Doświadczenia z ubiegłych lat zmieniły nawyki zakupowe Polaków, którzy w obawie przed drożyzną zaopatrują się w opał na kolejny sezon już w środku lata. Choć ceny węgla i pelletu są obecnie zdecydowanie wyższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, eksperci ostrzegają, że po zakończeniu wakacji koszty te mogą jeszcze wzrosnąć - czytamy na spidersweb.pl


Rekordowe fale letnich upałów nie powstrzymują Polaków przed planowaniem wydatków na ogrzewanie, które tradycyjnie rusza jesienią.
Niepokój na rynku wywołały kolejne niedopowiedzenia na Bliskim Wschodzie, przez które surowce energetyczne znowu mocno podrożały. W obawie przed dalszymi podwyżkami klienci już teraz szukają alternatyw i zaopatrują się na zimę.
Jak podaje serwis Oferteo.pl, tylko w tygodniu kończącym się 21 czerwca użytkownicy wysłali aż 463 zapytania dotyczące pelletu drzewnego. Ten nagły wzrost to efekt kryzysu energetycznego z lat 2022-2023, gdy Polacy zmienili swoje podejście i teraz wolą zaopatrywać się w opał z dużym wyprzedzeniem podczas wakacji.
Krajowy rynek pelletu systematycznie rośnie – Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego podaje, że tym paliwem ogrzewa się już około 400 tys. gospodarstw domowych. Rosnące zainteresowanie widać również w rządowych dotacjach. Z danych programu "Czyste Powietrze" wynika, że w kwietniu br. wnioski o dofinansowanie kotłów na biomasę stanowiły aż 79% ogółu, notując wzrost z poziomu 76% odnotowanego w marcu.

Co roku przybywa kolejne kilkadziesiąt tysięcy nowych użytkowników tego paliwa - twierdzi PIGPD.
Opał podrożał rok do roku o około 20%. Ceny najtańszego pelletu oscylują w granicach 1300-1400 zł, ale za ten lepszej jakości trzeba zapłacić przynajmniej 1900-2000 zł. Przykładowe oferty ze składów to Pellet Olczyk (975 kg za 2185 zł) oraz ukraiński DPP Resource, wyceniony na 1895 zł.
oprac. WM






























































