Dwa najważniejsze zjawiska gospodarcze w mijającej kadencji parlamentu i rządu

założyciel SpotData.pl

Ten tydzień upływa pod znakiem wyborów parlamentarnych w Polsce. Dwa dni temu podsumowałem kadencję tego parlamentu dość smutnym wnioskiem o jakości jego pracy. Dziś pokazuję dwa kluczowe zjawiska ekonomiczne pozwalające podsumować cztery lata tej kadencji w gospodarce – kadencji bardziej rządu niż parlamentu. Gdyby ktoś zapytał mnie, co wydarzyło się w polskiej gospodarce przez te cztery lata, pokazałbym te dwa wykresy, które pokazuję dziś Państwu. 

Oba zjawiska zależą częściowo od polityki gospodarczej w Polsce, a częściowo od trendów sekularnych i globalnych, na które rządzący nie mają wpływu. Rozdzielenie tych wpływów jest bardzo trudne i nie będę w tym miejscu rozwiązywał tego zadania. Natomiast przyjmę uczciwe założenie, że na odpowiedzialność rządu składają się zarówno zjawiska, na które ma on wpływ, jak i te, którymi przyszło mu tylko zarządzać. Takie życie rządzących, szczęście i pech idą na ich konto.

Pierwszy trend to strukturalna zmiana na rynku pracy. Jest to przejście od rynku pracodawcy do rynku pracownika, pierwsze w historii Polski na taką skalę. Jak widać na górnym wykresie, odsetek Polaków, którzy deklarują, że łatwo jest im znaleźć pracę wzrósł skokowo do nienotowanych nigdy wcześniej poziomów. Zmiana zaczęła się mniej więcej w 2015 r. Za tym idzie cała masa innych zmian – wyższy realny wzrost płac, większy optymizm, większe poczucie bezpieczeństwa, a także jakościowa zmiana relacji między pracodawcą a pracownikiem. Wystarczy spojrzeć, jak często firmy reklamują się dziś poprzez informację, że są dobrymi pracodawcami. Sądzę, że wiele osób skupionych wyłącznie na politycznych zmianach w ostatnich latach nie dostrzega tej gigantycznej zmiany, którą odczuła zdecydowana większość gospodarstw domowych w kraju. Czy jest to zmiana trwała? Czas pokaże, ale sądzę, że jej część ma charakter trwały i jest związana ze zmianami demograficznymi.

Drugi trend to spadek stopy inwestycji w Polsce. Jeszcze w połowie 2015 r. udział inwestycji w PKB sięgał 20 proc., a nowy rząd deklarował, że podniesie ten udział do 25 proc. Zwiększone inwestycje to miała być najważniejsza dźwignia rozwoju, pozwalająca Polsce na szybkie nadrobienie zaległości wobec zachodu. Okazało się, że stopa inwestycji zamiast rosnąć spadła do 19 proc. Dlaczego? Jest wiele hipotez. Możliwe, że rewolucja na rynku pracy sprawiła, że firmy doznały tak mocnego wstrząsu po stronie kosztów, iż nie były w stanie zwiększyć inwestycji. Lub rewolty regulacyjne i ingerencja w stabilność wymiaru sprawiedliwości obniżyły skłonność do ryzyka wśród przedsiębiorców. Albo wpływ na niską stopę inwestycji miały problemy z wykorzystaniem funduszy europejskich (widać to w tym roku szczególnie).

(SpotData)

Który trend jest ważniejszy? Pierwszy jest niewątpliwie bardziej odczuwalny przez obywateli. Drugi może niepokoić wszystkich zajmujących się refleksją nad przyszłością gospodarki. Sądzę, że utrzymanie dobrej koniunktury i jednoczesne zwiększenie skłonności do inwestowania wśród firm będzie największym wyzwaniem gospodarczym dla nowego rządu.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Ignacy Morawski

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
17 13 silvio_gesell

Oba zjawiska, także spadek inwestycji, wynikają z demografii. I taki spadek inwestycji jest pozytywny, bo problemy gospodarcze wynikają z przeinwestowania, a nie z niedoinwestowania. Inwestycje to zawsze ryzyko kosztów stałych przekraczających zyski. Jeśli jest coraz mniej rąk do pracy to kto to będzie później wszystko utrzymywał?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 15 meryt

Przy inwestycjach w automatyzacje potrzeba coraz mniej rąk do pracy (tam, gdzie są takie inwestycje).

! Odpowiedz
11 9 silvio_gesell odpowiada meryt

Niekoniecznie prawda. Najbardziej zautomatyzowana jest produkcja samochodów. Skutkiem czego jest ich za dużo, ludzie marnują czas stojąc w korkach, pracując w warsztatach, budując i remontując drogi, obsługując stacje benzynowe i służąc w armii by zabezpieczyć dostawy ropy. Maszyny obsługują nas, czy my obsługujemy maszyny? Bo narazie wychodzi, że to drugie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 mizeb odpowiada silvio_gesell

Brzmi trochę jak manifest T. Kaczynskiego (Unabomber). Może facet miał rację? ;)

! Odpowiedz
0 0 silvio_gesell odpowiada mizeb

Ciężka muza, film podłożony przez fana, daje do myślenia co mu to tak właściwie robimy:

https://www.youtube.com/watch?v=kxk5TT4FHKA

PS: nie popieram zabijania

! Odpowiedz
0 0 silvio_gesell odpowiada mizeb

„Więc my też”

„Nasza skóra jest znoszona
Nasze kości wyeksponowane
Życie zredukowane do mrugnięć
Z leśnych jaskiń i lazurowych przestworzy
Rozbiliśmy się na tej Ziemi
Lata przeminęły, więc my też
Jednak, opór powstanie”

! Odpowiedz
7 28 samsza

Środki idą na płace, PPK, dostosowanie do nowych regulacji, konta split, pójdą na nieograniczony zus, podatek inflacyjny, a dopiero jeżeli coś zostanie można rozważyć inwestycje.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% IX 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VIII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 084,56 zł IX 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% IX 2019

Znajdź profil