Patrząc na egipską giełdę trudno byłoby się domyślić, że kraj targany jest brutalnymi zamieszkami i rządzi w nim wojskowa junta. Być może rację mają inwestorzy i strach przed powtórką syryjskiego scenariusza nad Nilem jest mocno przesadzony.
Zazwyczaj giełda i kurs waluty są najbardziej czułymi wskaźnikami sytuacji w kraju. Tymczasem pomimo setek ofiar śmiertelnych i tysięcy rannych zarówno notowania egipskiego funta jak i indeksu EGX30 od tygodni pozostają względnie stabilne. Zupełnie inaczej niż w ogarniętej wojną domową Syrii, gdzie w ciągu dwóch lat giełda straciła połowę swej kapitalizacji.
Indeks EGX30 w perspektywie trzyletniej

Źródło: Bankier.pl na podstawie danych The Egyptian Exchange.
Od początku 2012 roku EGX30 - czyli główny indeks giełdy egipskiej - porusza się w trendzie bocznym, oscylując w strefie 4.500-5.700 punktów. Przewrót wojskowy oraz późniejsze zamieszki nie miały większego wypływu na notowania egipskich akcji. Od początku roku EGX jest na symbolicznym plusie (+1,1%) i pomimo niestabilnej sytuacji politycznej znajduje się o 7% wyżej niż rok temu.

Spokojny jak inwestor z Kairu
Spokój panujący na giełdzie dziwi nie tylko ze względu na sytuację na kairskich ulicach. Również kondycja gospodarcza Egiptu jest daleka od dobrej. Rząd zmaga się z dziurą budżetową sięgającą 11% PKB i prowadzi negocjacje w sprawie pożyczenia 4,8 mld dolarów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Rezerwy walutowe szybko się kurczą.
Egipt zmaga się z silnym spowolnieniem wzrostu gospodarczego. W 2012 roku PKB wzrósł tylko o 2,2% wobec 1,8% rok wcześniej i ponad 4% w latach 2004-10. Ogromnym problemem jest wysokie, przekraczające 13%, bezrobocie. Bez zatrudnienia pozostaje 3,5 mln chcących pracować Egipcjan. Równocześnie kraj trapi wysoka inflacja - oficjalnie wzrost cen przekracza 10% w skali roku.
To wszystko nie przeszkadza jednak wierzyć w lepszą przyszłość i w lepsze wyniki egipskich spółek. "Ludzie na ulicy kupują przyszłość - tak samo jak giełdowi inwestorzy" - tak jeszcze miesiąc temu tłumaczył gazecie "Financial Times" Osama Mourad, niezależny analityk i były prezes Arab Finance Brokerage. Dla wielu inwestorów obecne turbulencje na ulicach Kairu nie przysłaniają szansy na pozytywne zmiany w gospodarce i polityce.
Tanie akcje, czy tanie wakacje?
Giełda w Kairze liczy sobie ponad sto lat historii. I to historii nie byle jakiej, bo jeszcze w latach 50-tych. XX wieku egipski rynek akcji był wymieniany jako piąty największy na świecie. Niestety, przez kolejne trzy dekady socjalistycznego eksperymentu kairsko-aleksandryjska giełda została zmarginalizowana i odrodziła się dopiero 20 lat temu.
Obecnie wartość spółek nań notowanych przekracza 51 mld dolarów, co daje jej 43. pozycję na świecie. Dla porównania, kapitalizacja GPW wynosi 176,6 mld USD (31. pozycja). Obroty na egipskim rynku akcji w lipcu przekroczyły miliard dolarów. Dla inwestorów dostępnych jest 128 spółek, w tym 30 we flagowym indeksie EGX30 podobnie jak WIG20 zdominowanym przez sektor finansowy.
Cena 1 USD wyrażona w funtach egipskich

Inwestowanie w Egipcie niesie ze sobą ryzyko walutowe. Na początku roku egipski funt znacząco osłabił się względem dolara, ale od czerwca sytuacja pozostaje stabilna. Za dolara trzeba zapłacić ok. siedem funtów wobec nieco ponad sześciu rok temu. Trwający od połowy 2008 roku trend deprecjacji egipskiego funta sprawił, że egipskie aktywa stają się coraz tańsze dla zagranicznych inwestorów. Z kolei większa siła nabywcza euro i dolarów przywiezionych przez turystów jest niwelowana przez wysoką inflację.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl



























































