Piątkowe dane z amerykańskiej gospodarki napędziły wyprzedaż dolara. Złoty z kolei zyskuje dziś do wszystkich najważniejszych walut świata.


Choć dane o amerykańskiej inflacji CPI niewiele odbiegały od konsensusu - odczyt rdr na poziomie 2,2% względem oczekiwanych 2,3% - niewielkie odchylenie w dół wystarczyło, by dolar zaczął się gwałtownie osłabiać. Na parze z euro, chwilę po godzinie 15, amerykańska waluta traciła ponad 0,5%, mimo iż przed publikacją danych handel przebiegał w miarę neutralnie.
Skąd taka reakcja? Niższa inflacja zmniejsza w oczach inwestorów prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych na czerwcowym posiedzeniu FOMC. Przed publikacją danych wynosiło ono 83,5%, teraz zaś spadło do 78,5% (za FedWatch Tool). Choć wciąż większość obstawia podwyżkę, zmiana prawdopodobieństwa jest znacząca.
Warto dodać, że Amerykanie - równolegle z danymi o inflacji - poznali odczyty dotyczące kwietniowej sprzedaży detalicznej. Ta miesiąc do miesiąca wzrosła o 0,4% względem oczekiwanych 0,6%. Licząc bez samochodów wzrost wyniósł 0,3% względem oczekiwanych 0,5%.
W przeciwnym kierunku względem euro podąża złoty, który zyskuje względem wspólnotowej waluty 0,6 grosza. PLN odrabia tym samym część wczorajszych strat. Jeszcze lepiej - co oczywiste - złoty prezentuje się na tle dolara. Względem "zielonego" nasza waluta zyskuje przeszło dwa grosze, co przekłada się na umocnienie rzędu 0,62%.

Dla złotego piątek ogólnie jest udanym dniem na rynku walutowym. O 0,5% względem niego tanieje frank, o 0,7% funt. Także w Polsce najważniejszymi danymi makro był dziś odczyt inflacji CPI. Wypadł on zgodnie ze wstępnymi danymi przedstawionymi pod koniec kwietnia.
Adam Torchała



























































