Jednak swojego rodzaju ksenofobia nie występuje tylko w krajach o mocnych tendencjach konserwatywnych. Nawet w krajach podawanych za przykład państw liberalnych, jak USA, Francja, Niemcy, Czechy, Włochy występuje duża niechęć do odsprzedawania majątku obcym przedsiębiorstwom.
Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest groźba utraty pracy przez dotychczas zatrudnionych, problem transferowania przynajmniej części zysku przejętej firmy do spółki matki, strach przed utratą wpływu na decyzje podejmowane przez nowego właściciela, a mogące wywołać silne reperkusje w kraju (dotyczy spółek o znaczeniu strategicznym).
We Francji politycy uniemożliwili przejęcie koncernu Danone przez amerykański PepsiCo, co wywołało serię negatywnych komentarzy ludności, gdyż nikt nie rozumie czemu firmy francuskie mogą przejmować zagranicznych konkurentów, a obce firmy francuskich już nie. Występuje tu pewien paradoks.
Niemcy byli gotowi bronić do ostatniej kropli krwi swojej perły, koncernu Nivea, którzy wprowadzając regulacje prawne uniemożliwiające przejęcie przez jakikolwiek obcy kapitał. Podobna sytuacja dotyczy koncernu Volkswagen.
USA, który jest uważany za bardzo liberalny kraj, nie dopuścił do przejęcia przez chiński koncern CNOOC kupno amerykańskiego Unocola. Sprzeciw, według oficjalnych doniesień, był głównie spowodowany tym, że Chiny nie przestrzegają praw człowieka.
W Polsce też nie możemy powiedzieć, że jesteśmy otwarci na zagraniczny kapitał. Ciągle trwają przepychanki między polskim rządem, a koncernem Eureko, który domaga się odsprzedaży kolejnych pakietów akcji (obecnie posiada 30%). W przypadku Rafinerii Gdańskiej, mimo prowadzeniu wielu rozmów, władze polskie nie zgodziły się na przejęcie spółki naftowej przez rosyjskiego kontrahenta bojąc się o zachwianie (nadwyrężonej już) równowagi energetycznej kraju.
R.K.
Źródło: „Rzeczpospolita”




























































