REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ewa Minge, kobieta z kosmosu

2008-11-27 15:14
publikacja
2008-11-27 15:14
Tworzy dla kobiet szczęśliwych i spełnionych, ale zarazem pełnych marzeń. Chce, żeby projektowane przez nią stroje spełniały ich oczekiwania w każdych okolicznościach. W biznesie, podczas wypoczynku, w trakcie flirtu. Taka jest właśnie filozofia Ewy Minge...

Ewa Minge jako młoda dziewczyna chciała zostać lekarką. Przy pierwszym podejściu do dostania się na wymarzoną medycynę zabrakło jej paru punktów. Postanowiła je „zdobyć” za pomocą aktywności społecznej. Przez rok pracowała nieodpłatnie w szpitalu jako salowa. Doszła wtedy do wniosku, że zawód lekarza nie jest jej pisany. Bardziej ciągnęło ją w stronę sztuk plastycznych, stąd nowy wybór kierunku studiów: kulturoznawstwo i historia sztuki. Od tego czasu Minge pozostaje wierna swoim zainteresowaniom artystycznym. Projektantka deklaruje, że jej największą pasją jest malarstwo. Jest to jednak sztuka dość „elitarna” i dostępna dla nielicznych. Tymczasem Minge od początku chciała ze swoją twórczością dotrzeć do jak najszerszej publiczności – zajęła się więc modą.

Ekskluzywna i błyszcząca

W 1991 roku Ewa Minge zakłada firmę odzieżową sygnowaną własnym nazwiskiem. Dziś jest właścicielką trzech marek: ekskluzywnej i luksusowej „Eva Minge”, przeznaczonej dla masowego odbiorcy „Minge” i skierowanej do młodzieży „Red Dot”. Projektantka w swojej kolekcji oferuje rozmaite linie produktów: klasyczną, koktajlową, wieczorową, sportową i dżinsową. Wśród sygnowanych przez nią produktów można również znaleźć dzianiny, futra, torebki i buty, a także akcesoria: okulary przeciwsłoneczne, oprawki okularów korekcyjnych oraz biżuterię. Cała kolekcja została zaprojektowana tak, żeby ubrania z różnych linii można było ze sobą dowolnie łączyć i zestawiać.



Na oficjalnej stronie Ewy Minge można przeczytać: „Nasze produkty łączą w sobie klasykę i nowoczesność. Tworzymy według zasad starego krawiectwa ręcznego, wykorzystując najnowsze technologie i park maszynowy. Wiele elementów powstaje jednak na bazie manufaktury. Dzięki połączeniu starej sztuki rękodzielniczej i najnowszych technologii otrzymujemy produkt o wysokiej jakości i oryginalnym wzornictwie.” Serce kolekcji stanowi niewątpliwie linia wieczorowa. Nie znajdziemy tutaj szczególnych ekstrawagancji – stroje są raczej klasyczne, zgodne z potocznym wyobrażeniem kreacji na wielką galę. „Specialite de la Maison” to suknie w stylu glamour, zazwyczaj mocno dopasowane w talii i biodrach, rozszerzające się na dole – bardzo kobiece, podkreślające kształty fasony (tzw. „syrenki”). Projektantka lubi też duże dekolty i odkryte ramiona. Materiały, z których korzysta, są lekkie i zwiewne: tiul, jedwab, satyna, atłas. Dużo przezroczystości i połysku. Stroje Ewy Minge są też zwykle bogato zdobione – stąd czasem pojawiają się zarzuty, że dzieła zalatują kiczem. Charakterystyczne są drapowania i wycięcia. Zdarzają się również treny. Często pojawiają się też błyszczące elementy ozdobne: klamry, spinki, broszki czy aplikacje z połyskujących pajetek w kolorze srebrnym, złotym lub perłowym. Ulubionym kolorem projektantki jest czerń, w jej kolekcjach pojawiają się jednak również połyskujące srebro i złoto, odcienie beżu i popielu oraz delikatne pastele – na przykład rozbielony błękit czy lilaróż. Z mocniejszych kolorów projektantka w najnowszych kolekcjach promuje czerwień, najchętniej w połączeniu ze złotem.

Znana i pożądana

„Eva Minge” jest już uznaną marką. Często współpracuje z innymi firmami. W 2007 roku Minge nawiązała współpracę z firmą „Dekoral”. Pokaz mody Ewy Minge był połączony z promocją nowych farb z połyskującymi drobinkami. Trzeba przyznać, że stroje znanej z zamiłowania do połysku projektantki pasowały idealnie do „diamentowej kolekcji” farb. Projektantka próbuje swoich sił na rynkach zagranicznych. Już kilkakrotnie wystawiała swoje suknie w czasie Rzymskiego Tygodnia Mody (Alta Roma). Jej kolekcje były prezentowane i nagradzane między innymi w Moskwie (Złoty Medal na Międzynarodowych Targach Moskiewskich), we Lwowie, Montrealu, Rzymie, Pradze czy Berlinie. Projekty Ewy Minge można kupić niemal na całym świecie. W styczniu tego roku Ewa, jako pierwsza Polka, zaprezentowała kolekcję swoich ręcznie szytych sukien na paryskim pokazie mody Haute Couture. Po pokazie pojawiły się bardzo pozytywne recenzje w prasie francuskiej. Idąc za ciosem, w maju Ewa „zaatakowała” Cannes w czasie Festiwalu Filmowego, gdzie udało jej się zorganizować własny „showroom” w pobliskim Spa. Projektantka ma też na swoim koncie sesję do włoskiego wydania magazynu Vogue, oraz stale współpracuje z magazynem Next Couture, zajmującym się promowaniem młodych projektantów. W jej karierze zagranicznej nie zabrakło też bardziej dramatycznych momentów. W czasie jednego z pokazów na Alta Roma Ewa Minge zamierzała zaprezentować stroje z najnowszej „japońskiej” kolekcji. Niestety, większa część jej projektów została zarekwirowana i zatrzymana z nieznanych bliżej powodów przez Włoską Izbę Mody – projektantka została z jedną suknią. Ale nawet taką sytuację Minge zdołała przekuć w sukces. Udało jej się sprowadzić na kilka godzin przed pokazem kolekcję z poprzedniego sezonu. Nie chciała pokazywać „starych” kreacji, więc szybko, przy pomocy nożyczek i szpilek, „zaimprowizowała” nową kolekcję. Pokaz zrobił furorę – prawie każda z naprędce przygotowanych sukien dostała owację. Ze wszystkich aktualnie działających polskich projektantów to właśnie Ewa Minge zdobyła największe uznanie poza granicami naszego kraju.

Kontrowersyjna i przebojowa

Również w Polsce styl Ewy Minge jest doceniany: projektantka została laureatką czterech nagród przyznawanych projektantom mody: Srebrnej Pętelki, Złotej Fastrygi, Złotego Wieszaka i statuetki oraz tytułu „Osobowość Mody”. Mimo to oceny jej twórczości w kraju nie są jednoznaczne. Minge jest często krytykowana za swój styl. Komentatorzy zarzucają jej skłonność do kiczu i tandety, nadmierne zdobnictwo. Jednym z najbardziej znanych antagonistów projektantki jest Tomasz Jacyków, który stwierdził wprost: „Nazywanie tej pani projektantką to pomyłka”, a później dodał: „Ewa Minge to kompletna klapa”. Na szczęście Ewa może liczyć na swoje klientki, którym jej styl bardzo odpowiada. To, co zarzucają jej krytycy – jej klientki uznają za zaletę. Bogate zdobnictwo? Wspaniale, każda kobieta lubi przecież „zabłysnąć”. Tradycyjne fasony, brak ekstrawagancji? Tym lepiej, bo to przecież suknia powinna być dodatkiem do ubranej w nią kobiety, a nie na odwrót! Zaopatrują się u niej w ubrania kobiety z pierwszych stron gazet: aktorki, biznesmenki, żony polityków: Nina Terentiew, Natalia Kukulska, Małgorzata Walewska, Ewa Błaszczyk, Beata Ścibakówna… Chyba najbardziej wpływową klientką była ówczesna Pierwsza Dama Jolanta Kwaśniewska. Krytycy Ewy Minge twierdzą, że to właśnie znajomość z Pierwszą Damą pomogła projektantce wypromować się. Pani Prezydentowa wielokrotnie podkreślała, że stroje Ewy Minge pomogły jej stworzyć wizerunek kobiety eleganckiej i atrakcyjnej oraz, że ma do projektantki pełne zaufanie. To właśnie w sukni od Ewy wystąpiła młodziutka Aleksandra Kwaśniewska, córka prezydenckiej pary na balu debiutantek. Ale Minge stara się nie tworzyć aury „elitarności” wokół siebie i swoich projektów. Projektantka nie chwali się na każdym kroku nazwiskami sławnych klientek. Zamiast tego podkreśla, że dla firmy zaszczytem jest każda zadowolona z jej produktów kobieta, niezależnie od tego czy jest znana czy nie. Minge współpracuje też z TVP i TVN. Projektantka przygotowuje kreacje do programów i na wielkie gale. To jej stroje prezentują kandydatki startujące w konkursach Miss Polonia i Elite Model Look. Najsłynniejszą na świecie klientką Minge jest jednak… lalka Barbie! W 2006 roku w ramach wystawy „The Wonderful World of Lego and Barbie” projektantka stworzyła dla słynnej laleczki kolekcję sześciu strojów wieczorowych i sportowych. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży kolekcji zostały przeznaczone na cele charytatywne. Ewa to nie tylko projektantka i właścicielka dobrze prosperującej firmy odzieżowej – ale także barwna osobowość i bohaterka plotek w kronikach towarzyskich. Już sam jej wygląd jest szeroko komentowany. Charakterystyczna twarz Ewy wywołuje wiele emocji. Nienaturalnie malutki nosek, do tego nieproporcjonalnie duże, wręcz "nadmuchane” usta i brwi sprawiające wrażenie mocno naciągniętych. Wszystko to wskazuje na chirurgiczne korekty wyglądu. Z tego powodu projektantka bywa nazywana „kosmitką”, albo nawet „polskim Michaelem Jacksonem”. Sama projektantka przyznaje się tylko do jednej operacji nosa, w dodatku zaleconej ze względów medycznych. Sama jednak podkreśla, że nie ma nic przeciwko poprawianiu urody skalpelem i w przyszłości zamierza skorzystać z dobrodziejstw chirurgii plastycznej.

Zaskakująca i kosmiczna

Poza projektowaniem strojów, Ewa Minge podejmuje się też innych wyzwań. Niedawno zaprojektowała kolekcję mebli sygnowaną „Eva Minge for Livingroom”. Projektantka spróbowała też swoich sił w zupełnie nowej dziedzinie: napisała tekst piosenki na płytę piosenkarza Dawida Koczy. Jej zainteresowania obejmują również nietypową dla kobiet dziedzinę – Minge jest zapaloną „samochodziarą”. Ulubiona marka: Porsche. Na niedawnym warszawskim pokazie kolekcji Ewy Minge w Rondo Royal prezentowany był premierowy model Porsche 911. Projektantka uważa, że każda kobieta powinna mieć dwa modele tej marki: mocne, terenowe Cayenne i wyrafinowane, eleganckie Carrera. Niedawno sama nabyła porsche Cayenne (obowiązkowy gadżet gwiazd rodzimego show biznesu), w którym wymieniła skórzaną tapicerkę z czarnej na rudą, żeby dopasować ją do… koloru swoich włosów. Ta przyjemność kosztowała ją dodatkowe 5000 dolarów. Ale Minge twierdzi, że były to dobrze zainwestowane pieniądze: spędza w samochodzie „pół życia”, więc musi on zaspakajać jej potrzeby estetyczne. Kolejnym hobby Minge jest parapsychologia. Wydaje się, że jest to hobby dość popularne wśród projektantów mody – podobne zainteresowania ma np. Paco Rabanne. Projektantka (która w czasie studiów miała przezwisko „E.T.”) przyjaźni się z wróżką Aidą. „Kiedy się pytałam mamy, skąd się wzięłam, to moja mama pokazywała mi gwiazdy i mówiła: Stamtąd. Mnie kiedyś tutaj zostawili kosmici razem z tobą, wcześniej mieszkałam tam i stamtąd kiedyś po nas przyjadą” – wyznała Minge. Cóż… może ona naprawdę jest kosmitką?

tekst: Rafał Gałecki
foto: MW Media
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~hie hie

hie hie hie no właśnie tak sie zastanawiałem kto to jest jednak juz wiadomo dzieci komuszkow sobie radza haha az chce mi sie smiac że to takie proste:)
~ava
Nie ma to jak polska zawiść. Ale ludzi w oczy kole cudzy sukces.. najlepiej anonimowo obrażać. wstyd mi za własny kraj :/
~Krzysiek
Co za duperele! Ludzie, w zyciu nie slyszalem podobnych idiotyzmow. Kto ten kit kupi, to musi byc glupszy od niej. W Szczecinku tatus dobrze posadowiony partyjniak. Potem, jak Kwachu zostal prezydentem to razem z rodzinka spotykali sie z Mingowa, dzieki wstawiennictwu tatusia, i towarzystwo Kwachow ja wylansowalo. Wielka przyjaciolka Co za duperele! Ludzie, w zyciu nie slyszalem podobnych idiotyzmow. Kto ten kit kupi, to musi byc glupszy od niej. W Szczecinku tatus dobrze posadowiony partyjniak. Potem, jak Kwachu zostal prezydentem to razem z rodzinka spotykali sie z Mingowa, dzieki wstawiennictwu tatusia, i towarzystwo Kwachow ja wylansowalo. Wielka przyjaciolka "domu panstwa K.". Ha ha ha, co za zenuła. Po prostu masakra, jakie to beztalencie. A tu takie glupoty pisza.
~piotr
Jaka ta ewa prostaczka,Co za glupoty wypisuje. Jakie znowu studia? Studium -ale szkola?Czym sie ona szczyci.
~Edwin
co za bzdury wypisuje ta minge kto jej nie zna ze szczecinka. Ona lekarz -tak matka chciala.Zreszta wszedzie sie pchala,bo miala chody .ojciec komunista i oceny byly dobre. ,ale nie pomoglo matol nigdzie sie nie mogl dostac. to w koncu zostala krawcowa. Ciekawe jakich puntow zabraklo>? zadnych bo byla noga.,ze wszystkiego.I Ewop co za bzdury wypisuje ta minge kto jej nie zna ze szczecinka. Ona lekarz -tak matka chciala.Zreszta wszedzie sie pchala,bo miala chody .ojciec komunista i oceny byly dobre. ,ale nie pomoglo matol nigdzie sie nie mogl dostac. to w koncu zostala krawcowa. Ciekawe jakich puntow zabraklo>? zadnych bo byla noga.,ze wszystkiego.I Ewop nie lej wody.,bo wiemy co potrafilas.Mialas wtedy plecy ale na studiach nie licz sie plecy tylko wiedza.Wsydz sie ze takie banialuki wypisujesz, Tylko potrafisz szyc ale nie wlasnymi rekami...

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki