Katastrofa najnowszego modelu boeinga doprowadziła do silnej przeceny akcji amerykańskiego producenta samolotów. Dla Boeinga katastrofa w Etiopii może się okazać czymś więcej niż zwykłym wypadkiem lotniczym.
W niedzielę rano pod Addis Abebą rozbił się nowiutki Boeing 737 MAX 8 należący do Ethiopian Airlines. W katastrofie śmierć poniosło 157 osób z ponad 30 krajów. Etiopski przewoźnik w poniedziałek uziemił do odwołania całą flotę swoich Boeingów 737 MAX 8. Rano decyzję o uziemieniu niemal stu takich maszyn podjęły także chińskie władze lotnicze.
W październiku taki sam samolot należący do indonezyjskich linii Lion Air w bardzo podobnych okolicznościach rozbił się po starcie z Dżakarty. Zginęło wówczas 189 pasażerów i załoga. W obu przypadkach dane Flightradar pokazywały niestabilną prędkość samolotu tuż przed katastrofą, co mogło sugerować awarię podczas lotu.
Gdyby potwierdziły się spekulacje o problemach z boeingami 737 MAX 8, oznaczałoby to bardzo poważne konsekwencje dla amerykańskiej firmy. To najpopularniejsza maszyna produkowana obecnie przez Boeinga. Od 2017 roku Boeing dostarczył 350 modeli 737 MAX i ma zamówienia na kolejne 4,6 tys. sztuk.
Wieści z Etiopii i Chin zaniepokoiły inwestorów. O 9:54 notowane na giełdzie we Frankfurcie akcje Boeinga zniżkowały o blisko 9%. Z kolei podczas elektronicznego handlu przedsesyjnego na giełdzie nowojorskiej akcje Boeinga wyceniano nawet o 11% niżej niż przed weekendem.
Po 30 minutach regularnej sesji na Wall Street notowana akcji Boeinga zniżkowały o 8,74%.
KK































































