W podłódzkim zagłębiu szklarniowym wokół Rzgowa wielu ogrodników z opóźnieniem wysadziło ogórki, a także pomidory. Przyczyną były duże mrozy, które postawiły opłacalność nowalijek pod znakiem zapytania. Drugim powodem klęski w gospodarstwach są duże ubytki szkła, które masowo wypada.
- Kiedy dachy szklarni pokryte były zalodzonym śniegiem, działał on jak spoiwo, a teraz, po ogrzaniu, powstają naprężenia konstrukcji i szyby masowo wypadają - mówi Tomasz Wyczółkowski, współwłaściciel 1,5-hektarowego gospodarstwa w Gadce Nowej. - Całe dnie szklimy i roboty nie ubywa. Z tego powodu pierwsze zbiory ogórków odbędą się w połowie marca, a pomidorów - na początku maja. Na skrócenie tych terminów nie ma co liczyć, bo dni słonecznych było niewiele po wysadzeniu rozsad.
Józef Binkowski z Gospodarza (pow. łódzki wschodni) właśnie rozpoczął ścinanie sałaty gruntowej odmiany omega, która słynie z dużych głów. Nasiona sałaty wysiał w listopadzie, całą zimą ogrzewał szklarnię, dzięki czemu uniknął strat z powodu wypadania szyb. Około 10-15 marca zamierza posadzić ogórki.
Właściciele szklarni z "zagłębia" rzgowskiego nie byli w stanie konkurować tej zimy z pomidorami i ogórkami z Hiszpanii, Wysp Kanaryjskich i Północnej Afryki, gdzie uprawy nie wymagają cieplarnianych warunków. Koszty ogrzewania podczas 10-stopniowych mrozów są tak wysokie, że większość drobnych i średnich producentów. musiałaby dokładać do wczesnych warzyw. Na szczęście w sklepach pojawiły się już duże dostawy ogórków z kombinatu "Janów" w Łodzi, które wpłynęły na obniżenie ceny importowanych nowalijek.
Dziennik Łódzki
(kup)






























































