Deweloperska mapa Polski. Gdzie w ogóle nie buduje się mieszkań?

2020-08-02 06:00
publikacja
2020-08-02 06:00
fot. donsimon / Shutterstock

Już od lat przeciętny lokal budowany przez polskich deweloperów liczy sobie około 50 mkw. Warto jednak wiedzieć, że w skali kraju są widoczne ciekawe różnice. Pokazaliśmy je na mapie.

Relacja pomiędzy kosztem zakupu 1 mkw. lokali i wynagrodzeniami w większych miastach nadal pozostaje nie najlepsza. Właśnie dlatego zdecydowana większość naszych rodaków na rynku pierwotnym szuka mieszkań liczących sobie 40-60 mkw. Deweloperzy oczywiście dostosowują się do potrzeb swoich potencjalnych klientów. Warto jednak wiedzieć, że w skali całego kraju widoczne są ciekawe różnice dotyczące średniej powierzchni nowych mieszkań oddawanych do użytkowania. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili przeanalizować wspomniane różnice w skali powiatów i miast na prawach powiatu. Przy okazji możemy się dowiedzieć, gdzie w ogóle nie powstają lokale deweloperskie.

Domy jednorodzinne często zawyżają przeciętny metraż

Analiza portalu RynekPierwotny.pl jest bardziej wiarygodna niż podobne badania, ponieważ uwzględnia ona jedynie lokale mieszkalne. To ważna kwestia, bo wiele danych na temat średniej powierzchni mieszkań ukończonych przez deweloperów obejmuje również nowe domy budowane na sprzedaż. Opisywana sytuacja wynika ze specyficznej definicji mieszkania stosowanej przez GUS. Dla tej instytucji mieszkaniem wybudowanym przez dewelopera jest zarówno lokal mieszkalny, jak i dom jednorodzinny. Jeżeli jednak dokładniej zajrzymy do GUS-owskich danych, to można dowiedzieć się, jaką średnią powierzchnię mają lokale mieszkalne budowane przez polskich deweloperów.

Analitycy portalu RynekPierwotny.pl obliczyli, że w I kw. 2020 r. przeciętna powierzchnia lokalu mieszkalnego oddawanego do użytku przez deweloperów z całej Polski wynosiła tylko 52,8 mkw. Jeżeli weźmiemy pod uwagę zarówno lokale mieszkalne, jak i nowe domy budowane na sprzedaż, to średni metraż wzrośnie do 61,6 mkw.

Na deweloperskiej mapie Polski nie brakuje szarych plam

Analitycy RynekPierwotny.pl postanowili również sprawdzić, jak średnia powierzchnia lokali ukończonych przez deweloperów przedstawia się w skali powiatów oraz miast na prawach powiatu. Poniższa mapa prezentuje dane na ten temat dotyczące I kw. 2020 r. Jak nietrudno zauważyć, na mapie jest bardzo dużo szarych plam. Ich obecność wynika po prostu z faktu, że w wielu powiatach i miastach (zwłaszcza ze wschodniej Polski) deweloperzy nie budują żadnych lokali mieszkalnych. Na początku 2020 r. taka sytuacja dotyczyła aż 224 powiatów i miast na prawach powiatu. Warto odnotować, że w zachodniej Polsce nowe lokale częściej powstają z dala od dużych miast. 

Większość typowych lokali liczy sobie od 47 do 59 mkw.

Poniższa mapa informuje również, że średni metraż nowych lokali ukończonych przez deweloperów na początku 2020 r. wahał się od 34,8 mkw. do 117,8 mkw. Skrajne wyniki odnotowano na terenie powiatów, gdzie nowe mieszkania powstają rzadko (powiat kępiński oraz powiat kartuski). Aż w 96 badanych lokalizacjach przeciętna powierzchnia lokalu deweloperskiego wynosiła 46,7-58,5 mkw. Dość często notowano też średnie wartości wynoszące 34,8-46,6 mkw. (21 lokalizacji) i 58,6-70,4 mkw. (32 lokalizacje). Inne wyniki były sporadyczne. Warto przypomnieć, że dla 224 powiatów i miast na prawach powiatu nie można było obliczyć średniego metrażu nowych mieszkań.

/ RynekPierwotny.pl

W ramach podsumowania analitycy RynekPierwotny.pl postanowili zaprezentować szczegółowe wyniki dotyczące tych jednostek administracyjnych, na terenie których deweloperzy ukończyli najwięcej mieszkań. Pierwsze miejsce Warszawy w tabeli dotyczącej I kw. 2020 r. nie wzbudza żadnego zaskoczenia - podobnie jak pięć kolejnych. Warto natomiast odnotować, że na terenie dwóch podwarszawskich powiatów (piaseczyńskiego i pruszkowskiego) ukończono więcej lokali mieszkalnych niż w Toruniu, Szczecinie, Rzeszowie oraz Gdyni.

Jeżeli zaś chodzi o średnią powierzchnię mieszkań z popularnych lokalizacji, to trzeba podkreślić, że stosunkowo małe były nowe lokale, które ukończono na terenie Poznania, Krakowa i Katowic. Relatywnie duże mieszkania (średnio: 66,6 mkw.) powstawały z kolei na terenie wspomnianego już powiatu piaseczyńskiego. 

/ RynekPierwotny.pl

Andrzej Prajsnar

Źródło:
Tematy
Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Advertisement

Komentarze (5)

dodaj komentarz
traderfr
Im większe miasto tym więcej się buduje. Kto by pomyślał...?
bt5
Proste - deweloperzy buduja wyłacznie tam gdzie sa posady w korpo , lub chociaż w instytucjach budżetowych (zusy, sady, szpitale, urzędy marszałkowskie, etc) i mozna dostać kredo na mieszkanie pod takie posady. Lub ewentualnie w największych miastach gdzie zjeżdzaja się słoiki dotowani/sponsorowani przez wypruwajace sobie Proste - deweloperzy buduja wyłacznie tam gdzie sa posady w korpo , lub chociaż w instytucjach budżetowych (zusy, sady, szpitale, urzędy marszałkowskie, etc) i mozna dostać kredo na mieszkanie pod takie posady. Lub ewentualnie w największych miastach gdzie zjeżdzaja się słoiki dotowani/sponsorowani przez wypruwajace sobie żyły rodziny z prowincji. A jest multum małych czasem nawet uroczych miasteczek , znam takie 20 km obok mnie gdzie z fajnego rynku schodzi się po schodach na fajne jezioro , gdzie jak kest robota to co najwyżej dla roboli za około 2000 zł - i tam nie idzie nic sprzedać - w tym miasteczku o którym pisze widziałem stojaca wstrzymana od 3 lat budowę bloku o 100 metrów od jeziora z mieszkaniami po 3500 zł/m2 . wydaje się jednak że przy dalszym staczaniu się PLN-a i ogólnym wzroście zadłużenia kraju i samorzadów to i posady samorzadowe/budżetowe czyw nawet korporacyjne opłacane PLN-ami będa nic nie warte - i tym samym nawet w metropoliach mieszkania beda niesprzedawalane. Zreszta powoli juz zbyt sie zacina na tzw. dużych rynkach - koszty utrzymania nieustannie rosna ( spożywka, ciuchy, rachunki to poziomy zachodnie) a zarobki to praktycznie stoja w miejscu nawet nominalnie nie mówic o przeliczaniu na waluty. Pamietam upadek dekady sukcesu ( lata 80 -te po długach Gierka) i nie mam namniejszych watpliwosci że obecnie wywali się tak samo jesli nie gorzej, wtedy jeszcze było multum zakładów co coś tam dłubały i choć po dumpingowych cenach pchały na zachód i wschód. Dziś to widzę że w miejscach po tych zakładach sa mniejsze lub wieksze markety gdzie niemal wszyrko jest z importu , nie tylko chińska konfekcja ,ale nawet ziemnaiki i cebula s z niemiec czy Francji.
traderfr
Wyjaśnij mi gdzie widzisz "staczające się PLN"

https://stooq.pl/q/?s=eurpln&c=10y&t=c&a=ln&b=1

https://stooq.pl/q/?s=usdpln&c=10y&t=c&a=ln&b=1
bt5 odpowiada traderfr
W tym sensie że w długoletniej perspektywie PLN słabnie , a ludzi się karmi bajkami o rosnacych zarobkach. Natomiast przeliczajac pensje na E nie mówiac o $ to jest stagnacja ( conajmniej) w zarobkach.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki