REKLAMA
RAPORT BANKIER.PL

„FT”: rozpoczęła się nowa, niebezpieczna era na Półwyspie Koreańskim; możliwa jest wojna

2024-01-28 19:06
publikacja
2024-01-28 19:06
Dodaj Bankier.pl w Google

Odrzucenie idei zjednoczenia obu państw koreańskich przez przywódcę Korei Północnej Kim Dzong Una oznacza początek nowej, niebezpiecznej ery na Półwyspie Koreańskim – ocenił w niedzielę dziennik „Financial Times”. Według części ekspertów Kim jest zdecydowany, by rozpocząć wojnę.

„FT”: rozpoczęła się nowa, niebezpieczna era na Półwyspie Koreańskim; możliwa jest wojna
„FT”: rozpoczęła się nowa, niebezpieczna era na Półwyspie Koreańskim; możliwa jest wojna
fot. Tampa Bay Times / / ZUMA Press

Dramatycznym potwierdzeniem zmiany stanowiska reżimu było zburzenie Łuku Zjednoczenia w Pjognjagnu – pomnika symbolizującego nadzieje na zjednoczenie obu Korei, które formalnie pozostają w stanie wojny od brutalnego konfliktu zbrojnego z lat 1950-1953.

Według analityków, na których powołuje się „FT”, dokonany przez Kima zwrot rozpoczął nowy, niebezpieczny etap w zamrożonym konflikcie pomiędzy dwiema Koreami. Niektórzy sądzą, że działania Pjongjangu mają przygotować ideologiczny grunt pod kolejną wojnę.

Zerwanie z polityką zjednoczenia, której początki sięgają lat 40. XX wieku, pokazuje, że Kim jest ośmielony osiągniętymi przez swój kraj postępami w programie zbrojeń jądrowych oraz rozwojem współpracy wojskowej z przywódcą Rosji Władimirem Putinem – ocenił „FT”.

Scammingout

„Sytuacja na Półwyspie Koreańskim jest teraz najniebezpieczniejsza od czerwca 1950 roku (…). Sądzimy, że Kim Dzong Un, podobnie jak jego dziadek w 1950 roku, podjął strategiczną decyzję, by iść na wojnę” – ostrzegli w niedawnym komentarzu dla waszyngtońskiego think tanku Stimson Center doświadczony amerykański dyplomata Robert Carlin i fizyk jądrowy Siegfried Hecker.

Przez dziesięciolecia północnokoreańska propaganda przedstawiała mieszkańców Korei Południowej jako rodaków, będących zakładnikami podległego USA „marionetkowego reżimu” w Seulu. Zamiar ich wyzwolenia legitymizował władze w Pjogjangu, a uciskanym mieszkańcom Korei Północnej zapewniał poczucie moralnego celu – wyjaśnia „FT”.

Ta polityka uległa całkowitej zmianie, gdy 16 stycznia Kim powiedział w fasadowym parlamencie, że relacje pomiędzy obu Koreami „nie są już stosunkami pokrewieństwa czy jednorodności, ale dwóch wrogich krajów i dwóch walczących stron w stanie wojny”.

Analityczka Stimson Center Rachel Minyoung Lee podkreśliła, że przed ogłoszeniem tej zmiany Kim „położył wojskowe i prawne podwaliny pod użycie broni nuklearnej przeciwko Korei Południowej, jeśli i gdy będzie to konieczne”. Jej zdaniem ciężko byłoby uzasadnić użycie takiej broni przeciwko komuś, kto jest częścią tego samego narodu.

Według Lee nie oznacza to, że Kim podjął decyzję o wojnie. „Jego działania sugerują jednak, że będzie bardziej skłonny do podjęcia działań militarnych niż w przeszłości” – oceniła badaczka.

Choć sytuacja na Półwyspie Koreańskim wkracza na „trudne wody”, fundamentalna natura konfliktu nie zmieniła się – uważa z kolei analityk Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) Sydney Seiler, który w latach 2020-2023 zajmował się Koreą Północną w Narodowej Radzie Wywiadowczej USA.

„Wraz z rozwojem programu zbrojeń Kima, zarówno jakościowego, jak i ilościowego, dostępnych jest dla niego coraz więcej opcji ofensywnych i możliwości stosowania przymusu (…). Być może nie zdecydował jeszcze, co i kiedy zrobi. Jednak ludzie nareszcie zaczynają rozumieć, że Korea Północna nie dążyła przez cały ten czas do broni jądrowej wyłącznie dla celów obronnych” – ocenił Seiler. (PAP)

anb/ ap/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
slawekqs
Cos chce ugrać idą wybory w USA on tam jedzenia nie ma a wojować chce dobre nuke zrzucać obok Chin ale położenie Seulu jest raczej nie do pozadroszczenia
trpaslik
Ciekawe jak się będzie zachowywał USD. Zawsze jak rośnie napięcie to się umacnia, ale kiedyś musi być pierwszy raz, że będzie odwrotnie. Ciekawe co wtedy będzie wyznacznikiem prawdziwej wartości, skoro wszyscy nadrukowali.
trpaslik
Biden musiałby wysłać Blinkena, do Kima, żeby załagodził kolejny konflikt. Tak mu dobrze poszło na Bliskim Wschodzie.
go_ral
co za brednie financial times. zadna korea nie chce pojednania. ta poludniowa tez nie bo to by oznaczalo kleske gospodarcza. miliony ludzi z polnocy bylyby obciazeniem dla poludniowej korei. kim nie powiedzial nic odkrywczego, nic ciekawego. kto sie zna na polityce miedzynarodowej ten doskonale wie ze sa to tylko puste slowa dla co za brednie financial times. zadna korea nie chce pojednania. ta poludniowa tez nie bo to by oznaczalo kleske gospodarcza. miliony ludzi z polnocy bylyby obciazeniem dla poludniowej korei. kim nie powiedzial nic odkrywczego, nic ciekawego. kto sie zna na polityce miedzynarodowej ten doskonale wie ze sa to tylko puste slowa dla propagandy polnocnokoreanskiej

bardziej mnie zastanawia rozdmuchanie tematu i pompowanie balonika przez FT. jezeli ktos faktycznie nie ma wiedzy to moze sie przestraszyc czytajac taki artykul. to jest bardziej propaganda zachodnich mediow aby podtrzymac poczucie strachu u szarej masy ktora czerpie wiedze z gazet i telewizji
tomm33
To ty się za bardzo podniesiłeś jednym artykułem, opracowywanie takich rzeczy leży w zakresie profilu FT.
Jest to tekst w oparciu o opracowaniu think tanku, nie pierwszego lepszego ale złożonego z ludzi którzy temat znają. Równie dobrze można powiedzieć że wszystkie media się sprzysięgły bo prognozują napięcia USA z Chinami,
To ty się za bardzo podniesiłeś jednym artykułem, opracowywanie takich rzeczy leży w zakresie profilu FT.
Jest to tekst w oparciu o opracowaniu think tanku, nie pierwszego lepszego ale złożonego z ludzi którzy temat znają. Równie dobrze można powiedzieć że wszystkie media się sprzysięgły bo prognozują napięcia USA z Chinami, a to trwa od lat.
Ale oczywiście internetowy troll wie lepiej, jest zmowa, wielki spisek, itd..
infinityhost
Kim chce być jak Władimir, też chce mieć podboje.

Powiązane: Korea Południowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki