Polmos Lublin sprzedał w ofercie publicznej wszystkie oferowane akcje, a inwestorzy indywidualni musieli się zadowolić jedynie 3% akcji, które zamówili. Akcje Polmosu kupiło także 66 funduszy inwestycyjnych. Ale mogło być o wiele gorzej, bowiem w trakcie oferty rozpowszechniane były materiały informacyjne mające udowodnić machlojki, jakich miał się dopuścić szef rady nadzorczej spółki Janusz Palikot. Chodziło o to, że miał on sfinansować zakup akcji Polmosu od Skarbu Państwa za pieniądze samego Polmosu w szeregu transakcji finansowych zawartych pomiędzy spółkami zarejestrowanymi zagranicą. Gdyby inwestorzy wzięli te materiały poważnie, oferta publiczna mogłaby zakończyć się klapą.
Na czwartkowej konferencji prasowej Polmos Lublin przedstawił swoje stanowisko w tej sprawie. Według Palikota wzmiankowane w materiałach transakcje miały na celu próbę wejścia na zagraniczny rynek whisky, a rozpowszechniane materiały to tzw. czarny PR uprawiany przez konkurencje spółki. Palikot zapewnił, że wszystkie zobowiązania wobec Skarbu Państwa zostały już uregulowane.
Szef rady nadzorczej nie chciał zdradzić, którego konkurenta podejrzewa o rozpowszechnianie fałszywych materiałów. „I tak to wypłynie. Po to złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury” – mówi prezes. Sprawą zajęła się także Komisja Papierów Wartościowych i Giełd.
M.D.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”
































































