Spotkanie drugiej kolejki fazy grupowej piłkarskich Mistrzostw Europy pomiędzy Polską i Austrią to symboliczny pojedynek ojczyzn dwóch genialnych kompozytorów oraz krajów, dla których Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym. Co jeszcze łączy oba państwa, sprawdzamy, zanim na boisku dojdzie do piłkarskiej wojny.


To będzie kluczowy pojedynek o być albo nie być w fazie pucharowej dla jednej i drugiej drużyny. Wygrana Polski z Austrią wydaje się najprostszą drogą do tego, żeby myśleć o zajęciu przez naszą reprezentację co najmniej trzeciego miejsca w grupie D, biorąc pod uwagę, że przed nami jeszcze pojedynek z wicemistrzami świata Francuzami.
Podobnie myślą Austriacy, którzy co prawda starcie z Trójkolorowymi mają już za sobą, ale przed nimi, poza Polską nie mniej groźna Holandia. Motywacji jednym i drugim nie zabraknie, a przypomnijmy, że do dalszej fazy turnieju awansować mogą także cztery najlepsze drużyny właśnie z trzecich miejsc w grupie. Pojedynek zapowiada się jako mecz z kategorii tych o wszystko, chociaż oficjalnie takim nie jest.
Mecz Polska – Austria, którego start zaplanowano w piątek o godzinie 18.00 na stadionie w Berlinie to w dodatku starcie drużyn z grupy D będących najbliżej siebie w rankingu FIFA. Polska w nim zajmuje aktualnie 28. miejsce, a Austria jest trzy oczka wyżej na miejscu 25. Pozostali grupowi rywale to już elita, bo Holandia jest 7., a pięć miejsc wyżej, czyli jako wicelider rankingu znajduje się Francja.
Co ciekawe, patrząc na historyczne pozycje w rankingu FIFA Polski i Austrii można doszukiwać się — czerpiąc z inwestycyjnego poletka (notabene GPW chciała kiedyś połączyć się z giełdą w Wiedniu) — długoterminowego trendu wzrostowego obu kadr, który w ostatnich latach trąci zauważalną korektą. Uważnym obserwatorom nie umknie, kiedy ten co najmniej 10-letni „trend wzrostowy” się zaczął. Otóż dla Austrii to lata między 2008 a 2009 r., a dla Polski między 2012 a 2013 r.

Historyczne dołki w rankingu wypadły więc po organizacji przez oba państwa europejskich mistrzostw. Austria współorganizowała Euro w 2008 r., razem ze Szwajcarią, a Polska cztery lata później w 2012 r., także we współpracy z sąsiednią Ukrainą. W przypadku miejsc rankingowych Polski można mówić nawet o uformowaniu „podwójnego dna”, po którym zaczęły się wzrosty.
Wspominając dawne turnieje, przypomnijmy, że Euro 2008 zarówno dla Polski jak i Austrii było debiutem na Mistrzostwach Europy. Co prawda Austria jako gospodarz miała miejsce w nim zagwarantowane, a Polska wywalczyła awans z pierwszego miejsca w ciężkiej grupie kwalifikacyjnej z Portugalią, Serbią i Belgią, ale historia obu reprezentacji na turnieju liczona jest od tego samego roku.
Co więcej, tak jak teraz, tak i wtedy Polska i Austria znalazły się w jednej grupie, także jak teraz z dwoma teoretycznie mocniejszymi rywalami, jakimi były Niemcy i Chorwacja. Także wtedy w pierwszych meczach obie reprezentacje poniosły porażki: Polska z Niemcami (0:2), a Austria z Chorwacją (0:1). W bezpośrednim pojedynku był remis (1:1) po golach Vasticia i Guerreiro, i finalne zakończenie turnieju dla obu drużyn na fazie grupowej. (W ostatnich meczach Austria przegrała z Niemcami, a Polska z Chorwacją).
Piłkarska historia to nie wszystko
Miejmy nadzieję, że tym razem remis to będzie minimum tego, na co stać naszą kadrę, ale zostawiając na moment piłkarskie boisko, sprawdźmy co poza piłkarską historią łączy oba państwa. Można śmiało powiedzieć, że zarówno dla Polski jak i Austrii najważniejszy wpływ na gospodarkę w ostatnich dziesięcioleciach miało wejście do UE. Austria przystąpiła do Wspólnoty w 1995 r., a Polska w 2004 r.
Austria po wstąpieniu do Unii zyskała na znaczeniu jako rynek, ale także jako gracz gospodarczy i kraj zainteresowania dla inwestorów zagranicznych. Po akcesji eksport rozwijał się bardziej dynamiczniej niż import, podobnie jak w Polsce. Wzrost gospodarczy Austrii i Polski przewyższały średnią dla UE po akcesji obu krajów do Wspólnoty.
W wyniku zawirowań ostatnich lat związanych z COVID-19, wojną na Ukrainie, wysoką inflacją i odpowiedzią na nią polityki monetarnej, gospodarki Polski i Austrii zanotowały czas stagnacji i regresu. Austriacki PKB spadł realnie w 2023 r. o 0,8 proc. W Polsce odnotowane 0,2 proc. wzrostu to wobec naszego potencjału wynik co najmniej mizerny.
W obu przypadkach ma być lepiej. W bieżącym roku Austriacki PKB ma według prognoz zaliczyć symboliczne odbicie (0,3 proc.), a dopiero w 2025 r. zyskać w okolicy 1,5 proc. W Polsce wzrost PKB na ten rok prognozuje się na ok. 3 proc. i na ponad 3 proc. w roku 2025.
To co bez wątpienia łączy Polskę i Austrię to stosunki gospodarcze z Niemcami. To największych partner handlowy dla obu krajów. Wielkość handlu Austrii z Niemcami w 2023 roku wyniosła 136,6 mld euro, sam eksport wyniósł 54,6 mld euro (dane Destatis). W przypadku Polski w 2023 r. było to 173,8 mld euro, z czego polski eksport wyniósł 81,5 mld euro. Tym samym pod względem całkowitego obrotu Polska była w ubiegłym roku 5. największym partnerem gospodarczym Niemiec, a Austria 7.
Pytanie kto bardziej kocha Niemcy zostawimy jednak bez odpowiedzi, bo kochać musi większość państw w UE. Jak podał niemiecki urząd statystyczny w 2023 r., Niemcy były głównym kierunkiem eksportu towarów w 15 z 27 państw członkowskich.
Himalaje i Karakorum
Z wielu innych spraw, które na przestrzeni wieków łączył Polską i Austrię, jak na choćby odsiecz wiedeńska króla Jana III Sobieskiego, wspomnijmy jeszcze tę dotyczącą najwyższych szczytów. Okazuje się bowiem, że wśród 14 ośmiotysięczników z Himalajów i Karakorum, najwięcej, bo pięciu z nich (Gaszerbrum II, Broad Peak, Nanga Parbat, Dhaulagiri i Czo Oju) pierwszymi zdobywcami byli właśnie Austriacy. Z kolei pierwszych zimowych wejść – również najwięcej – w aż 10 przypadkach dokonywali Polacy (Mt. Everest, Kanczendzonga, Lhotse, Czo Oju, Dhaulagiri, Manaslu, Annapurna, Gaszerbrum I, Broad Peak i Sziszapangma).
W przypadku liczącej ok. 8,8 mln mieszkańców Austrii, uważanej za kolebkę sportów zimowych i alpinizmu, zamiłowanie do wspinaczki nie może dziwić. To także kraj, którego 75 proc. powierzchni stanowią góry, w większości Alpy — najmłodsze góry Europy. Z kolei Polacy to naród charakterny, od wieków wytrwały w dążeniu do celu i odporny na wszelkie przeciwności losu, nawet takie jak pozbawienie na ponad 120 lat własnego państwa w wyniku rozbiorów (w których Austria miała swój udział). Dlatego dominacja w zimowych wejściach na najwyższe szczyty świata także znajduje swoje wytłumaczenie, a góry przecież też mamy i to najstarsze w Europie, jak mówi się o Górach Świętokrzyskich.
Komu zagrają requiem?
Jak wspomniałem na początku, spotkanie Polska – Austria to bez wątpienia najważniejszy mecz dla obu piłkarskich reprezentacji w fazie grupowej. Wygrana może podnieść szanse na wejście do rundy pucharowej turnieju. Przegrana, biorąc pod uwagę przeciwników obu drużyn w ostatniej kolejce może te szanse pogrzebać.
Takiej drużynie można by w zasadzie zagrać requiem, czyli kompozycję charakterystyczną dla mszy żałobnych i pogrzebów. Bodaj najsłynniejszy utwór tego typu to „Requiem d-moll” Wolfganga Amadeusza Mozarta, jednego z tych Austriaków, o których warto pamiętać.
My też mamy swojego genialnego kompozytora znanego na całym świecie. Fryderyk Chopin urodził się 19 lat po śmierci Mozarta, ale żywił uznanie dla mistrza z Salzburga przez całe życie. Przed śmiercią zażyczył sobie, by z kolei na jego pogrzebie zabrzmiało Requiem mistrza, którego tworzenia Mozart przecież nie dokończył. Oby w meczu Polska – Austria, swoje zadanie do końca wykonali polscy piłkarze i wygrali.
Michał Kubicki





























































