Drony zdobywają zarówno polskie półki sklepowe, jak i przestrzeń powietrzną. Choć te urządzenia kojarzą się głównie z elektronicznymi gadżetami, dziś wykorzystywane są jako kamerzyści na weselach, kurierzy pocztowi czy nawet ambulans przewożący krew. Drony stały się także popularnym prezentem na komunię – potencjalny klient nie zawsze zdaje sobie jednak sprawę, że niepozornych rozmiarów urządzenie podlega zapisom prawa lotniczego.
Od czasu pojawienia się dronów konsumenckich w Polsce wydano ponad 2,5 tys. pozwoleń na ich kierowanie. Te uprawnienia wymagane są jednak tylko w przypadku profesjonalistów, którzy te urządzenia wykorzystują w pracy zawodowej. Na tę chwilę, takich wymogów nie ma w odniesieniu do klientów kupujących je na własny użytek. Zakup drona jako zabawki nie oznacza jednak, że jego właściciel nie może dostać grzywny.
Oko na drona
Podstawową zasadą, której musi przestrzegać operator bezzałogowego statku powietrznego, jest tzw. VLOS, czyli wykonywanie lotu w zasięgu wzroku. Poza zakazem lotu w wydzielonych strefach (lotniska, centra miast), dronem można poruszać się bez większych obostrzeń prawnych. Urząd Lotnictwa Cywilnego wymaga stosowania się do kilku złotych zasad:
-
lataj dronem w zasięgu swojego wzroku i na otwartych przestrzeniach,
-
nie lataj nad miastami i budynkami,
-
nie lataj nad ludźmi,
-
nie lataj w pobliżu lotnisk,
-
nie lataj nad drogami.
Kiedy mogę latać dronem bez specjalnych uprawnień?
- jego masa całkowita wraz z wyposażeniem nie przekracza 25 kg
- kierowany jest w zasięgu wzroku
- lot obywa się poza centrami miast i specjalnymi strefami, np. lotniskami
- wysokość lotu nie przekracza 150 m nad ziemią
Każdy, kto zostanie przyłapany na łamaniu jednej z wymienionych zasad, narazi się na nieprzyjemne konsekwencje, z których kara finansowa będzie akurat tą najłagodniejszą. Za niedostosowanie się do przepisów prawa lotniczego i latanie w niedozwolonych strefach, sąd może skazać operatora nawet na 5 lat pozbawienia wolności.
ReklamaZobacz także
Z taką karą mógł liczyć się właściciel drona, który w zeszłe wakacje wykonywał lot w strefie kontrolowanej Portu Lotniczego Gdańsk. Nieodpowiedzialność mogła skończyć się zderzeniem bezzałogowego statku powietrznego z lądującymi na lotnisku samolotami pasażerskimi. Do kolizji mogło dojść także w Warszawie na lotnisku Chopina, w Łodzi i w wojskowej części lotniska Kraków-Balice.

Dron, egzamin i obowiązkowe OC
Inaczej wygląda sytuacja osób, które drony wykorzystują w pracy. W ich przypadku jednoznacznie narzucono egzamin państwowy sprawdzający umiejętności kierowania statkiem i znajomość prawa lotniczego. Od 2015 roku dziennie przeprowadzanych jest nawet kilkanaście takich egzaminów – od czasu wprowadzenia certyfikatów do 12 maja 2016 r. wydano aż 2570 świadectw kwalifikacji operatora bezzałogowego statku powietrznego.
Operatorów komercyjnych obowiązują te same zasady, co w przypadku użytku rekreacyjnego i sportowego, ale grzywna lub kara pozbawienia wolności może zostać nałożona także podczas zgodnego z zaleceniami ULC sterowania dronem. Wystarczy, że operator będzie wykorzystywał dron w ramach działalności komercyjnej, mimo że nie zdał wcześniej wymaganego egzaminu, nie posiada aktualnych badań lotniczo-lekarskich i nie opłacił… ubezpieczenia OC.
Co musisz zrobić, żeby wykorzystywać drony w pracy zawodowej?
Warunki uzyskania uprawnień:
- szkolenie teoretyczne i praktyczne,
- egzamin teoretyczny i praktyczny,
- badania lotniczo-lekarskie, nabyć obowiązkowe ubezpieczenie OC.
Szkolenie teoretyczne obejmuje następujące zagadnienia: prawo lotnicze, meteorologia, człowiek jako pilot i operator UAVO - możliwości i ograniczenia, nawigacja w lotach bezzałogowych, procedury operacyjne, osiągi i planowanie lotu, wiedza ogólna o UAV, zasady wykonywania lotów, bezpieczeństwo lotów, sytuacje i procedury awaryjne – min. 25 godzin zegarowych
Szkolenie praktyczne Dotyczy w szczególności przygotowania do lotu, obsługi naziemnej, oceny zdatności do lotu, przygotowania operacyjnego i nawigacyjnego, analizy informacji meteo, wykonywania procedur pilotażowych normalnych i w sytuacjach niebezpiecznych, awaryjnych – min. 15 godzin lotu w tym maks. 7 godzin na urządzeniu symulującym
Jak widać, drony to już nie tylko zysk dla samych producentów i dystrybutorów. Jest to także interes dla towarzystw ubezpieczeniowych, które wyposażają operatorów w obowiązkowe ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Same egzaminy napędzają z kolei przychody szkółek lotniczych i prywatnych ośrodków szkoleniowych, które za dwudniowe szkolenie teoretyczne i konsultacje w zakresie egzaminu praktycznego potrafią zażądać nawet 1000 zł od kursanta.
Kursy staną się obowiązkowe
Wspomniane kursy są jednak obecnie nieobowiązkowe – operatorzy komercyjni są zobligowani do zdania egzaminu, ale uczyć się do niego mogą we własnym zakresie. Zapowiadane aktualizacje rozporządzeń dotyczących lotów statkami bezzałogowymi nałożą na nich obowiązek korzystania z oferty płatnych kursów – bez względu na to, czy będzie je organizować instytucja publiczna czy prywatny przedsiębiorca.
Póki co, egzaminy na uprawnienia do latania dronami muszą zdawać jedynie profesjonaliści, którzy małe statki wykorzystują w pracy. Takich kursów nie muszą odbywać konsumenci, którzy zdecydują się na taki gadżet jako dodatek do abonamentu telefonicznego lub kupią go pod wpływem impulsu w najbliższym markecie elektronicznym. Warto więc liczyć się z konsekwencjami, zapoznać się z podstawami prawa lotniczego i bezpieczniej podchodzić do „zabaw” dronami.



























































