Józef Wancer bardzo ogólnie określił, jaki bank mógłby leżeć w orbicie zainteresowań Banku BPH. Musiałby to być „bank komercyjny, a nie inwestycyjny, raczej uniwersalny niż regionalny”. Wydaje się, że cechy te dość dobrze pasują do charakterystyki Eurobanku, który posiada placówki w całej Polsce i jest nastawiony na klienta indywidualnego.
Celem, jaki Bank BPH chciałby osiągnąć dzięki przejęciu innego banku jest zwiększenie udziałów rynkowych o 3 do 5%. Wydaje się, że zakup Eurobanku, instytucji nowej, ale szybko się rozwijającej, byłby dość dobrym ruchem, który pozwoliłby zrealizować ten cel.
O atrakcyjności Eurobanku, jako obiektu przejęcia, decyduje m.in. to, że realizuje on dość nowatorską na polskim rynku bankowym strategię – jego placówki są otwierane w centrach handlowych i są czynne w tych godzinach, w których klienci centrów robią zakupy. Tym samym wszelkie sprawy, jakie mamy do załatwienia w banku, można wykonać np. w czasie zakupów, po pracy lub nawet w weekendy. Placówki takie dobrze uzupełniłyby obecną sieć placówek Banku BPH, dając jednocześnie przewagę wobec głównych konkurentów krakowskiego banku dysponujących tylko standardowymi placówkami. Kolejną przewagą, jaką dzięki takiemu przejęciu otrzymałby Bank BPH, są nowoczesne produkty oferowane przez Eurobank. Jego oferta doskonale uzupełniłaby obecna ofertę BPH. Nie do pogardzenia jest także ponad 230 tys. kont osobistych, jakie od początku działalności otworzył Eurobank. Bank ten może się przy tym pochwalić wciąż wysokim przyrostem liczby kont – w III kwartale tego roku liczba rachunków wzrosła o 34%. Gdyby taka dynamika przyrostu utrzymała się w najbliższych kwartałach, w przyszłym roku Eurobank znalazłby się w pierwszej dziesiątce banków, jeśli chodzi o liczbę prowadzonych kont.
W chwili obecnej właściciele Eurobanku zaprzeczają, jakoby ich spółka miałaby zostać sprzedana i zapowiadają realizację misji rozpoczętej przez twórcę Eurobanku – Mariusza Łukasiewicza. Trzeba sobie jednak zadać pytanie – czy obecni właściciele są w stanie kontynuować tę misje, czy nie wyda im się ona zbyt ryzykowna? Mariusz Łukasiewicz zbudował Eurobank od podstaw, to on był motorem napędowym jego rozwoju. Teraz, gdy lidera zabrakło, a bank wciąż potrzebuje zastrzyków gotówki, nowi właściciele wcale nie muszą brać na siebie ewentualnego ryzyka niepowodzenia biznesu.
M.D.




























































