Kryzys zadłużenia w Eurostrefie trwa. Rosną rentowności nie tylko obligacji peryferyjnych państw Eurolandu (Włochy, Hiszpania), ale również tych, które do tej pory były uznawane za ostoje spokoju oraz motory napędowe (Niemcy, Francja).
Nastroje dodatkowo popsuły nieudane aukcje niemieckich obligacji oraz bonów wyemitowanych przez Europejski Bank Centralny. Agencje ratingowe prześcigają się w obniżkach ocen wiarygodności kredytowej europejskich krajów oraz poszczególnych banków, a kryzys zadłużenia obala pierwsze rządy na Starym Kontynencie (Grecja, Włochy, Hiszpania).
O ile Unia jest w stanie wygospodarować odpowiednią pomoc dla Grecji czy Portugalii, o tyle skala zadłużenia Włoch daje niewielkie szanse na uporanie się z problemem w przypadku ewentualnej niewypłacalności Rzymu. Sytuacja jest podbramkowa. Uważam, że politycy mają już niewiele czasu na podjęcie odważnych i zdecydowanych kroków, a takich wymaga obecna sytuacja. Najważniejsi decydenci mają świadomość powagi sytuacji i nie powinni dopuścić do niekontrolowanego bankructwa któregokolwiek kraju strefy euro, bo to w praktyce może oznaczać jej koniec.
Przyparci do muru politycy muszą odzyskać zaufanie rynków. Nie ma w tej chwili większego znaczenia, czy będzie to emisja euroobligacji, pozwolenie na luzowanie polityki monetarnej przez ECB, czy też zewnętrzna pomoc np. z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W grudniu powinny zapaść kluczowe rozstrzygnięcia dla obecnej, dynamicznie zmieniającej się sytuacji.
Zakładając, że doczekamy się konkretnych rozwiązań, nastroje w końcówce bieżącego roku powinny ulec zdecydowanej poprawie. Nie wolno nam również zapominać o tzw. „rajdzie świętego Mikołaja”. Zazwyczaj ostatni miesiąc roku kalendarzowego przynosi zwyżki na giełdach akcyjnych. Sytuacja na światowych parkietach od początku roku jest przeciętna, tak więc grudzień będzie ostatnią szansą szczególnie dla instytucji finansowych, aby wywindować ceny akcji, a tym samym zapewnić sobie wyższe premie za 2011 rok. Poprawa nastrojów na giełdach akcyjnych powinna znaleźć również odzwierciedlenie na rynku walutowym oraz towarowym.
Rynek walutowy: EURUSD - wzrost
Porozumienie osiągnięte przez europejskich polityków wraz ze wzrostami na rynkach akcyjnych z pewnością przełożą się na notowania euro. Tracąca wyraźnie w ostatnim czasie unijna waluta ma szanse na odbicie.
Poparciem dla czynników okołorynkowych jest analiza techniczna najważniejszej pary walutowej, tj. EURUSD. Ostatnia sekwencja spadkowa zepchnęła kurs eurodolara w okolice kluczowych wsparć rozciągających się od 1,28 do 1,3050. Czynniki mechaniczne, metody uznaniowe oraz analiza cykli sprawiają, że wskazana strefa nie powinna zostać pokonana, a para ta ma potencjał na wykształcenie dużej wzrostowej korekty w najbliższym miesiącu. Potencjalne zasięgi po przetestowaniu nakreślonych wsparć to 1,35, a w wariancie optymistycznym 1,38.
Rynek akcji: FTSE100 - wzrost
Ewentualne rozwiązanie problemów Eurolandu oraz perspektywa zakończenia roku (efekt grudnia) wpłyną naszym zdaniem na wzrosty na rynkach akcji. Liderem wzrostów w przyszłym miesiącu może zostać brytyjski FTSE100.
Szans w pokaźnych wzrostach londyńskiego indeksu upatruję w nieco lepszej sytuacji wyspiarskiej gospodarki (w porównaniu z kontynentem). Prognozy wzrostu brytyjskiego PKB nie uległy tak drastycznym cięciom jak w strefie euro. Jeśli na horyzoncie pojawi się perspektywa rozwiązania problemów Eurostrefy, to teoretycznie zdrowsza gospodarka powinna się charakteryzować pokaźnymi wzrostami. Na możliwość wykształcenia dużej wzrostowej korekty wskazuje również sytuacja techniczna brytyjskiego indeksu (ważne wsparcia, wyprzedanie, wskaźniki mechaniczne). Celem dla brytyjskiego indeksu w grudniu powinny być opory znajdujące się w okolicach 5750 pkt.
Rynek towarowy: Ropa WTI - wzrost
Poprawa nastrojów rynkowych skutkuje zazwyczaj deprecjacją dolara, a słaby dolar oznacza droższe towary. Pierwszą kategorią surowcową, która zazwyczaj korzysta z pozytywnego sentymentu rynkowego jest ropa naftowa.
W grudniu oczekuję większych wzrostów ropy typu WTI niż ropy typu BRENT ze względu na wciąż duży spread pomiędzy cenami obu wymienionych gatunków. Wciąż teoretycznie lepsza gatunkowo ropa amerykańska (WTI) jest tańsza od gorszej ropy z Morza Północnego (BRENT). Wskaźniki trendu jednoznacznie określają panujący trend jako wzrostowy, a oglądane w poprzednim miesiącu cofnięcie można uznać jako korektę wzrostów kształtujących się na tym instrumencie od października. Potencjalne zasięgi dla nakreślonego scenariusza rozciągają się od 105 do 115 dolarów za baryłkę.
Dawid Jacek
EFIX Dom Maklerski S.A.
dawid.jacek@efixdm.pl





























































