O giełdowym fixingu, harmonogramie sesji i "pobrexitowym" piątku rozmawiamy z Krzysztofem Ajdukiewiczem, dyrektorem działu notowań Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.
Krzysztof Kolany: Pamięta pan „pobrexitowy” piątek? Gdy otworzyła się tylko jedna spółka z WIG20? Czy przypomina pan sobie, aby coś takiego wydarzyło się kiedykolwiek wcześniej?
Krzysztof Ajdukiewicz: Nie. Rynek zareagował w taki
sposób, że na fixingu na otwarciu mogło dojść do zawarcia transakcji praktycznie tylko na jednej spółce. Według
mnie był to pierwszy taki przypadek
w historii, przynajmniej od roku 1998.
Zaczęliśmy od fixingu na otwarciu, to może teraz przeszlibyśmy do fixingu na zamknięciu. Część inwestorów podważa ideę tego fixingu. I dlatego chciałbym zapytać, po co jest ten fixing i czy giełda planuje dokonać tu jakichś zmian?
Celem fixingu jest wyznaczenie ceny równowagi (wyceny), najbardziej adekwatnej, koherentnej, najbardziej dla wszystkich zrozumiałej. To jest właśnie fixing. Kilka minut przyjmowania zleceń – to faza mająca na celu odpowiednie ustosunkowanie się do sytuacji na rynku.
Dodam, że giełda we Frankfurcie posiada fixingi nie tylko na otwarciu i na zamknięciu, ale także w ciągu dnia, wychodząc z założenia, że jest to najlepszy sposób ustalenia ceny równowagi.
Dlatego w najbliższej przyszłości nie będziemy podejmować działań zmierzających do zmiany trybu ustalenia kursu równowagi na zamknięciu.
Przeczytaj także
Czy rozważane jest skrócenie sesji, czy też nadal będzie się kończyła o 17:00?
Bieżący harmonogram sesji, jak również jej długość, jest wynikiem konsensusu, który został osiągnięty przed wdrożeniem systemu UTP, czyli w kwietniu 2013 roku. Od tego czasu nie spotkałem się z postulatem, żeby cokolwiek w tym zakresie zmienić.
Oczywiście giełda jest otwarta na wszelkie propozycje czy też rozmowy ze środowiskiem maklerskim. Jeżeli środowisko zwróci się do nas w tej sprawie, będziemy z pewnością bardzo poważnie na ten temat rozmawiać. Natomiast do tej pory GPW nie otrzymała tego typu próśb czy pytań.
Od pewnego czasu problemem
GPW są niskie obroty i czasami widoczne jest to zwłaszcza w okolicach południa.
Czy giełda rozważa wprowadzenie przerwy w notowaniach na wzór rynków
azjatyckich?
Wydaje mi się, że przerwa w
notowaniach w trakcie dnia jest związana ze specyfiką kraju.
W kulturze polskiej nie mamy takiego zwyczaju. Nie wydaje mi się, aby tego typu
przerwa została dobrze przyjęta przez środowisko. Tym bardziej, że tak naprawdę
spowodowałoby to skrócenie sesji, ale nie skrócenie czasu pracy pracowników
biur maklerskich.
Rozmawiał Krzysztof Kolany





























































