bezskuteczny. Po drugie, że zmiana wprowadzana aneksem nie dotyczyła warunków wypłaty kredytu, już dokonanej.

Forum Prawników Finansowych podkreśla, że „postanowienie wprowadzone do umowy na mocy późniejszego aneksu należy ocenić samodzielnie, mając przy tym na uwadze bezskuteczność wcześniejszego postanowienia. Jeżeli więc zmiana umowy dotyczyła wyłącznie usunięcia nieuczciwego postanowienia, które i tak było bezskuteczne, to zmiana taka nie może mieć znaczenia”.

Mecenas Barbara Garlacz reprezentująca pozywających bank w procesie, którego dotyczą zapytania, wskazała, że „naszym zdaniem TSUE dostrzeże, że w niniejszej sprawie nie doszło do zmiany postanowienia nieuczciwego o indeksacji i uruchomieniu kredytu według kursu kupna, a nadto wskaże, że z jednolitego orzecznictwa TSUE wynika, że postanowienia nieuczciwe nie wiążą od początku, należy je oceniać na datę zawarcia umowy i późniejsza zmiana umowy aneksem nie powoduje, że pierwotne postanowienie nieuczciwe nie może zostać uznane za nieuczciwe wobec zmiany aneksem jedynie części mechanizmu indeksacji”.

Pytanie 2 – czy można „skasować” tylko nieuczciwą część klauzuli?

Gdański sąd podsuwa w zapytaniu do TSUE opcję usunięcia w umowie fragmentu dotyczącego marży banku przy wymianie walut i pozostawienia wyłącznie odniesienia do kursu średniego NBP. Oznaczałoby to, że sąd zmienia istotę zapisu, ale nie dodaje nic „od siebie” i jednocześnie przywraca równowagę pomiędzy stronami.

„Zdaniem sądu krajowego sytuacja ta różni się od tych, na kanwie których została zaprezentowana doktryna zakazu redukcji utrzymującej skuteczność, gdyż, jak wskazano, nie wymaga zastąpienia luki powstałej po eliminacji części warunku umownego jakimkolwiek innym zapisem. Z drugiej jednak strony nie sprowadza się do prostego wyłączenia całego postanowienia umownego, o którym wprost mowa w art. 6. ust 1. Dyrektywy i przyjmowanej dotychczas wykładni. Dlatego też zdaniem sądu krajowego istnieje potrzeba rozwiania w tym zakresie wątpliwości” – czytamy w uzasadnieniu pytania.

Prawnicy komentujący na gorąco ten fragment podkreślają, że do naruszenia równowagi doszło już w momencie uruchomienia kredytu po kursie kupna zawierającym marżę. „Należy się spodziewać, jak w sprawie Santos C-70/17, iż TSUE uzna, że taka redukcja utrzymująca skuteczność czynności prawnej nie jest dopuszczalna” – komentuje mec. Garlacz. Specjaliści skupieni w Forum Prawników Finansowych podkreślają, że takie rozwiązanie nie miałoby przewidzianego w Dyrektywie skutku odstraszającego dla przedsiębiorców stosujących nieuczciwe mechanizmy w umowach.

Pytanie 3 – czy trzeba „odstraszać”, skoro jest już ustawa?

W kolejnym pytaniu sąd nawiązał wprost do poprzedniej kwestii. Zapytano, czy byłoby możliwe tylko częściowe usunięcie klauzuli z umowy, skoro problem niejasnych zasad przeliczania walut został już zaadresowany przez wprowadzone w 2011 r. rozwiązania nakazujące bankom szczegółowe określanie mechanizmów ustalania kursów.

„W tej sytuacji sąd ma wątpliwość, czy w dalszym ciągu istnieje uzasadnienie dla zakazu redukcji utrzymującej skuteczność (rozumianej jako dopuszczalność eliminacji części warunku umownego), co może doprowadzić do unieważnienia całej umowy, skoro i tak wyrok nie wywoła skutku odstraszającego. To nie wyrok stanie się przyczyną, dla której banki odstąpią od zamieszczania w umowach warunków takich, jaki jest przedmiotem badania w postępowaniu głównym. Tą przyczyną jest już bowiem przepis ustawy przyjętej przez Państwo Członkowskie” – czytamy w uzasadnieniu.

„Sąd Okręgowy w Gdańsku zapomina jednak, że ustawa antyspreadowa nie działa automatycznie, lecz strony muszą zawrzeć aneks. Dlatego konsumenci, którzy takiego aneksu nie zawrą, nie są chronieni przez ustawę antyspreadową. TSUE wypowiadał się już w podobnym zakresie w połączonych sprawach C‑154/15, C‑307/15 i C‑308/15, w których uznał, że na nieuczciwość warunków umownych muszą mieć możliwość powołać się wszyscy konsumenci, którzy w swoich umowach posiadają nieuczciwe postanowienia umowne. Należy się zatem spodziewać, że odpowiedź TSUE będzie taka, że interes publiczny (banków) nie sprzeciwia się temu, aby konsumenci mogli powołać się na nieuczciwość klauzul umownych, które są zawarte w ich umowach pomimo wprowadzenia ustawy antyspreadowej” – ripostuje w komentarzu mec. Garlacz.

Pytanie 4 – jakie skutki ma unieważnienie umowy?

„Czy brak obowiązywania umowy, o którym mowa w art. 6 ust. 1 Dyrektywy, stanowiący rezultat wyłączenia nieuczciwych warunków umownych (…), należy rozumieć w ten sposób, że jest to sankcja, która może nastąpić jako rezultat konstytutywnego orzeczenia sądu wydanego na wyraźne żądanie konsumenta z konsekwencjami od momentu zawarcia umowy, tj. ex tunc, a roszczenia restytucyjne konsumenta i przedsiębiorcy stają się wymagalne wraz z uprawomocnieniem się wyroku?” – tak brzmi czwarte pytanie zadane przez gdański sąd.

O tym, dlaczego kwestia ta ma istotne znaczenie praktyczne, sąd szczegółowo wypowiedział się w uzasadnieniu pytania. „Ustalenie charakteru tej sankcji jest niezbędne dla oceny daty wymagalności zgłoszonych przez powodów roszczeń restytucyjnych oraz zasadności podniesionego przez pozwanego zarzutu przedawnienia. W dalszej kolejności może okazać się ważna dla oceny tego, czy unieważnienie umowy leży w interesie konsumenta. W razie przyjęcia, że wyrok stwierdzający nieważność (brak obowiązywania umowy) ma charakter konstytutywny, nie można wykluczyć, że bank w innym postępowaniu zgłosi wobec konsumenta żądanie zwrotu wypłaconego (uruchomionego) kredytu i można zakładać, że roszczenie to nie będzie przedawnione. W przeciwnej sytuacji bank musiałby się liczyć ze skutecznym zarzutem przedawnienia. Jakkolwiek w tym ostatnim zakresie rozważania mają charakter hipotetyczny, to mogą one wpłynąć na ocenę tego, czy nieważność umowy leży w interesie konsumenta”.

Reprezentująca pozywających bank kredytobiorców mec. Garlacz wskazuje, że jest to rzeczywiście istotna kwestia – najważniejsza z podniesionych przez gdański sąd. Być może stanowisko TSUE pozwoli zminimalizować niepewność w tej dziedzinie.

Pytanie 5 – jak szczegółowo sąd powinien informować o skutkach unieważnienia umowy?

Ostatnia kwestia ma charakter bardziej techniczny niż wcześniejsze wątpliwości sądu i odwołuje się do październikowego orzeczenia TSUE w sprawie państwa Dziubak. Przyjmując, że sąd powinien poinformować konsumenta żądającego stwierdzenia nieważności umowy o skutkach prawnych takiego wyroku, czy należy ostrzegać także o możliwych roszczeniach banku np. dotyczących wynagrodzenia za „korzystanie z kapitału”? Nawet gdy nie wiadomo, czy takie roszczenia zostaną zgłoszone, będą zasadne, a pozywający jest reprezentowany przez zawodowego pełnomocnika, który może uświadomić klienta w tym zakresie?

„Zdaniem sądu pytającego dopiero udzielenie pełnej informacji konsumentowi, tj. o nieuczciwości warunku, względnie potrzebie unieważnienia umowy, a dalej o skutkach unieważnienia polegających konieczności zwrotu wzajemnych świadczeń (oraz innych możliwych skutkach na tle prawa krajowego np. dotyczących przedawnienia) pozwoli konsumentowi na podjęcie rozważnej decyzji co do skorzystania z systemu ochrony” – czytamy w uzasadnieniu.

„Wbrew ustaleniom Sądu Okręgowego w Gdańsku w ani jednym miejscu wyroku w sprawie Dziubaków nie zostało zawarte wymaganie, iż sąd krajowy ma obowiązek informowania o jakichkolwiek skutkach. Z wyroku tego wynika jedynie tyle, że sąd krajowy, zamierzając stwierdzić nieważność umowy, informuje o tym strony tak, aby mogły przedstawić swoje stanowisko. Niezależnie od tego, w sprawie Dziubaków wymienia się jako niekorzystne skutki stwierdzenia nieważności umowy wyłącznie te wynikające z wyroku Kasler C-26/13, a więc jedynie zwrot kapitału kredytu a nie odsetek za korzystanie z niego. To zaś sugeruje, że TSUE nie przewiduje w ogóle możliwości wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, gdyż to wypaczałoby skutek odstraszający pod dyrektywą 93/13 (art. 7 dyrektywy 93/13), a zatem i o takich skutkach sąd krajowy nie musi informować. Ponieważ zadane pytanie jest otwarte, będziemy dążyli do tego, aby TSUE z korzyścią dla kredytobiorców wypowiedział się, że bankom żadne odsetki za korzystanie z kapitału się nie należą” – skomentowała tę kwestię w stanowisku mec. Garlacz.

Oskarżenia o grę na czas

Pytania zadane przez gdański sąd i moment, w którym pojawiły się wątpliwości, budzą sporo emocji wśród zaangażowanych w bankowe spory. „Kwestie poruszone w pytaniu Sądu Okręgowego w Gdańsku zostały już wyjaśnione w orzecznictwie TSUE oraz Sądu Najwyższego. Zadanie tych pytań nie może być więc inaczej traktowane jak działanie zmierzające do przewlekłości postępowania w tej i innych podobnych sprawach” – taki fragment znalazł się w komentarzu Forum Prawników Finansowych.

Jeszcze ostrzej kwestię przedstawiła w stanowisku mec. Garlacz. „Naszym zdaniem pytania zostały przygotowane zgodnie z postulatami banków, wskazują na pewne wątpliwości co do tego, czy Sąd Okręgowy w Gdańsku przeanalizował już całość orzecznictwa TSUE, z której to analizy wynika, że odpowiedzi na zadania pytania zostały już wyjaśnione w orzecznictwie TSUE. (…) Sąd w Gdańsku wykazywał się silnym dążeniem do zadania jakichkolwiek pytań do TSUE, uprzednio omawiając z pełnomocnikami inny zakres pytań niż ostatecznie zadane. Pytania dotyczą kwestii, które były już uprzednio rozstrzygane przez TSUE i prześledzenie linii orzeczniczej pozwala przypuszczać, że odpowiedzi na te pytania, o ile TSUE przyjmie je do rozpoznania, będą pozytywne dla kredytobiorców”.

W oczekiwaniu na odpowiedź TSUE sędziowie prowadzący sprawy kredytobiorców „frankowych” mogą zdecydować się na zawieszenie postępowań. Oznaczałoby to, że fala pozwów zostanie zamrożona do czasu rozstrzygnięcia wątpliwości przez trybunał.

Michał Kisiel

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 mwl

to jak TSUE się wypowie to wrzucę kolejne pytanie. i tak przez 30 lat :D

! Odpowiedz
5 39 marekrz

Na pewno na wyrok czekać będą sędziowie z Gdańska, którzy nie zrozumieli wyroku TSUE z października 2019. "Mądremu dwa słowa wystarczą, a głupiemu to i referatu mało" - jak mawiał Sofronow.

! Odpowiedz
2 30 qrara

Polska weszła do UE w 2004 r. W tym czasie Trybunał wielokrotnie wypowiadał się w sprawie kredytów frankowych . Wypowiedział się również na temat polisolokat i polis inwestycyjnych.
Co robiły w tym czasie niezawisłe togi? Czy chodziły ze świeczkami szukając rozumu, ignorując orzeczenia Trybunału.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
12 25 robertjak

tak czy tak na całej sprawie zarobią tylko prawnicy , ciekawe czemu to środowisko nie zapłaci za stworzenie umów , które teraz negują , a co do kredytobiorców sprawa powinna być tak załatwiona aby to nie całe społeczeństwo nie zapłaciło w podniesionych opłatach bankowych za ich nieoprocentowany kredyty

! Odpowiedz
56 47 bt5

Każdy i tak wie że dopóki CHF był tani to dziwnym trafem kredytobiorcy "frankowi" nie tylko nie zauważali jakichś klauzul abuzywnych i niestosownych praktyk bankóe. Wręcz na forach w internecie frankowcy rozpływali się wtedy z dumy jacy to ono są operatywni i cwani a jak głupi i denni są kredyciarze złotowi. No niestety CHF ostro poszedł w górę i nagle się zaczęło poszukiwanie klauzul abuzywnych. Wziąłeś ryzykowny kursowo kredyt to płać i płacz albo olej to bo z bankiem i komornikiem i tak nie wygrasz. A na sprawach sądowych najbardziej się obłowią kancelarie prawnicze. No ale rozum frankensztajnów tego nie obejmuje bo frankensztajny cały czas kombinują jak coś obejść na około cwaniarstwem. To sie nie uda z bankami, nie ma takiej opcjji.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
42 50 trollmaster

marny bankowy klakierze, ile wziąłeś za ten wpis, 50 groszy? A może wynagrodzenie masz we frankach? Te zgrane, oklepane teksty o śmiejących się frankowiczach to wymysł banksterskiej socjotechniki na potrzeby urabiania opinii publicznej, która nie ma i tak znaczenia w sądzie.

Za to takie piąte betki będą twierdzić, że nie można karać złodzieja i zabierać mu kradzionych pieniędzy, bo jeszcze znowu komuś coś ukradnie a w ogóle, to okradzeni są sami sobie winni, bo przecież powszechnie wiadomo, że złodzieje kradną.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
27 17 bt5 odpowiada trollmaster

Tak się składa że w apogeum kredytów frankowych byłem za granicą i miałem na 8 - mą do roboty i 15 minut spacerkiem , więc rano przeglądałem wtedy polskie portale bo zagraniczne to ciężko mi było rozczytać. I doskonale pamiętam niesamowity hejt w komentach na kreytobiorów złotówkówych. Choć przyznam że nie dam głowy że nie pisały tego trole bankowe. Pamiętam też powtarzające się wpisy " Kro nie wziął kredytu ten przegrał życie". Pamiętam też powtarzające wpisy "Perełki" : " Mam 6 mieszkan w pasie nadmorskim i poszukuję kogoś do sprzątania". A co kredytów frankowych - jak ktoś jest cienkim bolkiem zarobkowym to i tak z tego nie wyjdzie w zyciu- jeszcze dzieci i wnuki będą spłacać. kolega z saksów co też wział wtedy kredyt frankowy po prostu olał temat, rozwiódł się z żoną, pracuje dorywczo na lewo za granicą, a żona żyje z 500 + rnie podlega zajęciom komorniczym i mieszka u rodziców.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 32 mwl

a to że widziałeś to na forach znaczy, że WSZYSCY (każden jeden) tak się zachowywali? Bo ja znam takich, co nie mieli zdolności kredytowej na PLN tylko na chf - powiesz, że mogli nie brać kredytu tylko mieszkać u teściowej albo dojeżdżać 50 km do pracy? chcesz jak jeden z prezydentów doradzać: "weź kredyt, poszukaj lepszej pracy"?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,4% I 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% I 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 282,8 zł I 2020
Produkcja przemysłowa rdr 1,1% I 2020

Znajdź profil