Duże inwestycje i duże straty - GANT na rynku nieruchomości
Zarząd spółki Gant poinformował, ze 5.03.2001, zgodnie z uchwalą NWZA spółki z 27.02.2001r, spółka nabyła od głównego akcjonariusza spółki, Grzegorza Antkowiaka, nieruchomość zabudowaną o pow. 56 tys. mkw, położoną we Wrocławiu, za ok. 10,5 mln zł., zgodną z wyceną rzeczoznawcy.
9 mln zł zostało już zapłacone, pozostała suma zostanie zapłacona po upływie roku. Transakcja w połowie jest finansowana ze środków własnych, w połowie z kredytu bankowego.
27.02.2001 spółka podpisała z Gminą Wrocław ugodę w sprawie umowy o sprzedaż 100 mieszkań na mocy, której w marcu 2001r, w zamian za wpłacony zadatek, spółka przekaże gminie 61 mieszkań w innej lokalizacji. Realizacja ugody wyczerpuje wzajemne roszczenia stron, a jej rozliczenie obniży zysk spółki w I kwartale 2001r.
Spółkę czeka mnóstwo wydatków, zaś o wpływach za 61 mieszkań można zapomnieć. Z drugiej strony pan Antkowiak z powodzeniem sprzedał swoje dobra własnej spółce i zainkasował kasę nie bacząc na to, że obciąża znacznymi kosztami finansowymi.
W sumie to kapitał własny spółki jest mniejszy niż cena po jakiej zapłacono za nieruchomość, a to "finansowanie w połowie ze środków własnych" to też kredyt, tyle że wcześniej zaciągnięty. Aha, jak doliczymy straty związane z ugodą to będzie jeszcze więcej w porównaniu z kapitałem własnym.
Spółka wycofuje się z usług wymiany walut dla ludności i próbuje zmienić profil działalności na pośrednictwo w obrocie nieruchomościami developerkę. Tylko ze to ... jest troszkę trudniejsze niż prowadzenie kantoru. I jak na razie przynosi straty....
Obawiam się, że aby odnieść sukces w tej nowej branży, to należy przede wszystkim zatrudnić specjalistów, bo ci od kantorów to średnio się nadają.
[Rafał Wójcikowski]


























































