

W czwartek w Warszawie odbędzie się demonstracja pracowników handlu. Związkowcom z „Solidarności” zależy na wyższych pensjach, uzupełnieniu braków kadrowych oraz na wolnych niedzielach.
Demonstracja ma odbyć się pod siedzibą Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Organizatorem jest Sekcja Krajowa Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”, a wezmą w niej udział związkowcy i pracownicy sklepów spożywczych: Carrefour, Auchan, Biedronka, Kaufland, Stokrotka, Selgros, ale też pracownicy z innych branż: Castorama, Macro Cash, Decathlon, Pepco oraz Ikea.
– Pomysł na demonstrację narodził się oddolnie. To pracownicy chcieli, żebyśmy mówili o tym, jak pracuje się w handlu. Pracodawcy chwalą się, ile to nie płacą oraz jak to nie jest u nich dobrze, ale gdyby tak było, to nie brakowałoby pracowników. A teraz branża mierzy się z niedoborem kadrowym – zauważa w rozmowie z Bankier.pl Alfred Bujara, przewodniczący SKPH NSZZ „Solidarność”.
Głównymi postulatami demonstrujących są wyższe pensje, zwiększenie zatrudnienia w sklepach oraz wolne niedziele niehandlowe. Ten ostatni postulat po części został zrealizowany przez podpis prezydenta Andrzeja Dudy, złożony pod nowelizacją ustawy o zakazie handlu w niedziele i w święta. Lecz wejdzie on w życie 1 lutego 2022 r., a pracujące niedziele zostaną w trakcie trwania okresu przedświątecznego, czyli czasu wzmożonej pracy pracowników sklepów.
Jak wskazują poszczególni związkowcy z „Solidarności”, problem z zatrudnieniem w sklepach jest duży. Może on sięgać ok. 20-30 proc. braków kadrowych w branży w stosunku do podobnych powierzchniowo i pod względem obrotu sklepów zagranicznych. Kwestie finansowe mogłoby zostać rozwiązane m.in. dodatkiem inflacyjnym dla wszystkich pracowników. Jak przyznaje jeden ze związkowców, wynagrodzenie podstawowe w wielu sklepach jest na poziomie najniższej krajowej, czyli 2800 zł brutto. Pensja, którą chcieliby zaproponować związkowcy, miałaby wynieść 3500 zł brutto.

Kwestie dialogu z pracodawcami mają pozostawać wewnątrz gestii poszczególnych związków zawodowych przy sklepach. Jednak demonstracja ma nakłonić również przedstawicieli Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji do rozmów na temat sytuacji pracowników handlu.
– Liczymy na dialog. Dodatkowo poinformowaliśmy europejskie związki zawodowe oraz ambasady. Sieci francuskie i niemieckie inaczej traktują pracowników w swoich krajach, a ich spółki w Polsce traktują naszych pracowników jak wyrobników. Niektórzy z nich mówią nam, że czują się jak niewolnicy – przyznaje Alfred Bujara. – Liczymy na interwencje ambasadorów. Skoro w innych krajach traktuje się tych pracowników lepiej, to uważam że przedstawiciele tych krajów powinni zareagować na to, jak ich spółki prowadzą interesy w Polsce. Chcemy zawstydzić te sieci i ambasady, pokazując jak traktują u nas pracowników.
Realia pracy w handlu
– Pracodawca postawił nas przed faktem, informując w piśmie, że podpisał umowę z operatorem pocztowym, co umożliwiło sieci utworzenie punktów pocztowych, a tym samym otworzenie sklepów w niedziele niehandlowe. Pracodawca poinformował nas również, że pracownicy Carrefour będą świadczyć pracę w niedziele na zasadzie dobrowolności, po czym wycofał się z danego słowa – powiedział w rozmowie z Bankier.pl Paweł Skowron, przewodniczący Organizacji Zakładowej NSZZ "Solidarność" w Carrefour Polska.
Przeczytaj także
Rosnące niezadowolenie wśród pracowników handlu wzięło się z wprowadzenia przez sklepy pracy w niedziele. Jak wskazali w rozmowie z Bankier.pl związkowcy z Carrefoura, Kauflandu, Stokrotki oraz Biedronki, pracodawcy nie przeprowadzili z nimi konsultacji społecznych, tylko skorzystali z "furtki" i postawili pracowników przed faktem pracy w niedziele.
Cześć sklepów zapowiedziała dodatki do pensji dla tych pracowników, którzy zdecydowali się pracować w niedziele. Jednak jak udało nam się ustalić, dodatek w Carrefourze wyniósł 3,70 zł brutto na godzinę, natomiast w Kauflandzie 4 zł brutto na godzinę.





























































