Świąteczne iluminacje w polskich miastach będą w tym roku działać krócej. W wielu przypadkach włodarze rezygnują z organizacji sylwestra lub też wyłączają częściowo oświetlenie miejskie. Wysokie ceny na rachunkach za energię to jeden z powodów takich decyzji. Drugim są skutki „Polskiego ładu”.


Magia świąt będzie obecna w polskich miastach, jednak jej blask będzie słabszy niż przed laty. Samorządy decydują się na wprowadzanie oszczędności w związku z coraz wyższymi rachunkami za energię elektryczną, które spływają do miejskich urzędów. Iluminacje będą skromniejsze, a także będą działać krócej, niż miało to miejsce we wcześniejszych latach. Na taki krok zdecydowały się m.in. władze Warszawy, Wrocławia, Krakowa, Katowic czy Rzeszowa.
Świąteczne ozdoby w większości przypadków będą rozwieszane wyłącznie w centrum miasta. Będą włączane tuż po zapadnięciu zmroku, lecz wyłączane np. o północy. Jednocześnie przedstawiciele samorządów planują usunięcie ozdób tuż po świętach. Odejście od iluminacji świątecznych nie jest tak oczywistym krokiem w ramach oszczędności, jak mogłoby to się wydawać na początku.
– Świąteczne oświetlenie będzie działało jedynie od świąt do połowy stycznia – tłumaczy w rozmowie z Bankier.pl Marzena Kłeczek-Krawiec pełniąca obowiązki rzecznika prasowego prezydenta Rzeszowa.
Świąteczne dekoracje w dotychczasowej formie zawisną za to nad ulicami i
placami Poznania. Jak tłumaczą w rozmowie z Bankier.pl przedstawiciele
tamtejszego magistratu, w 2021 r. został bowiem przeprowadzony przetarg,
który wyłonił firmę obsługującą magazynowanie i obsługę świątecznego
oświetlenia na najbliższe trzy lata. Z kolei zerwanie kontraktu mogłoby
wiązać się z wyższymi kosztami dla samorządu niż wywieszenie iluminacji.

Sylwester bez fajerwerków
Włodarze miast znaleźli jeszcze inne sposoby na zaoszczędzenie miejskich środków. Najpopularniejszym rozwiązaniem jest rezygnacja z obchodów imprezy sylwestrowej. Ostatni dzień roku nie będzie hucznie świętowany pod egidą magistratu m.in. w Warszawie, gdzie dodatkowo urząd miasta zdecydował się ograniczyć iluminacje na budynkach miejskich i zabytkach. W przypadku Opola brak imprezy da samorządowi oszczędności rzędu 300 tys. zł, natomiast Poznań zaoszczędzi tym sposobem 500 tys. zł.
O krok dalej poszły władze Wrocławia, które zdecydowały się odwołać wszystkie miejskie imprezy do końca roku. Zabieg ten ma pomóc znaleźć choć część środków potrzebnych na zakup przez miasto coraz droższego prądu.
Znaczące oszczędności zapowiedział również prezydent Szczecina Piotr Krzystka. Za pośrednictwem swojego konta na Facebooku poinformował, że „samorząd rezygnuje z sylwestra oraz większości iluminacji świątecznych”. Choć, jak zaznaczył, możliwe, że to nie jedyne cięcia w miejskim budżecie.
Na jeszcze bardziej zdecydowane kroki zdecydowały się władze Krosna, gdzie miejskie oświetlenie wyłączane jest o północy i włączane o godz. 4.00 nad ranem. Podobne rozwiązanie wdrożyła gmina Nowy Targ, która z wyjątkiem skrzyżowań, wyłącza latarnie o godzinie 22.
Drogi prezydencie, oto drogi prąd
Jak wynika z wyliczeń prezydenta Szczecina, ceny energii elektrycznej w przypadku dwóch miejskich przedsiębiorstw – Zakładu Wodociągów i Kanalizacji oraz Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego – wzrosną w przyszłym roku łącznie o 85 mln zł. Jak z kolei podaje serwis innpoland.pl, w Elblągu władze miasta wyliczyły, że podwyżki za prąd dla samorządu mogą wzrosnąć średnio o ponad 500 proc. Na ośmiokrotną podwyżkę zwracają z kolei rządzący Rzeszowem.
– Ceny energii wzrosną blisko ośmiokrotnie. W tym roku płacimy za energię 310 zł/MWH, w przyszłym będzie to 2460 zł/MWh. Koszt samego oświetlenia dla Rzeszowa w 2022 r. wyniósł prawie 25 milionów zł, w przyszłym roku miasto będzie musiało zapłacić prawie 86 milionów, czyli więcej o ponad 60 milionów – tłumaczy Marzena Kłeczek-Krawiec.
Jacek Sutryk, prezydent stolicy Dolnego Śląska, przyznał ostatnio na konferencji, że jedyną ofertę na zakup energii, jaką otrzymało miasto, przedstawiła Polska Grupa Energetyczna będąca spółką Skarbu Państwa. Z propozycji wynika, że w relacji rocznej rachunki samorządu wzrosłoby o blisko 500 proc. W 2022 r. koszty poniesione przez urząd to ok. 66 mln zł, natomiast w 2023 r., na zaproponowanych warunkach przez PGE, rachunek opiewałby na ok. 405 mln zł.
"Polski ład" wprowadził chaos
Jednak rachunki za prąd nie są jedynym problemem, z którym muszą się mierzyć samorządy. W budżetach miejskich pojawiły się również spore dziury spowodowane przez zmianę prawa podatkowego wraz z początkiem 2022 r. „Polski ład” zmienił sposób przekazywania wpływów z tytułu podatków PIT i CIT do gmin i powiatów. Straty z tego powodu są już widoczne także w tych miastach, które problem wyższych cen energii ze względu na okres obowiązywania obecnych umów dotknie dopiero w 2024 r.
– Katowice i okoliczne miasta zawarły umowę na stałą cenę energii na najbliższe dwa lata jeszcze w listopadzie 2021 r. Jednak zmiany podatkowe wprowadzone przez „Polski ład” oznaczają dla miasta tylko w tym roku utratę dochodów na poziomie co najmniej 200 mln zł. Oznacza to, że nie zadajemy pytania, czy oszczędzać, tylko szukamy oszczędności wszędzie, gdzie się da – wyjaśnia w rozmowie z Bankier.pl Ewa Lipka z biura prasowego katowickiego magistratu.
Straty na podobnym poziomie zanotowała również stolica podkarpacia. Budżet Rzeszowa przez zmianę rozliczenia PIT skurczył się o 370 mln zł. Jak natomiast tłumaczy w rozmowie z Bankier.pl Krzysztof Żuk, prezydent Lublina, w 2022 r. miasto otrzymało o blisko 200 mln zł mniej z tytułu rozliczenia PIT, jednak w 2023 r. brakująca suma wzrośnie do ok. 300 mln zł.
– Z kolei rekompensata dla samorządów wskazana w „Polskim ładzie” przewiduje pokrycie jedynie niewielkiej części utraconych przez miasto dochodów, bo zaledwie 73 mln zł – wyjaśnia Żuk.




























































