REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy Polska powinna się spieszyć do strefy euro?

2012-12-29 16:15
publikacja
2012-12-29 16:15
Jedni uważają, że nie ma się co spieszyć, inni - że będąc poza strefą euro nic nie znaczymy w Unii Europejskiej. Od naszego wejścia do Wspólnoty minęło już osiem lat, a tematu przyjęcia wspólnej waluty unikamy jak ognia. Choć pojawiają się głosy, że politycznie na takim niezdecydowaniu wiele tracimy.

euro
Image licensed by Ingram Image

Były minister do spraw europejskich, a obecnie wicegubernator Banku Rozwoju Rady Europy Mikołaj Dowgielewicz uważa, że strefa euro się stabilizuje i radzi sobie z problemami. "Trzeba wziąć zatem byka za rogi i powiedzieć, w którą stronę idziemy" - mówił w rozmowie z IAR były minister. Zdaniem Dowgielewicza, warto być gotowym w 2015 roku, po wyborach parlamentarnych wprowadzić zmiany w konstytucji i wejść do strefy euro w 2017 roku. W przeciwnym razie nie będziemy uczestniczyć w ważnych decyzjach dotyczących przyszłości Europy. "Polski nie stać, by być satelitą poza orbitą Unii Europejskiej, która będzie się opierała na strefie euro", powiedział Dowgielewicz.

Prezes Centrum Strategii Europejskiej demosEUROPA Paweł Świeboda powiedział, że eurostrefa się zmienia i jest oparta na coraz lepszych fundamentach. Podkreślił, że członkostwo w strefie euro może nam wyjść na zdrowie, bo to co tam zastaniemy to silniejsza dyscyplina fiskalna i większa gwarancja stabilności na przyszłość.

Cornelius Ochamnn z niemieckiej Fundacji Bertelsmanna radzi nam, byśmy się nie ociągali z decyzją w sprawie wejścia do strefy euro. Według eksperta, im szybciej, tym lepiej. Tu, jak tłumaczył, nie chodzi bowiem o chwilowe korzyści w byciu poza borykającą się z problemami strefą euro, tylko polityczne konsekwencje.

»Grecja uratowała strefę euro

Gospodarczo korzystamy na tym, że nie jesteśmy w strefie euro, politycznie tracimy, uważa z kolei doktor Agnieszka Łada z Instytutu Spraw Publicznych. Jak mówi, to nas pozbawia wpływu na ważne decyzje. Jej zdaniem, pierwszym możliwym terminem jest rok 2017.

Według doktora Piotra Wawrzyka z Uniwersytetu Warszawskiego, na tym, że teraz w strefie euro nie jesteśmy, korzystamy. Ekspert radzi, byśmy podejmując decyzję - spojrzeli na Grecję. "Gdyby nie była w strefie euro, najlepszym sposobem na opanowanie kryzysu byłaby dewaluacja własnej waluty, a tak nie może sobie na to pozwolić", powiedział ekspert.

W podobnym tonie wypowiada się analityk ING TFI Paweł Cymcyk. Jego zdaniem, gdyby Polska była obecnie w strefie euro, zdecydowanie trudniej byłoby nam prowadzić politykę monetarną i działania, które mogą pobudzać naszą gospodarkę.

Na grudniowym szczycie Unii Europejskiej Donald Tusk wyraził przekonanie, że strona polska powinna jak najszybciej wypowiedzieć się w sprawie przyjęcia wspólnej waluty. Argumentował, że integracja Wspólnoty dokonuje się wokół unii gospodarczo-walutowej, więc w naszym interesie jest, byśmy byli w sercu Europy, a nie na jej peryferiach. Potrzeby zorganizowania referendum w tej sprawie szef rządu jednak nie widzi, bo - jak mówił - referendum akcesyjne było równocześnie akceptacją dla unii gospodarczo-walutowej.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Sylwia Białek & Arkadiusz Augustyniak/tk

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:IAR
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Prezes polskiej AstraZeneki ostrzega. „Nie da się zbudować sprawnego systemu ochrony zdrowia z takimi nakładami”
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~erty
nie ma się czym przejmować , rudy szwab został ustanowiony przez zachodnich bankierów żeby zniszczyć naszą godsodarkę p oto żeby ratować miejsca pracy głównie w niemczech , a że lemingi to zwykłę tumany nierozgarnięte to wkrótce doświadczymy co to jest prawziwy kryzys

http://wpolityce.pl/

http://wpolityce.pl/wydarzenia/43693-
nie ma się czym przejmować , rudy szwab został ustanowiony przez zachodnich bankierów żeby zniszczyć naszą godsodarkę p oto żeby ratować miejsca pracy głównie w niemczech , a że lemingi to zwykłę tumany nierozgarnięte to wkrótce doświadczymy co to jest prawziwy kryzys

http://wpolityce.pl/

http://wpolityce.pl/wydarzenia/43693-sprzedano-mu-warmie-choc-zadna-z-wczesniej-nabytych-przez-niego-firm-nie-istnieje-pracownicy-rozgoryczeni-i-zrozpaczeni

Za 7 mln zł minister skarbu sprzedał Zakłady Przemysłu Odzieżowego „Warmia”. 700-osobowa załoga nie ma powodów do radości. Żadna z kilku kupionych wcześniej przez Waleriana Pichnowskiego firm nie istnieje - informuje "Nasz Dziennik".

Sprawa jest faktycznie bulwersująca. Mimo protestów załogi resort skarbu podjął decyzję o sprzedaży 85 procent udziałów w dobrze prosperującej spółce „Warmia” Walerianowi Pichnowskiemu. Biznesmen mieszka obecnie w Niemczech.

http://wpolityce.pl/wydarzenia/29688-tusk-odbiera-niemiecka-nagrode-im-walthera-rathenaua-przed-budynkiem-demonstracja-zobacz-wideo

Premier Donald Tusk odebrał w czwartek w Berlinie niemiecką Nagrodę im. Walthera Rathenaua za zasługi dla pogłębienia integracji europejskiej.
~gość
a po co mamy się do euro spieszyć? żeby znów dać się zrobić na szaro? nie, dzięki. i tak jest wystarczająco źle więc niech będzie jak jest. póki co martwię się jak zakończyć ten rok i skąd na to wziąć kasę. najważniejsze żeby nie podpisać jakiejś umowy w której będą tak skomplikowane rzeczy że jej nie zrozumiem. a może da się to a po co mamy się do euro spieszyć? żeby znów dać się zrobić na szaro? nie, dzięki. i tak jest wystarczająco źle więc niech będzie jak jest. póki co martwię się jak zakończyć ten rok i skąd na to wziąć kasę. najważniejsze żeby nie podpisać jakiejś umowy w której będą tak skomplikowane rzeczy że jej nie zrozumiem. a może da się to jakoś obejść?
~Ola
Artykol nie jest obiektywny i malo konkretny.
~euro po 4,5pln
jesli mamy wchodzic do strefy EURo "szybko" to zróbmy to ze słabą złotówką (np. EUR po 4,5PLN)- juz teraz przy kursie EUR ok 4,0 PLN mamy problemy z konkurencyjnością i bezrobociem. Wchodząc do strefy EURo z mocną złotówką pozbawiamy się szansy rozwoju i skazujemy na wzrost bezrobocia :(
~Floryda
A co ma mocna złotówka do konkurencyjności naszych towarów w gospodarce globalnej w dłużej perspektywie?? Przecież nie możemy rozważać tej ważnej kwestii w kontekście spekulacji. Nadeszły czasy, że konkurencyjność nie mierzy się juz w warunkach otoczenia narodowego. Możemy powiedzieć, że jakiś produkt polski ma mocną pozycję konkurencyjną A co ma mocna złotówka do konkurencyjności naszych towarów w gospodarce globalnej w dłużej perspektywie?? Przecież nie możemy rozważać tej ważnej kwestii w kontekście spekulacji. Nadeszły czasy, że konkurencyjność nie mierzy się juz w warunkach otoczenia narodowego. Możemy powiedzieć, że jakiś produkt polski ma mocną pozycję konkurencyjną i rynkową w Polsce, jeśli ma takową na świecie. Jeśli nie, to jego przyszłość jest wątpliwa. Nie możemy na tym etapie globalizacji i dążąc do zrównoważonego rozwoju i wzrostu dzielić działalności gospodarczej na krajową i międzynarodową. Musimy zakodować naszą mentalność na działalność jedną - globalną. To wymaga orientacji na globalne (nie tylko narodowe) szanse, zasoby, rynki i konkurentów. Owszem zawsze będą małe firmy lokalne nastawione na swój sektor regionalny, ale to nie będzie zwalniało je od zabiegów nieustannej poprawy ich pozycji konkurencyjnej.

Po drugie musimy zrozumieć, że konkurowanie przez polskie firmy pozycją kosztową przy ambicjach społecznych osiągnięcia w niedługim czasie standardu życia, jaki jest na Zachodzie, będzie coraz trudniejsze i będzie wiązało się ewentualnie z lokowaniem na zasadzie outsourcing'u funkcji produkcji w łańcuchu wartości biznesu tam, gdzie siła robocza jest jeszcze tania. Ale wtedy pojawi się problem miejsc pracy dla Polaków w Polsce, jeżeli produkcja odbywać się będzie zagranicą. Najlepszym chyba rozwiązaniem będzie zmiana naszego pozycjonowania w międzynarodowym podziale pracy. Musimy wychodzić z sektorów tradycyjnych, pracochłonnych (one będą przejmowane przez kraje rozwijające się) a koncentrować się na sektorach wiedzochłonnych, gdzie dodaje się super wartość do produktu i koszty robocizny są mniej wrażliwe na preferencje rynkowe. Inaczej mówiąc musimy wypozycjonować nasze produkty bardziej na rynki wymagające ale o wiele bardziej efektywne. Mamy olbrzymią szansę na to, dzięki członkostwu w Unii Europejskiej i finansowemu wsparciu na działalność rozwojową. Problem jest jednak taki, że bez rosnących wydatków na B&R zwłaszcza w sferze niepublicznej, biznesowej nie ma mowy o ofercie produktów o dużej wartości dodanej. Aby zmienić ten stan rzeczy, trzeba czym prędzej zmieniać się mentalnie i orientować się globalnie. Opór mentalny Polaków jest w tym względzie główną przeszkodą przyspieszonego postępu.

W świetle powyższego dyskusje nad złymi konsekwencjami wprowadzenia euro wydają się być jałowe i sankcjonować obecny stan rzeczy, który wkrótce ku zaskoczeniu wielu "myślicieli i mędrców" okaże się regresem.
Ciekawe, czy za parę lat za niewprowadzenie wcześniej euro będzie winny Tusk??
~Arizona odpowiada ~Floryda
Floryda, ale zes przywalil, Jezu, to nie MBA. Przeciez znasz juz poziom intelektualny grupy docelowej (target) tegoz portalu.
Ponadto u nas jak zawsze z tak strategicznej decyzji gospodarczej opozycja zrobi happening polityczny. Tu argumenty merytoryczne sa bez znaczenia. Trzeba bluzgac glosno jak sie da na
Floryda, ale zes przywalil, Jezu, to nie MBA. Przeciez znasz juz poziom intelektualny grupy docelowej (target) tegoz portalu.
Ponadto u nas jak zawsze z tak strategicznej decyzji gospodarczej opozycja zrobi happening polityczny. Tu argumenty merytoryczne sa bez znaczenia. Trzeba bluzgac glosno jak sie da na adwersarzy.
~jerry odpowiada ~Floryda
Wywód w swojej istocie bardzo sensowny, jednak nie na temat. Konkurencyjność gospodarki to jedno, a konsekwencje wprowadzenia euro to drugie. Od tego jaki kurs będzie ustalony w momencie przeliczenia PLN na EUR ważniejsze jest to, że pozbylibyśmy się narzędzia kształtowania niezależnej polityki monetarnej. A kto ma wpływ na podaż Wywód w swojej istocie bardzo sensowny, jednak nie na temat. Konkurencyjność gospodarki to jedno, a konsekwencje wprowadzenia euro to drugie. Od tego jaki kurs będzie ustalony w momencie przeliczenia PLN na EUR ważniejsze jest to, że pozbylibyśmy się narzędzia kształtowania niezależnej polityki monetarnej. A kto ma wpływ na podaż pieniądza, ten ma realną władzę. Za przejęciem polityki monetarnej pójdą kolejne kroki ograniczające naszą suwerenność gospodarczą i fiskalną, a jak doświadczenie wskazuje UE jest zdominowana przez komunistów i te kroki są czynione w złym kierunku....
~obywatel
Wymienionym mądralom w artykule proponuję cytat za odpowiedź: "GOSPODARKA DURNIU!". W 4 literach mamy politykę, kto jaki stołek obejmie w "jednoczącej się Europie", kogo Fuhrerin Merkel poklepie, a na kogo znacząco zmarszczy brew itd. Nas interesuje stan polskiej gospodarki, a dzięki PLNowi w Polsce ludzie z głodu Wymienionym mądralom w artykule proponuję cytat za odpowiedź: "GOSPODARKA DURNIU!". W 4 literach mamy politykę, kto jaki stołek obejmie w "jednoczącej się Europie", kogo Fuhrerin Merkel poklepie, a na kogo znacząco zmarszczy brew itd. Nas interesuje stan polskiej gospodarki, a dzięki PLNowi w Polsce ludzie z głodu na ulicach jeszcze nie zdychają, dzięki PLNowi, a nie dzięki bezradnym chciwym politykom, którzy dla koryta sprzedaliby własne matki, nie mówiąc o ojczyźnie.

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki