Inwestorzy liczyli na triumf „czerwonej fali” w wyborach do Kongresu. Zamiast tego otrzymaliśmy wyborczy pat, który zaowocował czerwoną falą na nowojorskich parkietach.


Rynki finansowe nastawione były na zdecydowane zwycięstwo Republikanów (stąd określenie „czerwona fala”), co miało doprowadzić do podzielonego rządu. Opozycja (czyli Republikanie) miała niepodzielnie kontrolować Izbę Reprezentantów oraz odzyskać większość w Senacie. Tak się jednak nie stało.
Wstępne wyniki wyborów dają Republikanom tylko nieznaczną (i wciąż niepewną) przewagę w izbie niższej. Wybory do Senatu pozostają nierozstrzygnięte ze względu na remis w Georgii, gdzie potrzebna będzie „dogrywka”, ponieważ żaden z kandydatów nie uzyskał 50% głosów. Szyki obu głównym partiom pokrzyżował kandydat Partii Libertariańskiej, który zgromadził 2,1% głosów.
Takie rezultaty listopadowej elekcji zmniejszają szanse na to, że Partia Demokratyczna utraci pełnię władzy w USA, pod co w ostatnich dniach grali inwestorzy na Wall Street. – Sądzę, że jesteśmy w unikatowej sytuacji, gdy im więcej ugrają Republikanie, tym lepiej będzie rynkowi – powiedział Reutersowi Jay Hatfield z nowojorskiego Infrastructure Capital Management.

Rozczarowanie na Wall Street było w środę aż zanadto widoczne. Dow Jones zaliczył spadek o 1,95%, schodząc do 32 513,94 pkt. S&P500 zniżkował o 2,08 %, osuwając się do poziomu 3 748,57 pkt. Nasdaq poszedł w dół o 2,48%, kończąc sesję na poziomie 10 353,17 punktów.
Akcje Tesli przeceniono o 7,2% po tym, jak na rynek trafiła informacja o kolejnym pakiecie akcji sprzedanym przez Elona Muska. Za to o 5,2% drożały mocno poturbowane w tym roku walory Mety. Prezes Mark Zuckerberg ogłosił, że zwolni 13% pracowników, co przekłada się na wycięcie ponad 11000 etatów. Od początku roku notowania właściciela Facebooka spadły o blisko 70%, co było pochodną rozczarowujących wyników finansowych spółki oraz topienia miliardów dolarów w kontrowersyjny projekt metaverse.
Teraz uwaga inwestorów z Wall Street powinna skupić na danych o inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych. Ekonomiści spodziewają się jej nieznacznego spadku: z 8,2% do 8,0%. W przypadku inflacji bazowej oczekuje się 6,5% wobec 6,6% odnotowanych we wrześniu. Dane inflacyjne mogą zaważyć na oczekiwaniach względem najbliższej decyzji Fedu. Obecnie rynek terminowy jest podzielony mniej więcej pół na pół względem tego, czy w grudniu stopy zostaną podniesione o 50 pb. czy po raz kolejny o 75 pb.
KK



























































