Czytam, oglądam, polecam. Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku

2021-02-19 06:00
publikacja
2021-02-19 06:00
Czytam, oglądam, polecam. Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku
Czytam, oglądam, polecam. Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku
/ Bankier.pl

"Czytam, oglądam, polecam" to publikowane u progu weekendów artykuły, w których goście redakcji Bankier.pl dzielą się swoimi kulturalno-ekonomicznymi rekomendacjami. Sprawdźcie, po jakie tytuły sięgają w wolnym czasie ci, których nazwiska znamy ze świata finansów, biznesu i nauki.

W dzisiejszym odcinku o ulubione tytuły pytamy Marcina Mazurka, głównego ekonomistę mBanku. Co ciekawe, niechętnie (z małym wyjątkiem) dzieli się rekomendacjami ciężkiego, gospodarczego kalibru. W tym zestawie, pośród 13 książek, zaskoczy Państwa obecność bomb atomowych, kolei czy zwierząt. Gorąco polecamy ten wszechstronny zbiór propozycji.

***

Poza pracą z reguły nie czytam o ekonomii i gospodarce, bo potrzebuję oczyścić głowę i nabrać dystansu. Lubię też rozwijać swoje zainteresowania. Pomaga mi w tym słowo pisane. I to na nim chcę się skupić, siłą rzeczy ignorując fakt, że w relaksie i złapaniu innej perspektywy pomaga też muzyka i to, co proponują filmowcy. Film nie jest w stanie jednak wywołać u mnie podobnego skupienia i refleksji, jak książka. Sama muzyka to z kolei temat rzeka i nie dotyczy też wyłącznie samej muzyki jako dobra kultury, ale raczej kompleksowego spojrzenia na jej tworzenie, odtwarzanie i wreszcie odbiór. Pozwolę to sobie zostawić na inny odcinek, jeśli oczywiście ktoś będzie miał ochotę o tym poczytać. Dziś będzie o książkach.

Z biegiem lat znacząco wzrosła podaż „nauki” i rozszerzyła się lista zagadnień, które w sposób naukowy można analizować. Przez to jest jeszcze więcej bodźców, którymi atakowany jest odbiorca (w tym ja). To zjawisko niezwykle mnie fascynuje, co będzie widać w wyborze tego, co czytam.

Zanim jednak zacznę na dobre, polecę jedną pozycję z tych, które można by określić mianem „zawodowych”. Później wsiądziemy do pociągu...

#1 Biuletyn National Bureau of Economic Research

Wszyscy w branży korzystamy z podobnych źródeł, więc właściwie nie ma nad czym się rozwodzić. Jeśli jednak miałbym coś polecić pasjonatom makroekonomii, to zawsze z ciekawością przeglądam biuletyn NBER (National Bureau of Economic Research), by zobaczyć, co teraz jest „modne” jako obiekt badań ekonomicznych. To warta polecenia, regularna paczka z artykułami naukowymi.

fot. / / www.nber.org

#2 Książka „Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej”

Autor: Karol Trammer

Książka podzieliła środowisko kolejowe i była krytykowana na forach. Natomiast nie ulega wątpliwości, że jest to logiczny wywód opisujący proces właśnie kurczenia się zasięgu, dostępności i znaczenia przewozów kolejowych. Książka dotyczy w szczególności tego, czego nie widać z perspektywy dużego miasta. Wielbiciele pociągów znajdą tam wiele smaczków. Zadowolone będą też osoby zainteresowane wykluczeniem komunikacyjnym.

#3 Książka „Czego nie można kupić za pieniądze”

Autor: Michael Sandel

To pogranicze ekonomii i etyki. Autor ma tę irytującą umiejętność, że w większości interakcji między podmiotami gospodarczymi umie odnaleźć zagadnienia moralne i je całkiem sprawnie opisać. Wielu osobom książka podniesie ciśnienie, dlatego ją polecam.

fot. / / Empik

#4 Książka „Jak powstała bomba atomowa”

Autor: Richard Rhodes

To dzieło monumentalne (800 stron, maczkiem). Trudno mi sobie wyobrazić, ile wysiłku kosztowało autora zebranie wszystkich materiałów, przetworzenie ich i ułożenie w całość. Ta praca została wykonana w bibliotekach! Kwestia budowy bomby stanowi jedynie część opowieści, która ciągnie się od pomysłu rozszczepienia atomu, poprzez lepsze poznanie jego budowy, pierwszy stos atomowy, wielką i małą politykę, wojnę, wielkie umysły i pomysły oraz wreszcie sam zrzut bomby i zniszczenie. W tle setki anegdot, cytaty ze źródeł, zdjęcia. Na marginesie, autor „Jak powstała bomba atomowa” napisał też książkę o historii użycia energii przez ludzkość. Niestety, jeszcze nie czytałem…

#5 Książki „Dziewczyny atomowe” i „Od Pearl Harbor do Hiroszimy”

Autorzy: (kolejno) Deniese Kiernan i Robert Guillain

Często czytam tematycznie.

Zachwyt wcześniej opisaną książką spowodował dalsze poszukiwania. „Dziewczyny atomowe” są komplementarne do „Jak powstała bomba atomowa” i opisują społeczny aspekt budowy ośrodka Oak Ridge, pracy i życia w nim. O ile u Rhodesa poznajemy świat naukowców i polityków, to w książce Kiernan możemy przyjrzeć się rzeczywistości zwykłych pracowników, którzy przez lata wykonywali pracę, nie wiedząc nawet, czym właściwie się zajmują. W tle mnóstwo kontrowersji i wielkie zdziwienie skalą segregacji rasowej (i pokrętnością niektórych pomysłów) w USA.

fot. / / Archiwum prywatne

Druga książka to relacja francuskiego reportera – Guillaina – z życia w Japonii czasów wojny. Jest niezwykła z kilku powodów. Po pierwsze, teraz już tak się nie pisze… Po drugie, książka świetnie oddaje klimat wydarzeń i przede wszystkim stan ducha i mentalność Japończyków czasów wojny. Po trzecie, dzięki tej książce zrozumiałem lepiej, choć nie zaakceptowałem, co mogło popychać Amerykanów, prócz czynników stricte politycznych, do zrzucenia bomb atomowych na niemal kompletnie zniszczoną już Japonię. 

#6 Książka „Po piśmie”

Autor: Jacek Dukaj

Jeśli ktoś czyta science-fiction, to Jacka Dukaja nie trzeba mu przedstawiać. Warto zaznaczyć, że jest to książka – a właściwie zbiór esejów – trudna w odbiorze. Zabierałem się do niej dwa lub trzy razy i za każdym razem na łopatki rozkładał mnie już wstęp. Wymaga pełnego skupienia i trzeba czytać kompletne eseje (po kilkadziesiąt stron). W tym momencie przeczytałem ją już dwa razy i jest to pozycja pełna głębokich i trafnych przemyśleń dotyczących ewolucji percepcji człowieka, zmian samego człowieka, przekraczania granic cielesności oraz interakcji człowieka ze światem. Wątkiem głównym jest oczywiście pismo jako nośnik i odchodzenie od niego. Podobnych tematów dotyka też czasem Harari, ale mam wrażenie, że Dukaj patrzy na te same kwestie pod nieco innym kątem. Uczta intelektualna, która przestawia w głowie.

#7 Książka „Umysł kruka. Badania i przygody w świecie wilczych ptaków”

Autor: Bernd Heinrich

Ptaki to jedyne dzikie zwierzęta, które można obserwować na spacerze. Co prawda kruk w mieście jest towarem rzadkim, ale kawki, gawrony, wrony i sroki już nie. Inteligencją niewiele krukom ustępują. Bernd Heinrich ma na temat kruków bardzo dużo do opowiedzenia, bo obserwował je i badał przez kilkadziesiąt lat. To książka opisująca wyniki badań i jednocześnie relacja z kontaktów człowieka z krukiem. Inspirująca lektura do poznania nie tylko świata kruków i krukowatych, ale generalnie świata ptaków. Obecnie częściej chodzę z lornetką, nawet w mieście.

fot. / / Archiwum prywatne

#8 Książka „Inne umysły. Ośmiornice i początki świadomości”

Autor: Peter Godfrey-Smith

Grzebiąc w pozycjach o inteligencji zwierząt, natrafiłem też na coś zupełnie innego: lekkostrawną książkę o inteligencji głowonogów. Zupełnie inna odnoga ewolucji. Inteligentna, ale jednocześnie pozbawiona długowieczności. Garść sprzeczności, garść wyjaśnień – świetnie się czyta.

#9 Książki „Ślepowidzenie” i „Balsam długiego pożegnania” (zbiór opowiadań)                                                                                                                                    

Autorzy (kolejno): Peter Watts i Marek S. Huberath

Być może zestawienie tych dwóch pozycji jest nadużyciem, jednak obaj autorzy mają jeden punkt wspólny: świat przedstawiony w ich powieściach nie jest ani łatwy do życia, ani łatwy w odbiorze dla czytelnika. Watts to twarde, naukowe SF. Post-ludzie, pierwszy kontakt z obcą cywilizacją, skomplikowane kwestie ludzkiego i nie-ludzkiego poznania. Fascynujący wątek fabularny i jednocześnie setki przemyśleń i dygresji. I nic nie jest tu takie, jakie mogłoby się wydawać.

Huberath z kolei prowadzi w świat, w którym człowiek jest silniej osadzony w materii i bardziej zbliżony do człowieka w sensie biologicznym, ale to świat bez happy endów. Jego bohaterowie są z góry skazani na porażkę. Świetne pomysły fabularne, a w tle próba odpowiedzi na pytanie, czym lub kim właściwie jest człowiek. Opowiadanie otwierające zbiór pt. „Wrócieeś Sneogg, wiedziaaam…” (tak, taka pisownia) to perła, która pozostawia niezatarte wrażenie.

Nie bez powodu polecam obie książki – wiele wątków splata się we wspomnianych wcześniej esejach Dukaja.   

#10 Książki „Zima” i „Dukla”

Autor: Andrzej Stasiuk

To bardzo emocjonalne, choć krótkie opowieści. Jak to u Stasiuka – prowadzi albo na wschód, albo w góry (w tych akurat dominują te drugie). W ostatnie zimniejsze, śnieżne dni, nie mogłem się oderwać, zwłaszcza wieczorami, przy lampce służącej jako jedyne źródle światła. Stasiuk jest wspaniałym malarzem krajobrazu i nastroju. Można poczuć światło, kolor, temperaturę. Mało jest autorów, którzy potrafią tak dobrze opisać góry i życie tamtejszych ludzi. Polecam w szczególności żeby zwolnić tempo. Świetne ilustracje w „Zimie”.

fot. / / Archiwum prywatne

#11 Książka „Muzeum dusz czyśćcowych”

Autor: Stefan Grabiński

Zostawiam na koniec, jako klamrę. Dlaczego warto? Przede wszystkim z uwagi na język i niesamowitą kulturę słowa z wczesnego XX wieku. Autor bywa nazywany polskim Poe i pewnie słusznie, choć przyciąga mnie do tej książki przede wszystkim szeroka reprezentacja historii dotyczących kolei i kolejarzy. Ostrzegam, że z punktu widzenia obecnej estetyki szoku, przedstawiona tam groza wydawać się może dość infantylna. Teraz straszy się inaczej… Tym niemniej autor inspirował już Lema, ale dotarł także na scenę metalową do Portugalii, gdzie w samych superlatywach mówi o nim wokalista Moonspella, Fernando Ribeiro… Może kiedyś porozmawiamy o tym przy okazji muzyki.

MW

Źródło:
Tematy
Sprawdź jak zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź jak zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (10)

dodaj komentarz
grzegorzkubik
„Warren Buffett inwestuje jak dziewczyna. Dlaczego powinieneś iść w jego ślady?“ - LouAnn Lofton
„Inteligentny inwestor. Najlepsza książka o inwestowaniu wartościowym“ - Benjamin Graham

To przeczytacie i idziecie do miliona na początek:)
iluminata
Patrząc na zeszłe rekomendacje mBanku jak Agora SA osiągnie 14 zł przy cenie 9 zł, jak potem jej kurs spadł o ponad połowę to strach te książki czytać...

Przecież mBank ma najgorszych ekonomistów ze wszystkich czołowych banków w Polsce.
itso_akcjazaczepna
a co z nimi nie tak ?
grzegorzkubik
Dobrze przewidywali wzrost PKB i dobrze przewidują ruch na giełdzie.
prs
Wiecej doswiadczenia daje 700 zamknietych dealow niz
700 przeczytanych ksiazek..
tbielik
Bardzo jest smutne, to co Pan napisał, bo oczytany człowiek będzie wiedział skąd pochodzi zdanie: "Ogary poszły w las..." czy "O to człowiek".
Życie jest trudną lekcją, której nie można się nauczyć. Trzeba ją przeżyć.
prs odpowiada tbielik
Wie Pan, co kto lubi..
Polscy pisarze maja mase pieknych cytatow..rozumiem ich wartosc,
lecz jest jeszcze dosc obszerna druga strona medalu..

Mozna czytac ksiazki o krukach, mozna byc tez nieoczytanym biznesmanem, mocno
skoncentrowanym na swych celach, zarabiajacym
potezne pieniadze..
Mozna rowniez poswiecic
Wie Pan, co kto lubi..
Polscy pisarze maja mase pieknych cytatow..rozumiem ich wartosc,
lecz jest jeszcze dosc obszerna druga strona medalu..

Mozna czytac ksiazki o krukach, mozna byc tez nieoczytanym biznesmanem, mocno
skoncentrowanym na swych celach, zarabiajacym
potezne pieniadze..
Mozna rowniez poswiecic mnostwo czasu,
przeczytac 700 ksiazek i nauczyc sie jedynie..
przewracania kartek.

Zycie jest sztuka wyboru wiec.. ogary poszly w las juz podczas naszych narodzin..
rozwielitek odpowiada prs
"Być czy mieć"
Ta frommowska odpowiedź jest najlepszym podsumowaniem Waszej głębokiej refleksji
Co daje większą satysfakcje?
Posiadania i powiększania dóbr materialnych czy bycie objawiające się zrozumieniem siebie jak i drugiego?
prs odpowiada rozwielitek
Zabezpieczajac sie finansowo na stare lata
nie liczac na panstwowa emeryturke, opieke
itd, liczac na siebie to na stare lata byc, czy miec?..
and00 odpowiada rozwielitek
"Być czy mieć" to jedna z najgłupszych popularnych mądrości
Przecież 'być" nie istnieje bez "mieć"
Na każdego filozofa musi pracować kilka osób żeby on sobie mógł bajdurzyć o bajdurzeniu
Nawet w Grecji to nie niewolnicy byli filozofami a ich panowie...

Powiązane: Czytam, oglądam, polecam

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki