REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Czy to ostatni rok hossy w Ameryce?

    Krzysztof Kolany2013-06-14 06:02główny analityk Bankier.pl
    publikacja
    2013-06-14 06:02

    Choć w ostatnich tygodniach z Wall Street uszło trochę powietrza, to balon na amerykańskim rynku akcji pozostaje mocno napompowany. Inwestorzy są optymistyczni i kupują akcje w nadziei na coraz bardziej wątpliwe przyszłe zyski.

    Indeks S&P500 tylko od początku roku urósł o 16,3%, a w maju ustanowił nowy rekord wszech czasów i znajduje się o 28,5% wyżej niż rok temu. Tymczasem przez pierwsze trzy miesiące 2013 roku korporacje skupione w S&P500 zarobiły tylko o 4,9% więcej niż rok wcześniej. Był to i tak wynik lepszy od oczekiwań analityków, którzy spodziewali się wzrostu zysków tylko o 2-3%. Giełdowi optymiści piali przy tym z zachwytu, że niemal 2/3 spółek zaprezentowało wyniki lepsze od tak niskiego rynkowego konsensusu.

    Indeks S&P500 (w pkt., prawa oś) na tle przypadającego nań zysku spółek (EPS w USD, lewa oś)


    Źródło: Bankier.pl na podstawie danych Standard & Poors

    Od półtora roku jedno się na Wall Street nie zmienia: ceny akcji rosną, a przypadające nań zyski spółek pozostają w realnej stagnacji. Inwestorzy wciąż nabierają się na stary numer: kupują "tanie" akcje, wabieni mirażem dynamicznej poprawy wyników przedsiębiorstw w przyszłym roku, oferującej niski oczekiwany C/Z. A potem analitycy konsekwentnie obniżają prognozy zysków. Tak długo, aż zrównają się z rzeczywistością.

    Ewolucja prognoz analityków dla tegorocznych zysków operacyjnych przypadających na indeks S&P500


    Źródło: Standard & Poors

    Proceder ten dobrze ilustruje powyższy wykres. Jeszcze rok temu analitycy z Wall Street oczekiwali, że zysk operacyjny przypadający na indeks S&P500 w 2013 roku sięgnie niemal 120 dolarów. Teraz liczą już tylko na 110 USD, co implikowałoby oczekiwaną relację C/Z rzędu 14,9. Nie jest to wycena szczególnie atrakcyjna, ale jeszcze niespecjalnie wygórowana.

    Rosnące wyceny przy glinianych fundamentach

    Tyle że nawet obniżone prognozy analityków mogą się okazać zbyt optymistyczne. Tak samo, jak to miało miejsce przez ostatnie dwa lata. Zwłaszcza że nie brakuje sygnałów ostrzegawczych przed zakończeniem cyklu wzrostu zysków amerykańskich korporacji. Pierwszym z nich jest fakt, że w 2011 roku marże firm w USA osiągnęły rekordowo wysoki poziom i od tego momentu maleją. W zeszłym roku relacja zysków przedsiębiorstw do PKB Stanów Zjednoczonych osiągnęła rekordowo wysoki poziom, zbliżając się do 11%. Przez całą drugą połowę XX wieku relacja ta rzadko kiedy przekraczała 7%, a odczyty wyższe niż 10% były epizodyczne.

    Niepokoją też rozczarowujące prognozy zarządów na drugi kwartał. Ze 116 spółek, które przedstawiły takowe projekcje, aż 93 spodziewały się spadku zysku, a tylko 14 prognozowało jego wzrost. Stosunek prognoz negatywnych do pozytywnych był najwyższy od 2001 roku. Co więcej, rosnący trend tej relacji daje się zaobserwować od połowy 2010 roku.

    Stosunek negatywnych do pozytywnych prognoz finansowych spółek z indeksu S&P500


    Źródło: Reuters.

    Czas pokaże, czy pesymizm menedżerów jest przejawem ostrożności w mocno niepewnych czasach, czy może sygnałem słabości koniunktury gospodarczej w USA. Ta ostatnia zresztą nie zachwyca: w całym 2013 roku amerykański PKB raczej nie urośnie o więcej niż 2%, miejsc pracy przybywa zbyt wolno, aby zredukować faktyczne bezrobocie, a dochody Amerykanów zmalały po wygaszeniu antykryzysowych ulg podatkowych.

    Wątpliwości i brak alternatywy

    Mimo tych wszystkich wątpliwości amerykański rynek akcji znajduje się w silnym trendzie wzrostowym. Przez przeszło cztery lata hossy Dow Jones i S&P500 więcej niż podwoiły swą wartość i ustanowiły nowe historyczne maksima, nieznacznie przebijając szczyty z lat 2000 i 2007.

    Obecnie indeks S&P500 jest wyceniany na 18,8-krotność zysków za ostatnie cztery kwartały. Ale już C/Z skorygowany metodą Shillera sięgnął 24 i świadczy o silnym przewartościowaniu amerykańskiego rynku akcji.W takich warunkach hossa na Wall Street może być kontynuowana tylko pod warunkiem dalszego wzrostu mnożnika zysków.

    Tyle że amerykański inwestor ma kiepską alternatywę. Przy zerowych stopach procentowych trzymanie gotówki na lokacie bankowej mija się z celem. Obligacje skarbowe o zapadalności krótszej niż 5 lat nie płacą nawet 1% rocznie, co w warunkach inflacji w USA, szacowanej przez niezależne od rządu ośrodki na przynajmniej 4%, oznacza realną utratę kapitału. Przy sztucznie zaniżonej przez Rezerwę Federalną dochodowości obligacji zakup akcji płacących obecnie niemal 2% dywidendy jawi się jako wybór mniejszego zła.

    Polityka drukowania pustego pieniądza (QE) i zerowych stóp procentowych jest więc głównym i praktycznie jedynym czynnikiem napędzającym hossę na amerykańskim rynku akcji. A to rodzi ryzyko, że wzrosty na Wall Street skończą się wraz ze wstrzymaniem lub choćby ograniczeniem QE3. To ostatnie zaś nastąpi, gdy inflacja z rynku aktywów finansowych przeniesie się także do sfery realnej. Dlatego rok 2013 może być ostatnim rokiem hossy za Atlantykiem. Zamiast myśleć o nowych rekordach, inwestorzy już mogą się zastanawiać nad wyborem momentu ewakuacji z mocno rozgrzanych nowojorskich parkietów.

    Krzysztof Kolany

    Główny analityk Bankier.pl

    Źródło:
    Krzysztof Kolany
    Krzysztof Kolany
    główny analityk Bankier.pl

    Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (9)

    dodaj komentarz
    ~Lekko otrzeźwiony
    Jestem opętany przez jedną myśl. Wszyscy rywalizujemy, "kombinujemy" jak się wzbogacić czy jak dostać lepszą pracę, ponieważ nie jesteśmy dostatecznie wolni przychodząc na ten świat. Musimy jeść, pić, odziać się, ogrzać się, zapewnić sobie dach nad głową itd. Te rzeczy wymagają wysiłku dlatego wszyscy rywalizujemy z innymi Jestem opętany przez jedną myśl. Wszyscy rywalizujemy, "kombinujemy" jak się wzbogacić czy jak dostać lepszą pracę, ponieważ nie jesteśmy dostatecznie wolni przychodząc na ten świat. Musimy jeść, pić, odziać się, ogrzać się, zapewnić sobie dach nad głową itd. Te rzeczy wymagają wysiłku dlatego wszyscy rywalizujemy z innymi o jak najmniejszy przydział tego wysiłku. Czy jest ktoś kto z własnej woli bierze na siebie najgorsze prace, wymagające najwięcej wysiłku w zamian za najniższą płacę? Jeśli taki się znajdzie to oznacza, że jest święty. Ten wyścig szczurów w świecie ludzi wygrywają najsprytniejsi i mający odpowiednią wiedzę. Są zwycięzcami i mogą cieszyć się całkiem sporą ilością wolności. Jednak trzeba zauważyć, że ta zdobyta wolność jest zdobyta kosztem pozostałych, kosztem ich wysiłku. Mam dla wszystkich o wiele lepszą propozycję. Zastanówmy się czy nie lepiej byłoby próbować wyzwolić się z ograniczających nas więzów niż między sobą rywalizować o dźwiganie obciążeń do jakich te więzy nas zmuszają. Byli i są na świecie ludzie, którzy twierdzą, że można pozbyć się więzów, wyzwolić się od cierpienia ,np. Budda tak twierdził. Jednak jak do tej pory nie słyszałem o świętym, który pracowałby w kamieniołomie czy był górnikiem do 67 roku życia. Nawet sam Budda zamiast wziąć się za porządną robotę chodził sobie po świecie i nauczał. Może po prostu całkowite wyzwolenie spod wszelkich więzów nie istnieje na tym świecie? Dopóki jesteśmy obdarzeni powłoką cielesną dopóty mamy więzy, których jesteśmy niewolnikami. Proponuję nie bać się niekonwencjonalnego myślenia. Być może kluczem do całkowitej wolności od wszelkich więzów, od wszelkiego "muszę to, muszę tamto" jest właśnie opuszczenie powłok materialnych, anihilacja planety ziemia albo najlepiej całej rzeczywistości materialnej. Wszystko zależy od naszej psychiki, od naszego nastawienia na tego typu myślenie. Przykładowo można potraktować taką myśl jak najbardziej perspektywiczną inwestycję o nieograniczonym potencjale zysku dla wszystkich jednocześnie. Jeśli istnieje reinkarnacja to taka "inwestycja" może nic nie dać, ale czy można na niej stracić? Moim zdaniem taka "inwestycja" jest bardziej perspektywiczna od inwestycji Warrena Buffeta, ponieważ Warren Buffet może cieszyć się swoimi zyskami tylko przez okres swojego życia na ziemi, a po śmierci wszystko się kończy, nic z tego nie zostaje, a poza tym ten zysk czy bogactwo bazuje na innych, którzy po prostu tego bogatego obsługują. Być może Warren Buffet po śmierci będzie musiał wszystko odpracować już w nowym wcieleniu jako mało inteligentny Warren. Możliwości właściwie są tutaj nieograniczone, ponieważ nie wiemy jak wygląda ostateczna rzeczywistość, ostateczna prawda. Moim zdaniem najrozsądniej jest nie oczekiwać za wiele i założyć najgorsze, czyli że po śmierci nic nie ma. Wtedy po prostu kończymy to co i tak się skończy, ale osiągamy coś co jest bezcenne: następni już nie będą się tu zmagać z materią, nie będą musieli rywalizować, podbijać, okradać, wykorzystywać, terroryzować etc. siebie nawzajem, po prostu nie nie będą musieli wszystkiego przechodzić od początku do końca często doświadczając rzeczy, które są nieakceptowalne. Kto wie może tymi następnymi będziemy my sami wyzwalając się ostatecznie z zaklętego kręgu narodzin i śmierci. Można by było spróbować, czemu nie? To mógłby być interes życia jednak do tego potrzebne jest myślenie mające na względzie nie tylko mój, ale też komfort życia innych na tej planecie. Jeszcze na koniec chciałbym zauważyć, że tego typu "inwestycja" nie wymaga od ludzi żadnego wysiłku, żadnego poświęcenia, po odpowiednich przygotowaniach technicznych i przełamaniu bariery psychologicznej wystarczy tylko nacisnąć przycisk. ...Może za dużo słów: po prostu zamiast szukać zysku tylko dla siebie spróbujmy pomyśleć jak osiągnąć zysk dla wszystkich jednocześnie. Zresztą być może tego typu myślenie jest kluczem do wyzwolenia lub wzniesienia się na wyższy poziom świadomości i osiągnięcia szczytu ewolucji: "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego." ;)
    ~ale się ubawiłem
    co napisałeś ..........
    ~niladinf
    ~Lekko otrzeźwiony - ciekawy tekst. Wydaje mi się, że częściowo na pytanie, które tu zadajesz (czy nie należało by zniszczyć świata dla... dobra zamieszkujących go istot) stara się odpowiedzieć film Stalker Tarkovskiego (jeszcze raz - tylko częściowo).
    Ja osobiście byłbym przeciwko takiemu zniszczeniu ze względu na ogrom nieodkrytych
    ~Lekko otrzeźwiony - ciekawy tekst. Wydaje mi się, że częściowo na pytanie, które tu zadajesz (czy nie należało by zniszczyć świata dla... dobra zamieszkujących go istot) stara się odpowiedzieć film Stalker Tarkovskiego (jeszcze raz - tylko częściowo).
    Ja osobiście byłbym przeciwko takiemu zniszczeniu ze względu na ogrom nieodkrytych możliwości (czyli być może również rozwiązań), jakie ten świat może nam oferować. Oczywiście aktualnie większość ludzkich mózgów wykorzystuje swój 'czas obliczeniowy' albo na próbach związania końca z końcem, albo na próbach stania się jeszcze bogatszym (nie wspominając o milionach mózgów, które praktycznie nie pracują), nie zaś na próbach zrozumienia i wykorzystania tego, co daje nam rzeczywistość. Tutaj przydałaby się zmiana mentalności większości ludzi, ale to wydaje się jeszcze trudniejsze od wynalezienia sposobu kompletnej anihilacji planet.

    Mogę Cię jednak pocieszyć - coś mi się wydaje, że szanse na globalną zagładę są coraz większe, i to bez ingerencji z zewnątrz 'systemu'. Ludzkość posiada broń atomową od zaledwie ułamka czasu swojego istnienia, w tajemnicy rozwijane są pewnie również jeszcze lepsze instrumenty totalnej zagłady (jak chociażby broń biologiczna), które przecież łatwo mogą wymknąć się z pod kontroli. Ostatecznie patrząc na kompletną ignorancję i często nonszalancję dorosłych, 'normalnych' ludzi wobec środowiska naturalnego, zrównoważonego rozwoju, ograniczenia konsumpcjonizmu, etc. wydaje się, że z samounicestwieniem poradzić możemy sobie nawet bez wyszukanych technologii, ot jak chociażby znane plagi mysz, które mnożą się bez opamiętania po udanych plonach, by parę miesięcy potem nagle wymrzeć, gdy zapasy ziarna staną się niewystarczające. Ot takie bezmyślne karaluchy wszechświata.

    I tym optymistycznym akcentem... ;)
    ~mannn
    przypominam wszystkim ,ze drzewa nie rosna do nieba ,a sytuacja w USA odwroci sie w najmniej spodziewanym momencie ,i jak zwykle tlum zostanie z drogimi akcjami a grubasy z gotowka i jak zwykle odkupia te akcje po smiesznie niskich cenach ,i zabawa zacznie sie odnowa.....................................tak jest zreszta na kazdym przypominam wszystkim ,ze drzewa nie rosna do nieba ,a sytuacja w USA odwroci sie w najmniej spodziewanym momencie ,i jak zwykle tlum zostanie z drogimi akcjami a grubasy z gotowka i jak zwykle odkupia te akcje po smiesznie niskich cenach ,i zabawa zacznie sie odnowa.....................................tak jest zreszta na kazdym rynku ,ahistoria uczy ze nigdy wiekszsci nic nie nauczyla ,a to znow w,dobitny sposob ,uzasadnia wielka liczebna przewage biednych nad bogatymi............
    ~ius
    dużo krótkich czyli odwrotnie
    ~Karol
    Fakt zarobiłem przez ostatnie 8 miesięcy około 60% wyszedłem na tydzień, ale wracam bo szykują się bardzo silne wzrosty przez następne 3 miesiące.
    ~realista
    jesteście na krótkich i pójdziemy do góry
    ~realista
    raczej rację będzie miał Paweł Juś a nie Kolany, za silne naganianie Panie Kolany na spadki przebija przez ten tekst,dlatego jak zauważa PJ pójdziemy do góry
    ~ZNAWCA TEMATU
    WSZYSTKO NA TO WSKAZUJE ZE BEDZIE TO OSTATNI I PRZEJDZIE DO HISTORI JAKO POCZATEK ZALAMANIA ZACHODNIEGO SYSTEMU FINANSOWEGO !

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki