REKLAMA

Finansowy eBay - aukcje lokat i kredytów coraz popularniejsze

Michał Kisiel2005-07-28 06:58analityk Bankier.pl
publikacja
2005-07-28 06:58
W czerwcu tego roku Bank Millennium zaproponował swoim klientom aukcje lokat terminowych. Uczestnicy aukcji samodzielnie ustalają parametry lokaty (wysokość, oprocentowanie itd.) i zgłaszają swoją ofertę do licytacji. Podobny schemat można wykorzystać przy sprzedaży innych produktów finansowych.

Elektroniczny rynek, czyli kupujący spotyka sprzedającego

A może pójść o krok dalej? Przecież elektroniczna aukcja może łączyć osoby poszukujące kapitału oraz osoby posiadające oszczędności i chcące je korzystnie ulokować. Czy odpowiednio skonstruowany „internetowy rynek” może sprawić, że banki i inni pośrednicy finansowi staną się niepotrzebni?

Rynek jest „miejscem” (niekoniecznie w sensie fizycznym), na którym spotykają się wymieniający dobra i pieniądz. Możemy przyjąć, że w przypadku rynków dóbr sprzedający to ten, który chce otrzymać pieniądz w zamian za oferowane przez siebie dobro, a kupujący chce otrzymać dobro w zamian za pieniądz. Transakcja wymiany dochodzi do skutku, gdy kupujący i sprzedający osiągną porozumienie co do jej warunków, czyli innymi słowy ceny.

Jednym ze starych, bo swą historią sięgających Babilonu, sposobów negocjowania warunków transakcji jest aukcja. Łacińskie słowo augere oznacza „zwiększać” — podczas klasycznej aukcji zainteresowane strony konkurują o oferowane dobro proponując publicznie (w sposób widoczny dla pozostałych uczestników) coraz korzystniejsze warunki. Zwycięzcą zostaje proponujący najwyższą cenę — cena ta będzie ceną rozliczenia transakcji. Aukcja kończy się w określonym z góry czasie lub gdy nikt nie zgłasza już kolejnych ofert. Licytacja oparta na takich zasadach nazywana jest aukcją angielską i jest najczęściej stosowaną formułą na różnych rynkach, w tym elektronicznych (jak np. internetowe aukcje consumer-to-consumer).

Aukcje mogą przybierać bardzo różne formy:
  • Oferty mogą być składane publicznie lub w sposób niewidoczny dla pozostałych uczestników;
  • Licytacja może mieć charakter jednostronny (np. jeden sprzedający, wielu kupujących) lub dwustronny (wielu kupujących negocjuje z wieloma sprzedającymi),
  • Oferta może dotyczyć jednego z atrybutów dobra (np. ceny) lub kilku (np. cena, ilość),
  • Oferty mogą podnosić pierwotną cenę lub ją obniżać. Przykładem aukcji, w której cena spada jest aukcja holenderska, której rodowód związany jest z rynkiem świeżych ryb i kwiatów. Sprzedający ogłasza pierwotną, wysoką cenę, a następnie obniża ją do momentu aż znajdzie się chętny do nabycia towaru. Taka forma licytacji dobrze sprawdza się w sytuacjach, gdy liczy się szybkość przeprowadzenia transakcji.
  • Zwycięzca może płacić zaproponowaną przez siebie cenę lub cenę „drugą w kolejności” (tzw. aukcja drugiej ceny). Przykładem takiej aukcji może być tzw. aukcja Vickreya często spotykana na rynku dzieł sztuki, gdzie oferty składane są niejawnie a rozliczenie następuje po drugiej najlepszej cenie. Taka formuła skłania uczestników do składania ofert odsłaniających ich prawdziwe preferencje — każdy z nich jest świadom, że jeśli wygra, to i tak zapłaci cenę niższą niż zawartą w składanej ofercie.


Przeprowadzenie aukcji bez użycia elektronicznych mediów wymagało zgromadzenia potencjalnych uczestników w jednym miejscu lub zastosowania schematu aukcji niejawnej, gdzie prowadzący licytację przyjmował przez pewien określony czas oferty np. w postaci zamkniętych kopert. Elektroniczne środki komunikacji, a w szczególności internet, pozwoliły ominąć te przeszkody. Możliwe stało się tworzenie „elektronicznych rynków” (electronic marketplace) surowców, informacji (jak w przypadku np. wtórnego rynku nieruchomości), gotowych produktów, a także kapitału. Większość działających na świecie „elektronicznych platform” skupia się w segmencie B2B (business-to-business) lub B2G (business-to-government) — ich uczestnikami są przede wszystkim przedsiębiorstwa i podmioty publiczne. Dynamicznie rozwijają się także elektroniczne „targowiska” dostępne dla osób fizycznych — przykładami mogą tutaj być eBay, czy polskie Allegro. Handluje się tam głównie dobrami „namacalnymi”, ale czy można w podobny sposób sprzedawać usługi finansowe?

Bank Millennium - klienci licytują

Na rynku detalicznych usług bankowych, takich jak lokaty terminowe czy kredyty konsumpcyjne, dobrem będącym przedmiotem wymiany jest pieniądz. Zakładając lokatę pożyczamy bankowi pieniądze w zamian za wynagrodzenie w postaci odsetek. Zaciągając kredyt korzystamy ze środków zgromadzonych przez bank i płacimy za tę możliwość ustaloną cenę.

Specyficzną cechą bankowości detalicznej dla klienta masowego jest brak możliwości negocjowania warunków świadczonych usług, czyli standaryzacja oferty. Zakładając lokatę terminową skazani jesteśmy na przyjęcie oprocentowania ustalonego przez bank. Jako jednostka dysponujemy zbyt małą siłą przetargową, by wymusić na drugiej stronie podjęcie negocjacji (chyba, że zaliczamy się do grona zamożniejszych klientów obsługiwanych w ramach private bankingu).

Ciekawą próbą „uelastycznienia” relacji klient-bank jest propozycja Banku Millennium. Aukcje lokat terminowych wprowadzone przez ten bank mają charakter aukcji niejawnych (nie możemy poznać w trakcie trwania licytacji ofert innych jej uczestników). Cena wywoławcza określona jest w postaci maksymalnego oprocentowania lokaty, a uczestnicy składają oferty mieszczące się w przedziale od minimum (również wskazanego przez bank) do maksimum. Każdy z biorących udział w aukcji może złożyć za pośrednictwem serwisu internetowego kilka ofert, które mogą być modyfikowane lub usuwane w trakcie trwania licytacji. Pula wygrywających ofert określana jest na podstawie dwóch kryteriów: wysokości zaproponowanego oprocentowania (jak najniższego) oraz kolejności składania ofert (oferty złożone wcześniej mają pierwszeństwo w razie konieczności dokonania rozstrzygnięcia w oparciu o kryterium kolejności).

Czy ta nowatorska na polskim rynku forma sprzedaży usług bankowych jest tylko działaniem marketingowym mającym wyróżnić ofertę banku na tle konkurencji? Na razie wydaje się, że korzyści odnoszą tu obie strony — klienci uzyskują warunki korzystniejsze niż w przypadku standardowych ofert (w aukcji pod koniec czerwca średnie oprocentowanie lokat 15-dniowych wyniosło 6,64%), a bank zyskuje... przede wszystkim rozgłos, bo o ekonomicznych korzyściach trudno jeszcze mówić.

LendingTree.com - pożyczkodawcy licytują

W aukcjach prowadzonych przez Bank Millennium, to klienci konkurują między sobą faktycznie „podnosząc cenę” za oferowane przez bank produkty — najmniej korzystna z punktu widzenia klienta oferta wygrywa. Czy możliwa jest sytuacja odwrotna, gdy to banki będą starały się o nasze względy podsuwając oferty korzystniejsze niż konkurenci?

Pomysł stworzenia internetowego rynku pożyczek nie jest nowy — w czasach „boomu dot-comów” w Stanach Zjednoczonych powstało kilka serwisów próbujących wcielić go w życie i przekształcić w źródło dochodów (do dziś funkcjonuje np. loanapp.com). Wiele z tych przedsięwzięć nie przetrwało załamania sieciowej koniunktury (np. mortgagebid.com). Zasada działania „aukcji pożyczek” opierała się na nawiązaniu współpracy z kilkunastoma instytucjami finansowymi oraz z niezależnymi pośrednikami finansowymi i przekazywaniu im informacji o klientach składających przez internet wnioski o kredyt samochodowy czy hipoteczny. Klient logujący się na stronie takiego „elektronicznego rynku” wypełniał szczegółowy formularz, w którym określał swoje potrzeby oraz podawał szereg informacji pozwalających wnioskować o ryzyku potencjalnej transakcji (historia kredytowa, posiadany majątek, dochody itp.). Zgromadzone w ten sposób dane były udostępniane partnerom serwisu, którzy następnie składali swoje oferty. Negocjacje przypominały niejawną aukcję — pożyczkodawcy nie wiedzieli jaką ofertę złożyli pozostali konkurenci, wiedzieli tylko, że oprócz nich o klienta stara się jeszcze co najmniej kilka instytucji.

Jednym z serwisów opartych na takim schemacie jest lendingtree.com, którego hasło brzmi „Gdy banki rywalizują, Ty wygrywasz”. Model biznesowy tego przedsięwzięcia opiera się na pobieraniu od partnerów prowizji w zamian za dostarczane informacje o potencjalnych pożyczkobiorcach oraz wynagrodzeniu za faktycznie podpisane umowy, gdy klient dobił targu, z którymś ze zgłaszających ofertę. Klient rejestrujący się w systemie otrzymuje w krótkim czasie co najmniej cztery oferty od różnych instytucji zawierające warunki, na których zgodzą się one udzielić kredytu czy pożyczki. Partnerami serwisu są zarówno duże banki takie jak Bank of America, ale również kilkadziesiąt mniejszych podmiotów agresywnie walczących na zatłoczonym amerykańskim rynku. Każdy z klientów, którzy sfinalizowali transakcję za pośrednictwem lendingtree.com wypełnia ankietę oceniającą pożyczkodawcę. Dane z ankiet są podstawą do przyznawania „gwiazdek” partnerom serwisu — podobnie jak na aukcjach takich jak eBay, kupujący może sprawdzić w ten sposób wiarygodność oferentów i zapoznać się z komentarzami na ich temat.

Lendingtree.com jest przykładem, że odpowiednio skonstruowany „elektroniczny rynek” może z działać powodzeniem (i przynosić dochód swoim właścicielom) również gdy wymienianym towarem jest pieniądz. Serwis przetrwał trudne lata i w przeciwieństwie do wielu swoich konkurentów nie spoczął na cmentarzu dot-comów.

Zopa.co.uk - elektroniczny rynek pożyczek

Idea przyświecająca twórcom innego z elektronicznych rynków jest również niezbyt nowa — „pozbądźmy się pośrednika”. Twórcy brytyjskiej „giełdy pożyczek” Zopa zdecydowali, że miejsce banku jako podmiotu łączącego inwestujących i poszukujących finansowania z powodzeniem zająć może... internetowa aukcja. Nazwa „Zopa” oznacza „zone of possible agreement” (strefa możliwego porozumienia) — strefa ta to przestrzeń, którą wyznacza najniższa cena „do przyjęcia” przez sprzedającego i najwyższa cena jaką skłonny jest zapłacić kupujący.

Każdy kto chce aktywnie skorzystać z serwisu Zopa.co.uk musi się zarejestrować — sprawdzeniu podlega tożsamość nowego użytkownika i jego wiarygodność kredytowa. Dostawcą credit scoringu jest firma Equifax — niezależny podmiot specjalizujący się m.in. w badaniu historii i zdolności kredytowej klientów indywidualnych. Jeśli zamierzamy pożyczać pieniądze od innych, to nasza punktowa ocena wiarygodności kredytowej wyznacza „rynek”, na którym możemy starać się o pożyczkę. Zopa prowadzi dwa rynki: rynek A - dla osób, które uzyskały credit score powyżej 475 punktów oraz rynek B — dla osób mieszczących się w przedziale 400-475 punktów. Rynek A jest mniej ryzykowny dla udzielających pożyczek, dlatego też ceny na nim obowiązujące będą niższe. Niezależnie od naszej „kondycji kredytowej” możemy udzielać pożyczek na którymkolwiek z rynków. Jako pożyczkodawca ustalamy tylko kwotę, którą jesteśmy skłonni pożyczyć oraz oprocentowanie.

Najistotniejszym z punktu widzenia pożyczkobiorcy krokiem jest ustalenie kwoty i terminu poszukiwanej pożyczki oraz decyzja czy wykupić ubezpieczenie spłaty w razie bezrobocia lub choroby. Po ustaleniu parametrów użytkownik otrzymuje informację o cenie (oprocentowaniu) pożyczki, przy której możliwa jest natychmiastowa finalizacja transakcji. Jeśli pożyczkobiorca stwierdzi, że oprocentowanie go nie satysfakcjonuje może podać oczekiwaną cenę pożyczki — informacja ta „przepłynie” do pożyczkodawców i będzie brana pod uwagę podczas sugerowania im przez system ceny, której powinni żądać za wypożyczenie kapitału.

Pożyczanie nieznanym osobom pieniędzy, w dodatku za pośrednictwem internetu — to brzmi jak recepta na pewne straty. Ryzyko związane z udzielaniem pożyczek można jednak zminimalizować. Każda pożyczka udzielana w serwisie Zopa rozbijana jest na dziesięciofuntowe „mini-pożyczki”. Oznacza to, że przy minimalnej kwocie pożyczki ustalonej na poziomie 500 funtów, nasze pieniądze trafią do 50 pożyczkobiorców. Ryzyko transakcji rozkłada się zatem na wiele mniejszych części. Ustalając parametry pożyczki uzyskujemy także informację jakie jest prawdopodobieństwo „złych długów” na wybranym przez nas rynku i jakiej faktycznej stopy zwrotu możemy w związku z tym oczekiwać.

Pomysłodawcy brytyjskiej giełdy pożyczek (notabene są to osoby powiązane wcześniej z tradycyjnymi instytucjami finansowymi takimi jak np. bank internetowy Egg) kuszą klientów wizją „lepszych finansów”. Pożyczając pieniądze ludziom takim jak my nie tylko omijamy pośredników w postaci „tłustych bankierów”, ale również możemy liczyć na korzystniejsze warunki. Pożyczkobiorcy mogą się cieszyć niższą ceną pieniądza pochodzącego wprost od pożyczkodawców, a pożyczkodawcy, którzy są skłonni podjąć umiarkowane ryzyko, zdobywają jeszcze jeden sposób na pomnożenie swoich zasobów.

Co z tego mają właściciele „finansowego eBaya”? Odpowiedź jest prosta — pożyczkobiorcy płacą z góry prowizję w wysokości 1% pożyczanej kwoty. Czy tak niekonwencjonalne przedsięwzięcie ma szanse powodzenia? Na to pytanie trudno jeszcze odpowiedzieć — serwis wystartował w marcu 2005 r. Już od początku wzbudził duże zainteresowanie i dzięki temu mógł liczyć na darmową reklamę. Również w polskich mediach pojawiły się notatki, często utrzymane w entuzjastycznym tonie. Obietnica złamania monopolu banków jako pośredników finansowych brzmi bardzo medialnie, a jeśli dodamy do tego niezłomną wiarę twórców serwisu w dobroczynną moc internetu, to przypomnieć sobie można podniosły nastrój początków „internetowego boomu”.

Czy finansowe aukcje zagoszczą nad Wisłą?

Aukcje lokat terminowych zaproponowane przez Bank Millennium uznać można za interesującą, lecz na pewno nie rewolucyjną propozycję sposobu obsługi klientów indywidualnych. Trudno oczekiwać, że w niedługim czasie takie podejście do sprzedaży usług bankowych stanie się powszechnie — pozostanie raczej ciekawostką przyciągającą klientów podatnych na techniczne nowinki i poszukujących rynkowych okazji. Aukcje w usługach finansowych mają jednak potencjał znacznie większy niż może się na pierwszy rzut oka wydawać. Model biznesowy lendingtree.com czy zopa.co.uk na pewno znajdzie swoich naśladowców, prędzej czy później także w naszej części świata.

Warto przy okazji zwrócić uwagę, że powodzenie takich przedsięwzięć jest ściśle związane z wystąpieniem pewnych warunków. Giełda pożyczek Zopa funkcjonować może wyłącznie dzięki istnieniu niezależnej instytucji dostarczającej wiarygodnej i zestandaryzowanej informacji o finansowym standingu klientów indywidualnych. Nie ma w Polsce podmiotu, który mógłby się obecnie z takich zadań wywiązać. Z kolei sukces serwisu lendingtree.com wydaje się być pochodną rozdrobnienia i dużej konkurencyjności amerykańskiego rynku usług finansowych. Polski sektor bankowy jest stosunkowo skoncentrowany, a konkurencja na nim ma charakter oligopolistyczny — można podejrzewać, że banki nie byłyby zainteresowane podjęciem współpracy z „elektronicznym rynkiem” nawet gdyby takie przedsięwzięcie wystartowało w naszym kraju. Pozostaje zatem czekać i obserwować jak radzą sobie elektroniczne aukcje u naszych bliższych lub dalszych sąsiadów... i być może zalicytować parę lokat terminowych.

Michał Kisiel

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Advertisement

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~seba
wszystkie stopy procentowe sa podawane w skali roku
czyli 5% w skali roku
10 000*5%=500zł
rok bankowy ma 365dni czyli 500zł/365=1,36zł dziennie *15 dni=20,4zł
jak zainwestujesz 10 000 na lokate 15dni to odsetek dostaniesz 20,4zł
pozdrawiam
~Yeti
Lokaty z aukcji po 8% - oni juz chyba maja noz na gardle i chwytaja sie wszelkiego finansowania niewazne za ile - nadchodzi polski northern rock...
~Mario
~dlaczego skoro sa juz normalne lokaty po 8,3% ...
~hopeless odpowiada ~Mario
Dnia 2008-09-29 o godz. 21:22 ~Mario napisał(a):
> ~dlaczego skoro sa juz normalne lokaty po 8,3% ...
gdzie sa te lokaty
~kalkulator
opcja nr 2 po podatku belki
~skiner
jak jest liczone oprocentowanie 15-dniowej lokaty aukcyjnej w banku millenium?
zalozmy, ze wylicytuje 10000 na 5%. po 15 dniach dostane ~10400 czy ~10016?

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki