REKLAMA

Frankowcy: porównanie sytuacji kredytobiorców z różnych lat mocno skomplikowane

2021-03-17 06:21
publikacja
2021-03-17 06:21
Frankowcy: porównanie sytuacji kredytobiorców z różnych lat mocno skomplikowane
Frankowcy: porównanie sytuacji kredytobiorców z różnych lat mocno skomplikowane
fot. Krzysztof Żuczkowski / / FORUM

Wyliczenie sumy kredytu do spłacenia i miesięcznej raty po ugodzie KNF czy odfrankowieniu umowy jest tak skomplikowane, że trudno zrobić to samemu, dlatego zrobiliśmy przykładową symulację - powiedział PAP prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu Arkadiusz Szcześniak.

Na 25 marca br. wyznaczono posiedzenie Sądu Najwyższego ws. zagadnień prawnych dotyczących kredytów walutowych, które powinno rozstrzygnąć najpoważniejsze kontrowersje, jakie ujawniły się na tle praktyki orzeczniczej w kwestii kredytów walutowych, w szczególności kredytów frankowych. Chodzi o pozwy kredytobiorców przeciwko bankom, którym zarzucają zawarcie w swoich umowach klauzul niedozwolonych. Liczba takich spraw rośnie, zwłaszcza od czasu, gdy jesienią 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że w zawartych w Polsce umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych, nie mogą być zastąpione przepisami ogólnymi polskiego prawa cywilnego, a prawo UE nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu umów dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich. Rozwiązanie problemu kredytów frankowych zaproponowała także Komisja Nadzoru Finansowego. Według jej propozycji, klienci banków mogliby się rozliczać z bankami tak, jak gdyby ich kredyty od początku były kredytami złotowymi, oprocentowanymi według odpowiedniej stopy WIBOR powiększonej o marżę.

Jak wyjaśnił PAP prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, sytuacje poszczególnych kredytobiorców, którzy brali kredyty frankowe w latach 2006-08 są bardzo różne, w zależności od momentu wzięcia kredytu i ówczesnego kursu franka, marży danego banku i zapisów umowy, dlatego bardzo różne mogą też być wyliczenia, jakie będzie saldo ich kredytu (czyli suma, która pozostała jeszcze do spłacenia) i miesięczna rata po zaakceptowaniu ewentualnej ugody na warunkach KNF lub odfrankowieniu umowy.

"Każdy kredytobiorca powinien otrzymać od banku lub zrobić indywidualne wyliczenie salda i rat dla swojego kredytu, choć trzeba podkreślić, że jest to bardzo skomplikowane. Chodzi o to, że zarówno kursy franka, jak marże i oprocentowanie kredytów złotowych zmieniało się, a uwzględnienie wszystkich zmiennych wymaga zebrania wielu danych, które nie zawsze są dostępne" - opisywał.

Jak mówił, choć kursy franka są raczej powszechnie dostępne, to o wiele większy kłopot jest z wyliczeniem marży. "Powinna to być marża dla kredytu, którą bank stosował do kredytów złotowych w tamtym okresie. Przy czym pytanie, jak to zweryfikować. Są co prawda tabele NBP, które mówią o średnich marżach ogólnie w sektorze, ale nie ma dla poszczególnych banków. Poza tym, są banki, które w tamtym okresie już udzielały w ponad 90 proc. kredytów frankowych, a złotowych prawie w ogóle" - powiedział.

Według Arkadiusza Szcześniaka, rozpiętość marży dla kredytów była w tym okresie bardzo duża. "Zdarzały się nawet absurdalne marże, w okolicach 10 proc. w przypadku Dom Banku, ale dla niektórych kredytów frankowych były one ciut niższe niż w przypadku kredytów złotowych. Wysokość marży zależała od okresu brania kredytu, od tego, czy bank w danym momencie miał jakąś promocję, czy nie, i od sytuacji klienta, np. wysokości wkładu własnego. Kryteriów było bardzo dużo" - powiedział.

Wskazał, że to istotny czynnik, gdyż przy symulacjach robionych przez Stowarzyszenie, zmiana marży z jednego pkt. procentowego na 2 punkty procentowe, skutkowała różnicą kilkudziesięciu tysięcy złotych na niekorzyść klienta. "To jest moment, kiedy konsument powinien bardzo mocno weryfikować, czy zaproponowano mu marżę, jaka była w tamtym okresie dla klientów złotowych" - zauważył.

Kolejnym czynnikiem, który trzeba uwzględnić przy porównywaniu różnych opcji, to stopa WIBOR, według której oprocentowane są kredyty złotowe.

"WIBOR zmienia się, gdy Rada Polityki Pieniężnej zmienia stopy procentowe. I zmiany takie następowały wielokrotnie, z tendencją spadającą. Podobnie w przyszłości oprocentowanie kredytów złotowych może się zmieniać, wówczas zmieni się wysokość raty, o czym powinni pamiętać kredytobiorcy, którzy rozważają ugodę KNF" - powiedział.

Symulacja

By pomóc frankowcom zyskać ogólny obraz sytuacji, Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu przeprowadziło kilka symulacji pozwalających porównać raty i saldo przykładowego "frankowca", gdy będzie spłacał kredyt według dotychczasowych zasad, gdy zaakceptuje ugodę na warunkach KNF oraz, gdy poprzez decyzję sądu, jego umowa zostanie odfrankowiona albo unieważniona.

Do wyliczeń przyjęto kwotę kredytu 300 000 PLN, udzielonego na 30 lat, wypłaconego w jednej transzy, z marżą umowną 1,5 proc. (przyjęto założenie, że przy ugodzie marża pozostaje bez zmian). Symulacje obejmują kredyty na kwotę 300 000 zł wypłacone 1 lipca 2006 r., 1 lipca 2007 r. i 1 lipca 2008 r. Symulacja uwzględnia raty równe, zmienną stopę oprocentowania. Do obliczeń wykorzystano stawki LIBOR 3M (kredyt obecny i odfrankowienie) oraz WIBOR 3M (dla propozycji KNF).

Z symulacji wynika, że kredytobiorcy, zastanawiając się nad tym, co im się opłaca, powinni zastanowić się przede wszystkim, czy zależy im na zmniejszeniu salda kredytu czy zmniejszeniu raty.

"Według naszych wyliczeń dla kredytu wypłaconego 1 lipca 2008 r. kredytobiorcy pozostało wciąż do spłacenia 385 464 zł, czyli po kilkunastu latach spłaty więcej niż pożyczył na początku. Nie miało przy tym większego znaczenia, czy kredyt ten był denominowany czy indeksowany we frankach. Tu jest kwestia zapisów umowy, a nie przeliczeń. Miesięczna rata wynosi 1 983 zł" - powiedział Szcześniak. Z symulacji Stowarzyszenia wynika, że po zaakceptowaniu ugody KNF, kredytobiorca miałby do spłacenia jeszcze 177 137 zł, a jego miesięczna rata wyniosłaby 981 zł.

Szcześniak zwrócił uwagę, że inna jest sytuacja kredytobiorców, którzy zdecydowali się na postępowanie przed sądem. "Przy kredytach denominowanych sąd powinien stwierdzać nieważność tej umowy. Odfrankowienie raczej nie powinno wchodzić w grę" - powiedział.

Jak wyjaśnił, odfrankowienie to przeliczenie kredytu bez klauzul niedozwolonych opisujących przeliczenie salda kredytu i rat na walutę obcą. Po odfrankowieniu kredytobiorca spłaca kredyt w złotówkach, oprocentowany według LIBOR plus marżę. Kredyt "odfrankowiony" jest dużo tańszy od złotówkowego, bo oprocentowanie jest ok. połowe niższe. "W naszej ocenie odfrankowienie jest bardziej realne dla kredytów indeksowanych, bo po usunięciu niedozwolonych zapisów z umowy, zostaje kwota w złotych, oprocentowanie jest ustalone, więc część sędziów uznaje, że tę umowę da się wykonać właśnie w ten sposób" - opisywał. Jak dodał, istotą usuwania klauzul niedozwolonych jest to, że sąd sprawdza, czy po ich usunięciu umowę dalej da się wykonać, ale nie zmienia jej pozostałych postanowień, więc LIBOR nadal jest w umowie.

Dla omawianego kredytu z 1 lipca 2008 r, saldo po odfrankowieniu wyniosłoby 70 024 zł, a przy nieważności umowy: 27 600 zł. Rata w pierwszym wypadku wyniosłaby 357 zł, a w drugim zero.

"Nieważność oznacza, że cała umowa jest uznana za nieważną i strony zwracają sobie wzajemnie to, co dostały. Sądy unieważniają umowy, uznając, że nie da się ich wykonać w sposób zgodny z prawem z chwili podpisywania umowy" - tłumaczył Szcześniak. Powołał się też na istniejącą od 2011 r. w polskim prawie tzw. sankcję kredytu darmowego. "Ona dotyczy wszystkich kredytów konsumenckich. Jeżeli bank zawrze niedozwolone zapisy lub będzie sprzedawał produkt w sposób nieuczciwy, czyli pomijając jakieś istotne informacje dla klienta, to są zasądzane wyroki, że kredytobiorca zwraca tylko kwotę kredytu, bez prowizji, marż i odsetek. Naszym zdaniem tu jest analogiczna sytuacja. Stwierdzamy nieważność i klient powinien zwrócić co najwyżej tę kwotę, którą uzyskał na początku, a bank wszystkie wpłaty przekazane bankowi przez klienta" - opisywał.

Jak mówił, z wyliczeń wynika, że sytuacja kredytobiorców, którzy otrzymali pieniądze w 2007 r. lub 2006 r. będzie różna niż powyższe obliczenia. Np. dla kredytu wziętego w 2006 r. rata na warunkach ugody KNF rośnie z 1 518 zł do 1 558 zł. Maleje natomiast saldo: zamiast 285 235 zł, klient były bankowi winien 225 765 zł.

"Ta rata zwiększyła się, bo kurs franka w momencie wypłaty był wyższy, czyli różnice kursowe są mniejsze, więc mniej jest nadpłat. Taki klient do tej pory zapłacił więcej w kredycie złotowym, więc tutaj musiałoby się to wyrównać i klient musiałby płacić więcej, ale miałby w istotny sposób zmniejszone saldo, czyli sumę, jaka jeszcze została mu do spłacenia bankowi" - powiedział.

Podkreślił, że w samodzielne wyliczenie rat i salda w różnych wariantach, przekracza możliwości większości frankowców. "Dlatego naciskamy, żeby to bank policzył dla klienta kwoty, bo klient w większości sytuacji nie będzie w stanie zrobić tego sam" - powiedział. "Zapraszamy także do kontaktu ze Stowarzyszeniem, będziemy pomagać w ocenie przedstawionych wyliczeń" - dodał. (PAP)

autorka: Małgorzata Werner-Woś

mww/ drag/

Źródło:PAP
Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (13)

dodaj komentarz
konradksks
Ogólnie to jestem za tym by frankowiczą przewalutowano lub przedstawiono lepsze warunki spłaty kredytów bo zdaje sobie sprawę że jak ktoś wziął 150 tys Chf kredytu po 2 zł to miał do spłaty 300 tys a teraz kurs jest prawie po 4 zł i musi spłacić 600 tys złoty plus oczywiście marże Libor itd i wiem że pomimo spłat Ogólnie to jestem za tym by frankowiczą przewalutowano lub przedstawiono lepsze warunki spłaty kredytów bo zdaje sobie sprawę że jak ktoś wziął 150 tys Chf kredytu po 2 zł to miał do spłaty 300 tys a teraz kurs jest prawie po 4 zł i musi spłacić 600 tys złoty plus oczywiście marże Libor itd i wiem że pomimo spłat przez te 10-15 lat nadal ma więcej do spłaty niż pożyczył przeliczając na złotówki ale patrzę też z tej strony że nieruchomości na które były brane zobowiązania wzrosły na wartości również dwu trzy krotnie a jeśli ktoś posiadał nieruchomość na inwestycje np pod wynajem to i tak czerpał zyski więc stratny nie jest i jeszcze jedna obserwacja może wreszcie rzad zda sobie sprawę że obniżając naszą walutę złotówkę zamiast umacniać to tracimy wszyscy prócz eksportu i gdyby trend się zmienił i złotówka odzyskała by swoją dobrą formę sprzed wielu lat kiedy rządzi PO to takiego problemu z tymi frankami jaki cenami w sklepach by nie było to jest cyrk co oni robią kombinują sądy uruchamiają doszukują się nie wiadomo czego tak by to teraz bank albo klient poniósł koszta zamiast po prostu starać się o silna walutę itd i jeszcze jedno nie widzę teraz dobrej sytuacji na rynku najmu jeśli kredytobiorca we frankach wprowadzi się zmiany w ratach zaburzą oni ten rynek bardzo i będą mogli zaniżać ceny najmu w porównaniu do kredytobiorców w PLN tAkze patrzcie ogólnikowo a nie tylko ja frankowicz źle podpisałem umowę liczyłem na dobre warunki nie brałem zmian gospodarczych w pl pod uwagę i teraz udaje oszukanego jak wam dawali bez wkładu własnego i odpowiednich dochodów to braliście jak leci byle mieć a teraz są tego konsekwencje i nie potraficie się z nimi oswoić takie jest przysłowie bierz kredyt w walucie jakiej zarabiasz
jes
Uwielbiam obrońców banków :)
Chociaż przesądzone jest to, że łamały prawo to (wiem, wiem, że większość to na zlecenie) bronią banków jak swojej rodziny :)
A sens wypowiedzi tych obrońców jest taki, że nie wolno zabrać złodziejowi zrabowanych łupów bo może się źle poczuć i pogorszy się jego sytuacja
Uwielbiam obrońców banków :)
Chociaż przesądzone jest to, że łamały prawo to (wiem, wiem, że większość to na zlecenie) bronią banków jak swojej rodziny :)
A sens wypowiedzi tych obrońców jest taki, że nie wolno zabrać złodziejowi zrabowanych łupów bo może się źle poczuć i pogorszy się jego sytuacja finansowa.
Życzę tym wszystkim obrońcom aby kiedyś tej argumentacji doznali konkretnie do własnej osoby.
ssalsa
Ale dlaczego ja Kowalski, który nie łasił sie na kredyt we frankach ma teraz płacić wyższe opłaty w banku, bo jakiś prawnik, czy ekonomista twierdzi, że nie wiedział, że kurs CHF może sie zmienić? Sorry ale to jest po prostu nie fair w stosunku do osób, które brały kredyt w PLN oraz innych uczestników rynku
ja-gna
ale fair było jak tylko złotówkowicze mogli skorzystac z programu MDM i RNS?
pagodzik
Tak samo jak Ty Kowalski placisz np. w cenie ubezpieczenia OC za to, ze jakis cwaniak mysli, ze zdazy na pomaranczowym, albo ze da rade wyhamowac...

Tak samo jak Kowalski kupujac bilet na samolot placi za to, ze komus innemu odwolali lot, lub jego lot sie opoznil.

Ale spokojnie. Przeczytaj dokladnie umowe swojego kredytu.
Tak samo jak Ty Kowalski placisz np. w cenie ubezpieczenia OC za to, ze jakis cwaniak mysli, ze zdazy na pomaranczowym, albo ze da rade wyhamowac...

Tak samo jak Kowalski kupujac bilet na samolot placi za to, ze komus innemu odwolali lot, lub jego lot sie opoznil.

Ale spokojnie. Przeczytaj dokladnie umowe swojego kredytu. Sprawdz, czy wszystkie punkty sa zgodne z prawem. I jesli nie - idz do sadu, droga wolna.

Albo wybierz bank, ktory nie wciskal swoim klientom nielegalnych umow.
damamad
Kowalski.. taki niby jesteś kumaty, nie połasiłeś się na kredyt w CHF, a nie rozumiesz, że nikt od Ciebie nic nie chce?
Są banki bez obciążenia kredytami CHF. Wolny rynek. Coś świta?
marxs
kolejni naiwniacy,inteligentni inaczej i chciwe niekumate prostaczki liczą na korzystny dla nich wyrok Sądu Najwyższego problem w tym że banki bez problemu ze względu na nielegalność czy też tylko częściową legalność SN każdy wyrok przed zachodnimi trybunałami bez problemu podważą
jpelerj
Oni i tak nie mają żadnego innego wyjścia, więc ta ułuda daje im siłę psychiczną. Taka autoterapia. Jak działa, to zostawić, i tak psychologów i psychiatrów jest mało.
damamad
Inteligentnego inaczej prostaka to widzisz w lustrze jak się golisz.. chyba, że jeszcze nie masz zarostu.
TSUE już się w temacie wypowiedział nie raz i zapewne wypowie jak będzie potrzeba.
damamad
Ponadto SN nie orzeka w konkretnej sprawie. Liczą się wyroki sądów powszechnych, które są niezawisłe. A tych banki nie będą w stanie podważyć nigdzie, a narażą się tylko na dodatkowe koszty. Reputacji już nie mają żadnej więc to nie strata.

Powiązane: Frankowcy w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki