Po piątkowych spadkach inwestorzy mieli cały weekend, aby przemyśleć, czy była to tylko niegroźna realizacja zysków czy też początek głębszej korekty. Dzisiaj w Europie zdecydowanie przeważyła ta pierwsza interpretacja, a popyt na coraz droższe akcje rósł przez całą sesję.
Ostatecznie po mocnym otwarciu handlu na Wall Street wszystkie zachodnioeuropejskie giełdy zakończyły dzień na zielono. Londyński FTSE100 zyskał 1,8%, niemiecki DAX urósł o 1,9%, zaś paryski CAC40 poszedł w górę o 1,7%.
Do kupowania akcji europejskich korporacji nawoływali analitycy z japońskiego Nomura Holdings, według których trzeci kwartał pozytywnie zaskoczy dynamiką zysków spółek, a w 2010 roku wyniki poprawią się aż o 30%. Tyle że nawet tak znacząca poprawa wyników giełdowych korporacji może się okazać niewystarczająca, by sprowadzić wyceny spółek do rozsądnych poziomów. Bowiem po półroczu „hossy” relacja cena/zysk dla paneuropejskiego indeksu DJ Stoxx600 orbituje na wysokości 49,6 i jest najwyższa od lipca 2003 roku.
Rynkowi pomogła też pozytywna rekomendacja od specjalistów ze szwajcarskiego banku UBS dla koncernu spożywczego Nestle. Zdaniem Szwajcarów warto kupić akcje Nestle, ponieważ producent płatków śniadaniowych może w ciągu czterech lat zwrócić trzecią część zainwestowanego kapitału poprzez dywidendę i nowy program skupu akcji. Notowania Nestle podskoczyły o 3,5%.
Jeszcze lepszą inwestycją były dziś walory Daimlera, które zdrożały o 6%. Producent mercedesów zapowiedział bowiem, że wyniki za trzeci kwartał będą lepsze od prognoz analityków.
K.K.





























































