Nie po dwudziestu, a już po dziesięciu latach będzie można zalegalizować samowolę budowlaną, czyli budynki wzniesione bez dopełnienia wymaganych procedur. Stanie się tak, jeśli w życie wejdą pomysły zespołu ds. deregulacji, kierowanego przez Rafała Brzoskę. Samowola budowlana jednak już teraz ma się dobrze.


Jak argumentuje wspomniany zespół, deregulacja, odmieniana w ostatnich tygodniach przez wszystkie przypadki, w przypadku samowoli budowlanej, miałaby na celu ułatwienie życia użytkownikom obiektów postawionych wcześniej bez wymaganych procedur, czyli np. pozwolenia na budowę lub dokonania tzw. istotnych odstępstw budowlanych.
– Z obawy przed grożącymi im opłatami legalizacyjnymi albo nakazem rozbiórki obiektu, gdy plan miejscowy aktualnie wyklucza zabudowę, nie podejmują oni kroków mających na celu doprowadzenie obiektów do stanu zgodnego z prawem poprzez przeprowadzenie niezbędnych prac budowlanych, opartych na fachowych ekspertyzach i zatwierdzonych przez organy nadzoru budowlanego – czytamy na stronie internetowej zespołu ds. deregulacji. – Sytuacja ta prowadzi do przedłużającego się korzystania z obiektów, które mogą zagrażać bezpieczeństwu ich użytkowników, co może mieć istotne znaczenie dla życia i zdrowia osób korzystających z obiektów takich jak sklepy, restauracje czy hotele – argumentują przedstawiciele zespołu Rafała Brzoski.
Z łatwiejszej, czyli krótszej procedury legalizacji samowoli budowlanej mogłyby skorzystać także nabywcy budynków wzniesionych jako samowola budowlana. Efektem wtórnym miałoby być z kolei ożywienie branży budowlanej a zwłaszcza firm zajmujących się remontami.
Nowe przepisy miałyby także odkorkować polskie sądy zajmujące się sporami dotyczącymi budynków wzniesionych niezgodnie z obowiązującymi procedurami.

Deregulacja uprości działalność patodeweloperów?
Nie brakuje jednak głosów, iż nowe przepisy przysłużą się rozkwitowi patodeweloperki, o której w ostatnich dniach było jeszcze głośniej niż zwykle za sprawą m.in. inwestycji prowadzonej przez jednego z deweloperów w podwarszawskiej gminie Wieliszew.
Mowa o 1500-metrowym budynku powstającym na osiedlu domów jednorodzinnych i takowy imitującym. Jak alarmuje Paweł Kownacki, z projektu budowlanego wynika, że w budynku znajdzie się ponad 20 pokojów z łazienkami a być może także aneksami kuchennymi.
W tym przypadku inwestor wykorzystał lukę w przepisach, które nie regulują wprost, czy jest dom jednorodzinny. Jak w rozmowie z wp.pl zaznacza inwestor, budynek jest zgodny z planem miejscowym i powstaje w oparciu o pozwolenia na budowę, które wydało legionowskie starostwo.
Co więcej, jak wynika z opinii Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Legionowie, która wydana została po kontroli przeprowadzonej na placu budowy, ta jest realizowana zgodnie z zatwierdzonym projektem budowlanym.
W skrócie – budynek – zgodnie z polskim prawem – został podzielony maksymalnie na dwa lokale mieszkalne. Czy wkrótce pomiędzy nimi nie pojawią się ścianki działowe, będą już wyjaśniały kolejne kontrole legionowskiego PINB-u.
Jak z kolei przypomina serwis muratorplus.pl, nawet jeżeli inwestycja ostatecznie okaże się budynkiem jednorodzinnym, co najwyżej tzw. bliźniakiem, inwestor będzie miał prawo zawnioskować o zmianę sposobu użytkowania obiektu, co przy braku sprzeciwu użytkowników, którzy już raz nie dopatrzyli się w planach inwestora niczego niewłaściwego, może zakończyć się zamienieniem funkcji budynku np. w hotelową.




























































