W górnictwie odprawy były jednym z najmocniejszych argumentów, który miał przekonać pracowników do odejścia. Początkowo było to 43,7 tys. zł, potem 48 tys. zł. Kiedy odprawy się skończyły, to i dobrowolne zwolnienia zanikły. Takie zachęty jak kontrakty szkoleniowe, przekwalifikowania i 20-tysięczne pożyczki na uruchomienie własnego biznesu praktycznie nie spotykają się z zainteresowaniem załóg górniczych. Generalnie jest tak, że pracownicy cenią sobie teraz bardziej posadę niż jednorazowy zastrzyk gotówki. Na przykład w Kompanii Węglowej około 4 tys. odchodzących skorzystało z tzw. świadczeń górniczych, przysługujących górnikom na trzy lata przed emeryturą. – Uprawnionych do tych świadczeń jest więcej, ale nie chcą z nich korzystać – przyznaje rzecznik Kompanii Zbigniew Madej.
Nie chcą też opuszczać swych miejsc pracy energetycy, choć resort skarbu wyliczył, że w naszych elektrowniach pracuje za dużo ludzi – nawet o połowę. Dzieje się tak, choć zagraniczne firmy, które przejmują polskie elektrownie i zakłady dystrybucyjne od razu biorą się do „restrukturyzacji zatrudnienia” czyli mówiąc po ludzku zaczynają zwalniać.
Dlatego też związki wbardziej walczą o gwarancje zatrudnienia niż o odprawy. Na przykład pracownicy płockiej Energii zapewnili sobie w umowie z pracodawcą gwarancje dożywotniego zatrudnienia. W Elektrowni Połaniec związki uzyskały zapewnienie, że Belgowie z Electrabel, którzy kupili zakład, nie zwolnią nikogo przez 10 lat. A pracownik, która chciał się zwolnić mógł dostać nawet 30 tys. euro. Widać więc, że pracowników energetyki mogą zmusić do odejścia tylko duże pieniądze. Podobnie się stało w poznańskim „Polmosie”, gdzie średnio za odejście płacono aż 200 tys. zł.
Wydatki na program obniżenia kosztów pracy są jednak opłacalne. Na przykład efektem restrukturyzacji zatrudnienia w Południowym Koncernie Energetycznym jest zaoszczędzenie w 2005 roku prawie 50 mln złotych. – Program obniżenia kosztów pracy w PKE SA potrwa co najmniej do końca 2006 roku, fundamentalną jego zasadą jest dobrowolność – twierdzi prezes PKE Jan Kurp. – Warunkiem przystąpienia do programu jest zadeklarowanie przez pracownika woli rozwiązania stosunku pracy na mocy porozumienia stron. Pracownik, który rozwiązując stosunek pracy skorzystał z pakietu i otrzymał odprawy, nie może być ponownie zatrudniony w PKE SA i w spółkach, w których koncern ma udziały lub akcje – dodaje.
Dziennik Zachodni
(mu)






























































