REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

„Dyplom MBA, 30 lat doświadczenia, wysłane 200 CV i cisza”. Dramat pokolenia 50+ na rynku pracy

Katarzyna Wiązowska2026-05-15 15:20redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-05-15 15:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Rynek pracy starzeje się szybciej, niż wielu pracodawców chce to dostrzec. Choć osoby 50+ już dziś stanowią nawet jedną trzecią aktywnych zawodowo Polaków, wielu z nich mimo doświadczenia i kompetencji zderza się z milczeniem po wysłaniu CV. Tymczasem według ekspertów obecnych na tegorocznej konferencji Impact, bez większego otwarcia firm na dojrzałych pracowników za kilkanaście lat Polsce może zabraknąć nawet 2 mln rąk do pracy.

„Dyplom MBA, 30 lat doświadczenia, wysłane 200 CV i cisza”. Dramat pokolenia 50+ na rynku pracy
„Dyplom MBA, 30 lat doświadczenia, wysłane 200 CV i cisza”. Dramat pokolenia 50+ na rynku pracy
fot. Katarzyna Wiązowska / / Bankier.pl

Jednym z tematów tegorocznej konferencji Impact było pokolenie 50+ na rynku pracy. Według uczestników paneli, podczas których poruszano to zagadnienie, jest tu dużo sprzeczności. Z jednej strony dokuczają braki kadrowe, a z drugiej coraz częściej doświadczone osoby po 50. roku życia, zderzają się z ciszą i brakiem odpowiedzi od potencjalnych pracodawców.

Pracowników 50+ będzie coraz więcej

Jak twierdzi Michał Kulbacki z portalu X, Y, Z., obecnie w Polsce jest około 5,6 mln osób w wieku 50 + przed wiekiem emerytalnym i 80 proc. proc. z tych osób pracuje.

–  To 4,5 mln osób, co stanowi 25 proc. całego rynku pracy – mówi Michał Kulbacki. – Jeśli doliczymy do tego pracujących emerytów, których jest około 900 tys., to jest to 30 proc. całego rynku pracy.

Zdaniem eksperta aktywność zawodowa spada w całej populacji tuż przed wiekiem emerytalnym. 

Wakacje na giełdzie

– Choć w przypadku kobiet w grupie od 50 do 54 lat jest ona znacznie powyżej średniego poziomu dla wszystkich kobiet na rynku pracy. To wśród pań dla tuż przed emeryturą, czyli dla grupy 55-59 lat spada o 9 proc. W przypadku mężczyzn ten problem jest jeszcze poważniejszy. W grupie 50-55 lat osób aktywnych zawodowo jest 88 proc. Natomiast już przed emeryturą jest ich zaledwie 66 proc. To jest zjawisko dezaktywizacji emerytalnej, czy też wczesnego wyjścia z rynku pracy. Wynika ono m.in. z tego, że to pokolenie jest zniechęcone często szukaniem pracy, ma niedopasowane kompetencje, a pracodawcy z różnych powodów po prostu nie chcą ich zatrudniać – twierdzi Michał Kulbacki. – Na rynku pracy mamy dyskryminację ze względu na wiek, czyli ageizm i to jest bardzo poważne wyzwanie zarówno dla pracodawców, jak i dla polityki publicznej.

Według eksperta do 2040 roku liczba osób w pokoleniu 50+ na rynku pracy wzrośnie do ponad 5,5 miliona. 

– To wynika głównie z trendów demograficznych, czyli tego, że obecnie pokolenie wyższego demograficznego wchodzi w ten wiek – mówi Michał Kulbacki. – Do tego mamy mało osób wchodzących w ogóle na rynek pracy. Ich udział w rynku pracy wyniesie 1,3 proc. w około 2040 roku. Więc rola tego pokolenia na rynku pracy w kolejnych latach będzie rosnąca.

Pracownik 50+ to zasób firmy czy obciążenie?

Jak twierdzi prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, udział osób 50+ na rynku pracy i ogólnie w populacji rośnie ze względu na procesy demograficzne.

– To są osoby z pokolenia X, urodzone często w okresie wyżu demograficznego. Niecałe dwadzieścia lat temu w całej Europie, na rynku pracy było ich około 30 mln, teraz jest to 200 mln, więc już dzisiaj są dominującą grupą pracowników – mówi prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak. – Bardzo często mają one duże doświadczenie, są coraz lepiej wykształcone, posiadające także współczesne kompetencje. Nie możemy dzisiaj powiedzieć, że pracownik 50+ jest tym, który nie umie korzystać z technologii i nie ma umiejętności cyfrowych, bo te osoby już je posiadają. Więc to jest ewidentnie zasób, z którego trzeba mądrze i sensownie korzystać. W dodatku tych młodych, którzy wchodzą na rynek pracy, jest niestety coraz mniej. W związku z tym nie zastąpimy w żaden sposób zwalnianych osób tymi nowymi. Zwłaszcza, że dzisiaj średni wiek pracownika w Polsce przekracza 43 lata i rośnie.

– Z Fundacją The Best Age zrobiliśmy raport, który ujrzy światło dzienne w czerwcu. Zostały przebadane 4 tys. osób i okazało się, że ponad 50 proc. osób doświadczyło lub było świadkiem dyskryminacji, jeżeli chodzi o wiek. To pokazuje jak bardzo żyjemy w stereotypach - mówi Ewelina Niewińska, dyrektor operacyjna PwC.

Za 15 lat będzie brakowało 2 mln pracowników

Zdaniem Mariusza Jedynaka, Członka Zarządu ZUS, zdecydowanie pracownicy 50+ są szansą dla rynku pracy.

–  Demografia ma bardzo mocny wpływ na fundusz ubezpieczeń społecznych – twierdzi

Mariusz Jedynak. – Jeszcze nie odczuwamy tego tak bardzo, ale te osoby, które są 50+ w tej chwili, to za dekadę czy 15 lat będą miały prawo do świadczenia emerytalnego. Gdy odejdą z rynku pracy, ubędzie nam ponad 4 mln ludzi, a w to miejsce wejdą tylko 2 mln ludzi. Wówczas powstanie 2-milionowa luka na rynku pracy. To jest zagrożenie. Natomiast jest to szansa dla tych firm, które swoją strategię oprą między innymi o docenienie tego kapitału jaki drzemie właśnie w osobach w tym wieku.

Zdaniem Edyty Krupy prezes Philip Morris International Service Center Europe, kompetencje nie są w żaden sposób powiązane z wiekiem.

– Obecnie zatrudniamy 5 tys. pracowników, z czego 700 osób to są właśnie osoby 50+. Koncentrujemy się tu na umiejętnościach, sposobie myślenia i doświadczeniu, którą może mogą wnieść do naszej organizacji – twierdzi Edyta Krupa. – Dotyczy to zarówno rekrutacji, jak i awansów, czy też z procesów rozwojowych. Wiek nie ma tu żadnego znaczenia.

– Patrząc na pracowników 50+ myślę, że przydałyby się działania, które wspierają tych, którzy są opiekunami swoich rodziców czy starszych członków rodzin. Tu potrzebne jest zrozumienie ze strony pracodawców – dodaje prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak. 

Pracodawcom opłaca się zatrudniać osoby 50+

– Z naszego badania wynika, że pokolenie 50+ wcale nie stoi w blokach startowych do emerytury, tylko brakuje takich programów jak reskilling czy mentoring. Może młode pokolenie uczy nas bardziej technologii, ale my przekazujemy doświadczenie – uważa Ewelina Niewińska

Zdaniem przedstawiciela ZUS, w roku ubiegłym Polacy przebywali na zwolnieniach lekarskich 241 mln dni. Z tego tylko 22 proc. dotyczyło osób 50+.

– Mówimy o tym, że osoby im starsze, tym bardziej korzystają ze zwolnień lekarskich. A to absolutnie nie prawda. Czyli obaliliśmy kolejny stereotyp, bo to pokolenie nie do zdarcia. – twierdzi Mariusz Jedynak. – Firmom opłaca się też zatrudniać osoby w tym wieku, ponieważ pracodawca płaci za 14 dni ich zwolnienia chorobowego, a nie za 33, jak to jest w przypadku osób poniżej pięćdziesiątego roku życia. Więc de facto ma niższe koszty, a koszty dla przedsiębiorstw roczne wynikające właśnie z wypłaty zasiłków sięgają łącznie około 15 mld zł.

Nie zawsze kompetencje i doświadczenie gwarantują pracę

Podczas konfererencji Impact 2026 o swoich doświadczeniach w poszukiwaniu pracy po 50-tym roku życia opowiedział Andrzej Zawisza, który swoją karierę zawodową zaczynał w latach 90-tych XX wieku.

– Pracowałem w różnych firmach, w różnych działach, w różnych stanowiskach. Byłem sprzedawcą, pracowałem w udziale marketingu, w udziale IT. Od 2005 roku związałem się z branżą centrów usług biznesowych, która się w Polsce całkiem pokaźnie rozwinęła. Przez cały czas inwestowałem w swoją wiedzę, umiejętności, kompetencje. Kończyłem kursy, szkolenia, certyfikaty, mam dyplom MBA. Robiłem to, bo wierzyłem, że pomoże mi to w karierze – mówi Andrzej Zawisza. – To wszystko całkiem dobrze funkcjonowało przez wiele lat. Do momentu, kiedy dwa lata temu, na skutek reorganizacji i redukcji etatów, moje ostatnie stanowisko zostało zlikwidowane, a firma nie zaoferowała mi innej roli. Nie pierwszy raz zmieniałem pracę, więc nie było to dla mnie jakieś nowe zupełnie doświadczenie.

Kompletny brak odpowiedzi

Szybko zaczął przeglądać ogłoszenia, odpowiadać na nie, rozsyłać informacje wśród znajomych.

– Nowością był kompletny brak odpowiedzi na moje aplikacje i to taki wykraczający poza granicę błędu statystycznego. W ciągu dwóch lat wysłałem około dwustu życiorysów, a brałem udział dosłownie tylko w kilku wstępnych rozmowach i dwóch czy trzech interview –opowiada 58-latek. – Na początku pomyślałem, że może robię coś nie tak, może ten rynek pracy tak się zmienił, że ja nie wiem, jak się szuka teraz pracy. Więc zwróciłem się do doradców i zastosowałem się do ich wskazówek. Najpierw wysyłałem krótkie życiorysy, bo „długich nikt nie czyta”, potem wysyłałem długie życiorysy, bo „krótkie to brak doświadczenia”. Wysyłałem bardziej dopasowane do danej roli, a potem życiorysy takie bardziej ogólne, no bo „może w firmie gdzieś w innym dziale kogoś takiego będą poszukiwać”. Aplikowałem też na niższe stanowiska w stosunku do moich kompetencji. Natomiast wspólnym mianownikiem była kompletna cisza. Jakbym wrzucał kamień w wodę albo stał się niewidzialny. Od tamtej pory, wciąż bezskutecznie poszukuję pracy – podsumował.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Modivo upłynnia zapasy. Off-price przegoni CCC
Katarzyna Wiązowska
Katarzyna Wiązowska
redaktor Bankier.pl

Dziennikarka prasowa i internetowa. Z wykształcenia ekonomistka, PR-owiec i psycholog komunikacji medialnej. Bliskie jej są tematy dotyczące rynku pracy, przedsiębiorczości i kreatywności. Lubi rozmawiać z ludźmi, poznawać ich historie, również biznesowe. Z pasji – kinomanka.

Tematy

Komentarze (30)

dodaj komentarz
mba_tomy
W Polsce dzięki pseudo uczelniom, ograniczonym politykom kupującym kursy, a nie wiedzę, dyplom MBA stracił swoją wartość. Jest oceniany jako drogi kurs, który mało co wnosi do wiedzy, ale jest wymagany tylko do zarządzania spółek państwowych (bez konekcji najlepszy dyplom świata nie pomoże) . Nawet wymagane CV na taki "kurs" W Polsce dzięki pseudo uczelniom, ograniczonym politykom kupującym kursy, a nie wiedzę, dyplom MBA stracił swoją wartość. Jest oceniany jako drogi kurs, który mało co wnosi do wiedzy, ale jest wymagany tylko do zarządzania spółek państwowych (bez konekcji najlepszy dyplom świata nie pomoże) . Nawet wymagane CV na taki "kurs" można sobie wymyśleć. Ważne, aby zapłacić i już jest 100% pewności, że egzaminy zostaną zaliczone.

Za oceanem w dobrej uczelni, aby podjąć naukę należy udokumentować kilkuletnie doświadczenie na stanowisku kierowniczym w uznanej firmie. Często są wymagane referencje od znanych szefów. Uczelnie często współpracują z wielkimi korporacjami. Egzaminy nie należą do łatwych, o cenie nie ma co wspominać.

MBA to w teorii odpowiednik naszego Magistra, ale w praktyce tylko dla osób z dużym doświadczeniem. Zastanawiam się, czy w Polsce nie lepsze byłyby studia podyplomowe?

P.s. niestety w Polsce nie jest doceniane pokolenie 50+ z doświadczeniem. Za granicą tacy ludzie są podkupywani przez firmy konkurencyjne. Zakres obowiązków dużo mniejszy, a wynagrodzenie dużo wyższe. Szukanie pracy, często kończy się na pierwszej rozmowie telefonicznej.

Smutne to... naprawdę wielu mych kolegów wolałoby pracować w Polsce nawet za mniejsze pieniądze.
antyoni
Bazarowy szał na tzw. MBA (Mediocre Bullshit Artist)., albo po polsku (Mierny Balon Aspiracji), minął bezpowrotnie, tak samo, jak wcześniej minął popyt na gramofonowe płyty pocztówkowe marnej jakości z przebojami disco polo, wiecznie przeskakującymi z rowka na przedni rowek. To komercyjne fiasko mialo miejsce z tym samym hukiem spadajacych Bazarowy szał na tzw. MBA (Mediocre Bullshit Artist)., albo po polsku (Mierny Balon Aspiracji), minął bezpowrotnie, tak samo, jak wcześniej minął popyt na gramofonowe płyty pocztówkowe marnej jakości z przebojami disco polo, wiecznie przeskakującymi z rowka na przedni rowek. To komercyjne fiasko mialo miejsce z tym samym hukiem spadajacych śmieci w zsypie i z tego samego powodu. Dziś można sprowadzić z Chin bardziej efektywne i solidniejsze niż MBA tapety do dekorowania ścian, bo są wykonane w trwalszym materiale plus mają ładniejsze wzorki niż fejkowe laurki recyklingu, sprzedawane na bazarach obok chińskich klapek flip-flop. Chińskie tapety wyparły hamerykanskie MBA bo bardziej się nadają na ściany, gdyż przynajmniej nie zbierają kurzu i nie zostawiają na ścianie wyblakłych prostokątów po ramkach (droższych od ich zawartości, MBA), przy wyrzucaniu na śmietnik makulatury w nie oprawionej (MBA - Makulatura Byłego Aspiranta). Mówię to jako laureat onegdaj osobiście udekorowany, za wielką wodą nie tylko karnetem bufetowym MBA ale również DBA (Duda Byłego Aspiranta). Hahahahaha
antyoni
Btw, jeśli ktoś zdobył prawdziwe umiejętności to wykorzystuje je dla siebie, z lepszym skutkiem niż dla kogoś (o zadowoleniu nie wspomnę).
pstrzezek
Stabilna praca to ważna część w zbilansowanym życiu. Ale nie każdy bierze pod uwagę to że po 5+ latach w jednym miejsciu (tym samym stanowisku, funkcji, zespole) twoja wartość rynkowa eroduje a drzwi na rynku się domykają. Czas szybko leci i łatwo przespać moment na zmianę. A wtedy to okoliczności zdecydują za ciebie a nie na odwrót.
prof-es-jonalista
A jaką dziedzinę reprezentują owi "eksperci"? Astrologię i wróżbiarstwo? Ciekawe ile podatnika kosztują ich "badania" i "ekspertyzy"...
Na marginesie - dopiero co inna rada rabinów jęczała że to młodzi (zetki) mają ogromny problem z wejściem na rynek pracy.
To może nie ma zapotrzebowania na żadne
A jaką dziedzinę reprezentują owi "eksperci"? Astrologię i wróżbiarstwo? Ciekawe ile podatnika kosztują ich "badania" i "ekspertyzy"...
Na marginesie - dopiero co inna rada rabinów jęczała że to młodzi (zetki) mają ogromny problem z wejściem na rynek pracy.
To może nie ma zapotrzebowania na żadne "ręce do pracy" oprócz samouwielbionych "ekspertów"?
antyoni
Jak ktoś ma prawdziwe umiejętności, to zamiast być na łasce pracodawcy, zaprzęga je w swoim biznesie z dużo lepszym skutkiem dla siebie.
vskritsk
Uśpienie już idzie przez wielu lat, tylko nie przez zabyczie a przez brak narodzin. Popatrz na spadek dzietności i masz temu potwierdzenie..
nostsherlock
Miesiąc temu: młodzi nic nie potrafią i nie ma dla nich pracy. Dziś: młodzi żyją jak królowie, a 50+ dramat. Jutro kto? Przedszkolaki rozwalają rynek pracy?
bha
Cóż.... Zacznijmy od tego że ta sytuacja to trwa już od dawna od wielu lat , a obecny rynek jeszcze mocniej ją nasila bo osoby nawet w wieku już 40+ w wielu zawodach i branżach nie za bardzo u siebie ochoczo są w wielu zawodach i na stanowiskach widziane a co dopiero po 50 +, 60 + czy jeszcze starsi choćby w handlu, gastronomii itd Cóż.... Zacznijmy od tego że ta sytuacja to trwa już od dawna od wielu lat , a obecny rynek jeszcze mocniej ją nasila bo osoby nawet w wieku już 40+ w wielu zawodach i branżach nie za bardzo u siebie ochoczo są w wielu zawodach i na stanowiskach widziane a co dopiero po 50 +, 60 + czy jeszcze starsi choćby w handlu, gastronomii itd i etc ...............
To jest tak jak jesteś młody masz siły do pracy to masz w zasadzie masz szeroko otwarte wszędzie wrota na Rynku w wielu branżach i zawodach niestety im stajesz się starszy im masz mniej sił i mniej zdrowia tym te wrota Rynkowe zaczynają zamykać się przed Tobą coraz bardziej i kurczą w ilościach i możliwościach wyboru!!!!. . Więc jak czytam słucham te Dyrdymały, wywody dywagacje, przemądrzania się co Rusz jakiś Ekonomo i innych Znawców i fachowców tego tematu o tym że ludzie powinni jak najdłużej Pracować na Rynku to naprawdę zastanawiam się czy Ci ludzi nie są całkowicie oderwani od rynkowej od wielu lat panującej rzeczywistości i nie spadli czasem Oni z Obłudnych chmur myślowej sączonej wkoło Abstracji. Niestety
tomitomi
'''' ja wiem, ze on malo robi, ale co konkretnie zrobil ze bezrobocie wzroslo? '''

no właśnie , sam sobie odpowiedziałeś ! - nic nie robi , leń !!! czyli tworzy klimat do zwijania się firm , a co za tym idzie ; likwiduje miejsca pracy !
Ciężko pracuje na przedrostek '' von''
'''' ja wiem, ze on malo robi, ale co konkretnie zrobil ze bezrobocie wzroslo? '''

no właśnie , sam sobie odpowiedziałeś ! - nic nie robi , leń !!! czyli tworzy klimat do zwijania się firm , a co za tym idzie ; likwiduje miejsca pracy !
Ciężko pracuje na przedrostek '' von'' - tytuł graffa ,,,, ;-(((

Powiązane: Impact 2026

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki