REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Drogie przybory szkolne. Inflacja uderzy rodziców po kieszeniach

2021-08-19 06:25
publikacja
2021-08-19 06:25

W tym roku na wyprawkę szkolną dla swoich dzieci rodzice planują wydać średnio 333 zł - wynika z Barometru Providenta. To niemal równowartość rządowego wsparcia w ramach programu Dobry Start, o które można wnioskować do końca listopada. W tym roku wyjątkowo wielu z nich zwraca uwagę na cenę wybieranych przez dzieci przyborów.

Drogie przybory szkolne. Inflacja uderzy rodziców po kieszeniach
Drogie przybory szkolne. Inflacja uderzy rodziców po kieszeniach
fot. Mariusz Przygoda / / FORUM

Prawie 64 proc. rodziców deklaruje, że kompletując szkolną wyprawkę, kieruje się ceną, co może wynikać z wysokiej inflacji. Na kolejnych miejscach w zestawieniu kryteriów wyboru znalazły się upodobania dziecka (58,7 proc. wskazań) oraz funkcjonalność kupowanych rzeczy (prawie 55 proc.). W ubiegłym roku to ten element odgrywał przy zakupach najważniejszą rolę.  

Zawartość szkolnej wyprawki może różnić się w zależności od tego, czy dziecko wybierze się na zakupy z mamą, czy z tatą. Choć hierarchia ważnych cech pozostaje taka sama, to kobiety przywiązują zdecydowanie większą wagę do poszczególnych czynników - mówi Karolina Łuczak, rzeczniczka Provident Polska. - Co ciekawe, to panowie są bardziej skorzy do podążania za sezonowymi trendami. 14,4 proc. mężczyzn podczas kompletowania przyborów kieruje się modą. Wśród kobiet ten odsetek wyniósł 11,9 proc.

W tym roku rodzice planują przeznaczyć na wyprawkę dla jednego dziecka średnio 333 zł. Mimo wzrostu cen to tylko o 3 zł więcej niż w 2020 roku. Dwie trzecie badanych w ramach Barometru Providenta planuje wyposażyć dziecko w tylko nowe przybory szkolne. Co trzeci deklaruje, że w wyprawce znajdą się zarówno nowe, jak i używane rzeczy.

Nieco ponad połowa rodziców stara się kompletować wyprawkę szkolną systematycznie przez całe wakacje, lecz dla 36,6 proc. badanych właśnie ostatnie dni sierpnia są czasem wzmożonych zakupów i przygotowań do nowego roku szkolnego.

Wakacje na giełdzie

- Z deklaracji rodziców wynika, że kompletowanie przyborów szkolnych dla dwójki czy trójki dzieci to poważne logistyczne przedsięwzięcie. Dorośli, którzy mają więcej niż jedną pociechę, nie tylko częściej niż rodzice jedynaków rozkładają zakupy na całe wakacje, lecz także częściej sięgają po oszczędności - podkreśla rzeczniczka Provident Polska.

Blisko dwie trzecie rodziców deklaruje, że pokryje szkolne zakupy dla swojej pociechy z bieżących dochodów, a 18 proc. sięgnie po oszczędności. 40 proc. spożytkuje na ten cel środki z programów socjalnych. W ramach programu Dobry Start rodzice mogą wnioskować o dofinansowanie w wysokości 300 zł. Mają na to czas do końca listopada, ale tylko złożenie wniosku przed końcem sierpnia gwarantuje wypłatę wsparcia do 30 września. Jeśli rodzice będą o wsparcie wnioskować po wakacjach, czas oczekiwania na środki może się wydłużyć do dwóch miesięcy.  

- Największym wydatkiem są dla nas zdecydowanie sprzęty elektroniczne przydające się w nauce. Jako najznaczniejsze obciążenie dla budżetu wskazało je aż 37,2 proc. ankietowanych rodziców. Niemal co trzeci respondent wskazał na podręczniki, a 16,4 proc. deklaruje, że ich portfel najmocniej odczuje zakup nowych ubrań dla dziecka - wskazuje Karolina Łuczak.

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (5)

dodaj komentarz
wrecker
Spokojnie, drożyzna się dopiero rozpędza. Oczywiście będzie przejsciowa, potrwa zaledwie 10 lat jak będzie rządził pis
po_co
To czekaj wcześniej nie było drożyzny?
Ja pamiętam cenę paliwa na poziomie 1,60 za litr, a od tego czasu rządy zmieniły się kilkukrotnie i jakoś nigdy nie powróciliśmy do tamtych cen.

Największa drożyzna nastała między 2010, a 2014 czyli jak u władzy było PO-PSL i to nie są jakieś specjalnie wybrane daty, bo ceny paliw
To czekaj wcześniej nie było drożyzny?
Ja pamiętam cenę paliwa na poziomie 1,60 za litr, a od tego czasu rządy zmieniły się kilkukrotnie i jakoś nigdy nie powróciliśmy do tamtych cen.

Największa drożyzna nastała między 2010, a 2014 czyli jak u władzy było PO-PSL i to nie są jakieś specjalnie wybrane daty, bo ceny paliw stale rosły ale do roku 2007 nie przekraczały 4 zł za litr, aby w roku 2014 osiągnąć cenę 5,80 za litr benzyny.

Mówienie o tym, że to tradycyjnie "wina Tuska" byłoby ogromnym nadużyciem bo akcyza i opłaty paliwowe zostały tak naprawdę ściągnięte na naszą głowę przez SLD które parło to wprowadzenia Polski do UE i to dzięki tym decyzjom Polska musiała wprowadzić szereg podatków które jak to się ładnie mówi "przeciwdziałają niezdrowej konkurencji wewnątrz wspólnoty".

Rozumiem frustrację związaną z rządami PiS, popieram akcje mające na celu zmianę rządu ale uczulam, że wbrew temu co mówi "opozycja" bardzo wiele podatków zawdzięczamy właśnie im. To na kogo padło wprowadzenie tych podatków jest efektem wyborów ale przykładowo z tego co pamiętam PO nie chciało wprowadzać podatku VAT na Internet ale musiało to zrobić bo takie były regulacje UE - stąd ulga i możliwość odliczenia.

Obwinianie wszystkich jest fajne, proste i nie wymaga myślenia dlatego może zaangażować się w nie Marian na kanapie, natomiast to nie pomaga zlokalizować źródła problemu. Źródłem jest rozpędzona biurokratyczna maszyna UE która z każdym rokiem odbiera Polsce suwerenność.
Nie jestem przeciwnikiem wspólnoty ale jestem przeciwnikiem wspólnoty która tak głęboko ingeruje w decyzje państwowe, że jest w stanie zmienić postrzeganie Polaków dotyczące przyczyn ich problemów.

Zapytaj Greków co sądzą o przyczynach toczącego ich kryzysu - oczywiście sami ukrywali fakt problemów ale UE pod sztandarem pani Merkel wcale nie naciskało na jawność wydatkowania pieniędzy tak samo jak teraz robi to w kwestii Polski.
Za kilka lat może się okazać, że będziesz musiał sprzedać dom czy mieszkanie, powiesz zły ten PiS, złe to PO, wstrętny PSL czy jeszcze inna partia ale zapamiętaj źródło tych podwyżek leży mniej więcej 1200 km na zachód.
wrecker odpowiada po_co
Zapoznaj się z linkiem poniżej i zrezygnuj z życia w zakłamaniu

https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-pot-inflacja-/miesieczne-wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-od-1982-roku/
po_co odpowiada wrecker
Rozumiesz w ogóle co do Ciebie napisałem? - to jest pytanie retoryczne.

Podałeś wskaźnik inflacyjny, a ja pokazałem Ci gdzie leży jego źródło. Nie potrzeba być wybitnym naukowcem aby zrozumieć, że wszystko ma swoją przyczynę i to, że ceny rosną nie jest efektem jakiś związków między ułożeniem planet w układzie słonecznym,
Rozumiesz w ogóle co do Ciebie napisałem? - to jest pytanie retoryczne.

Podałeś wskaźnik inflacyjny, a ja pokazałem Ci gdzie leży jego źródło. Nie potrzeba być wybitnym naukowcem aby zrozumieć, że wszystko ma swoją przyczynę i to, że ceny rosną nie jest efektem jakiś związków między ułożeniem planet w układzie słonecznym, a stanem gospodarki w Polsce tylko jest efektem wielu lat zmian.

Więc nie wiem o jakim zakłamaniu piszesz skoro nie rozumiesz w zasadzie o czym tak naprawdę piszesz. Dobitnie pokazujesz jaką świadomość ekonomiczną mają Polacy.
Liczą się dla nich cyferki których nie rozumieją - rok temu kiełbasa kosztowała 1 zł dziś kosztuje 2 zł oooo wina tego tamtego, a to że 5 lat wcześniej inny rząd wprowadził uśpiony na dany okres podatek już jest poza świadomością Janusza.
Janusz prosty chłop i co on się tam będzie ustawami przejmował, kiełbasa i piwo zdrożało WINA TEGO TAMTEGO.

Jak kolejny rząd przyjdzie zamiatać po PiS to dopiero zrozumiesz co to jest drożyzna i czym jest spożywanie trawy. Ciekawe czy za ten stan będziesz obwiniał PiS czy rząd XYZ bo najwyraźniej po prostu nie rozumiesz, że zmiany w gospodarce są efektem wielu lat zmian, a nie tylko tego kto aktualnie rządzi.
shadow_xx odpowiada po_co
Trochę racji masz, ale UE nie jest powodem wszystkich podwyżek jakie nas dotknęły lub dotkną. UE można winić za wzrost cen energii spowodowanych kosztami uprawnień do emisji CO2. Jeżeli już został poruszony wątek paliw to chciałbym przypomnieć, że gdy *** obejmował władzę w 2015 roku to widziałem ON w granicach 3,50 zł za litr i Trochę racji masz, ale UE nie jest powodem wszystkich podwyżek jakie nas dotknęły lub dotkną. UE można winić za wzrost cen energii spowodowanych kosztami uprawnień do emisji CO2. Jeżeli już został poruszony wątek paliw to chciałbym przypomnieć, że gdy *** obejmował władzę w 2015 roku to widziałem ON w granicach 3,50 zł za litr i to na stacjach koncernowych a nie marketowych. Co się stało, że już nie zobaczyliśmy ponownie takiej ceny nawet gdy ropa szorowała po dnie w ubiegłym roku? Czy ta zła UE narzuciła nam opłatę emisyjną 10 gr na litrze? Bo z tego co pamiętam to był to "pomysł" Morawieckiego, aby środki pozyskane z tej opłaty poszły na rozwój elektromobilności w Polsce. Co więcej miała ona nie wpłynąć na cenę dla klienta końcowego, a jednak 3 miesiące przed jej wprowadzeniem ceny na stacjach bez powodu wzrosły o ok. 20 gr na litrze. Dolar i cena ropy na świecie w tamtym czasie nie zmieniały się.

Czy nadchodzący podatek 9% zwany dla niepoznaki składką zdrowotną to też narzucony przez UE pomysł?

Każda partia nakładała i nakładać będzie podatki i tym samym powodować wzrost cen, ale obecna partia rządząca robi to niewyobrażalnie często i w niewyobrażalnych dotąd ilościach.

Powiązane: Dobry start - 300 zł na wyprawkę szkolną

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki