Według czeskiego biznesmena poważni konkurenci PKN Orlen, który ostatecznie okazał się zwycięzcą przetargu, zostali usunięci z niego w odpowiednim czasie, a do ostatecznej fazy przetargu weszły już tylko te firmy, którym na czeskiej spółce nie zależało. Chodzi tu o węgierski MOL oraz Rogal Dutch/Shell. Według Pitra MOL miał jedynie „osłonić” PKN Orlen.
Tymczasem czeski minister przemysłu i handlu Milan Urban zeznał przed tą samą komisja, że przetarg i prywatyzacja zostały przeprowadzone we właściwy sposób. Rząd czeski decydował o tzw. krótkiej liście firm dopuszczonych do dalszego etapu przetargu na zamkniętym posiedzeniu. Urban stwierdził, że przy wyborze brano m.in. pod uwagę firmy mające siedziby w krajach należących do UE i NATO.
Według relacji czeskiej telewizji CTK szef komisji śledczej oświadczył, że na razie nie wykryto niczego, co wskazywałoby na działania rządu mające dać przewagę w przetargu polskiemu koncernowi.
Tymczasem przedstawiciele opozycji uznają, że wyjaśnienia szefa komisji śledczej „kuleją na obie nogi”. Zwracają uwagę m.in. na fakt, że w umowie nie zagwarantowano zakazu dalszej sprzedaży Unipetrolu.
PKN Orlen zakupił w 2004 roku 63% akcji Unipetrolu za 13,05 mld czeskich koron. Według Pitra "W chwili, gdy (biznesmen Andrej) Babis porozumiał się z PKN co do współpracy, oferenci byli w 80 procentach pewni, że PKN jest faworytem".
Z relacji medialnych wynika, że Babis, który był szefem firmy Agrofert, miał zapewnić PKN Orlen zwycięstwo dzięki swoim kontaktom z byłym czeskim premierem Stanislavem Grossem. W zamian polska spółka zobowiązała się do sprzedaży części Unipetrolu po niższej cenie.
Czeski biznesmen Tomas Pitr reprezentuje firmę Cesky Olej, właściciela firm Setuza i Seta. Firma Seta próbowała uczestniczyć w przetargu na Unipetrol. Sam Pitr został w ubiegłym roku skazany na 8,5 roku więzienia za przestępstwa podatkowe sprzed 11 lat.
M.D.
Na podstawie: PAP



























































