Marcowe dane z amerykańskiego rynku pracy pokazały nadspodziewanie wysoki wzrost zatrudnienia, czego jednak kompletnie nie potwierdziły wyniki ankietowe. Na minus zaskoczyła także niska dynamika płac.


Liczba etatów w sektorach pozarolniczych (ang. non-farm payrolls) w marcu 2026 roku była o 178 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). Był to rezultat trzykrotnie wyższy od rynkowego konsensusu zakładającego przyrost 60 tysięcy etatów. Zatrudnienie w sektorze prywatnym zwiększyło się o 186 tys. etatów. W tym przypadku oczekiwano wzrostu o 70 tys.
Miesiąc wcześniej „payrollsy” wypadły wręcz fatalnie, raportując spadek zatrudnienia w sektorach pozarolniczych aż o 92 tys. etatów. Dziś wynik ten został zrewidowany do -133 tys. Wtedy raport NFP kompletnie rozminął się z oczekiwaniami ekonomistów, którzy tak samo jak teraz zakładali wzrost zatrudnienia rzędu 60 tys. etatów.
Szerszy obraz sytuacji jest taki, że od początku 2025 roku gospodarka Stanów Zjednoczonych już nie tworzy nowych miejsc pracy. W całym ubiegłym roku przybyło ledwie 164 tys. miejsc pracy. Czyli tyle, ile w okresie przyzwoitej koniunktury gospodarczej przybywało w ciągu miesiąca. Także pierwsze trzy miesiące 2026 roku pod tym względem nie zachwyciły i pokazały 205 tys. nowych etatów.
Z kolei marcowa stopa bezrobocia nieoczekiwanie obniżyła się z 4,4% do 4,3%. Rynkowy konsensu zakładał utrzymanie tego parametru bez zmian na poziomie 4,4%. W liczbach bezwzględnych przekładało się to na spadek liczby bezrobotnych (czyli osób aktywnie poszukujących pracy) o 332 tysięcy przy spadku liczby pracujących o 64 tys. oraz wzrostu populacji biernych zawodowo o 488 tys. Są to wyniki niezależnego badania ankietowego (BAEL), przy pomocy której BLS szacuje skalę bezrobocia. Takie rezultaty nie potwierdzają siły rynku pracy widocznych w danych urzędowych.

Przeciętna stawka godzinowa w marcu 2026 roku wyniosła 37,38 USD i była o 0,24% wyższa niż miesiąc wcześniej oraz 3,52% wyższa niż rok temu. Rynkowy konsensus zakładał wzrost o 0,3% mdm i 3,7% rdr. Oznacza to, że płace w USA nadal rosły nieco szybciej od oficjalnie raportowanej inflacji CPI. Średni czas pracy skrócił się z 34,3 do 34,2 godzin tygodniowo. Słabsza presja płacowa i krótszy czas pracy także zdają się sugerować, że rynek pracy w USA nie jest w aż tak dobrej kondycji, jakby to wynikało z zaraportowanego przyrostu liczby etatów.





























































