REKLAMA
WAŻNE

Coraz więcej sieci rezygnuje ze sprzedaży jaj klatkowych

2020-12-31 06:51
publikacja
2020-12-31 06:51
fot. Monserrat Soldú / Pexels

Większość supermarketów zapowiedziała wycofanie się ze sprzedaży jaj klatkowych od 2025 r. Jednak proces ten może przyspieszyć, gdyż z handlu "trójkami" już od stycznia 2021 r. rezygnuje największa w naszym kraju sieć detalicznej sprzedaży żywności. Na razie jaja klatkowe znikną ze sklepów w Warszawie.

Jak zauważa dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz Katarzyna Gawrońska, wycofywanie ze sprzedaży jaj klatkowych jest tendencją ogólnoeuropejską. I choć zdaniem naukowców, skład jaja klatkowego i z wolnego wybiegu jest prawie taki sam i jaja nie różnią się smakiem, to jednak często przekonania konsumentów, iż jajo od "szczęśliwej" kury jest smaczniejsze decyduje o zakupie na półce sklepowej.

Tendencję ten wzmacniają organizacje prozwierzęce, które zabiegają o dobre warunki chowu dla zwierząt. Dodatkowo na taki kierunek zmian stawia unijna polityka rolna, której, motywem przewodnim na najbliższe lata będzie zrównoważona produkcja, dobrostan zwierząt, zachowanie bioróżnorodności.

Decyzja (Biedronki) największego w Polsce detalisty o wycofaniu "trójek", najpierw ze sklepów w Warszawie, radykalnie wpłynie na cały rynek produkcji i dystrybucji jaj w Polsce i oznacza początek dużych zmian w strategiach producentów, którzy muszą przestawić swoją produkcję na bardziej przyjazną dla zwierząt - uważa Gawrońska.

Dyrektor zwróciła uwagę, że działania sieci handlu detalicznego są pochodną kampanii społecznych prowadzonych przez organizacje walczące o poprawę dobrostanu zwierząt, takie jak „Otwarte klatki” czy Compassion in World Farming. Ta ostatnia organizacja zebrała ostatnio ponad 1 mln 400 tys. podpisów pod inicjatywą obywatelską mającą zakazać w Europie chowu klatkowego.

"Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz - organizacja, która zrzesza producentów odpowiedzialnych za około 70 proc. produkcji jaj w Polsce ostrożnie podchodzi do działań organizacji ekologicznych oraz dużych sieci handlowych. Całkowite zaprzestanie sprzedaży jaj klatkowych tak naprawdę możliwe jest w Warszawie lub kilku innych największych polskich miastach. Poza metropoliami polscy konsumenci kupując jaja wciąż kierują się ceną, a ta jest najniższa w przypadku jaj klatkowych" – tłumaczy PAP Gawrońska.

Zdaniem dyrektor, branża może przystosować się do nowych sugestii marketów jednak wysiłek finansowy takiej transformacji przekracza możliwości producentów jaj i musi być dzielony także z właścicielami marketów i klientami.

"Ceny jaj produkowanych w chowie ściółkowym i tak zwanym wolnowybiegowym muszą uwzględniać nie tylko wyższe koszty produkcji, mniejszą skalę i wydajność produkcji, ale także wymagane od producenta posiadanie większych zasobów (na przykład ziemi w przypadku chowu kur z dostępem do przestrzeni na wolnym wybiegu). W związku z tym ceny jaj ściółkowych i wolnowybiegowych muszą być w sposób znaczący wyższe od cen jaj klatkowych. Takie jaja muszą być sprzedawane z premią w stosunku do jaj klatkowych, co ma miejsce na całym świecie" – dowodzi dyrektor KIPDiP.

Z szacunków dokonanych przez Izbę jeszcze w 2018 roku wynika, że całkowita rezygnacja z produkcji jaj klatkowych w Polsce kosztowałaby 1,2 mld dolarów.

Z ubiegłorocznego raportu organizacji "Otwarte klatki" wynika, że głównym problemem, na jaki wskazują firmy, które chciałby zrezygnować ze sprzedaży "trójek", jest zbyt duża opieszałość producentów we wdrażaniu zmian w systemach chowu, która prowadzi do niewystarczającej ilości jaj z chowów alternatywnych na rynku oraz ich wysokiej ceny.

Według Gawrońskiej, producenci jaj robią wszystko, aby w każdym z systemów chowu zapewnić właściwe warunki bytowania ptaków. Polska branża jest świadoma, że istnieje pewna grupa klientów oczekujących z powodów ideologicznych jaj pozyskiwanych w innym chowie kur niż klatkowy i dostarcza im te produkty.

"Także trudno zarzucać krajowym producentom opieszałość w reakcji na potrzeby klientów. Nie oznacza to jednak, że popyt ze strony tych konsumentów jest na tyle duży aby całkowicie zmienić system produkcji jaj w Polsce. Uważamy, że to konsument ma największe prawo do decydowania o tym, jaki produkt i w jakiej cenie chce zakupić. Czyli to jak szybko i na jaką skalę będzie się zmieniał sposób chowu kur niosek w Polsce i w całej Europie zadecydują klienci, nie tylko detaliczni ale i przemysł spożywczy" – argumentuje dyrektor.

W 2019 roku w Polsce zarejestrowanych było 49,4 mln stanowisk dla kur niosek na fermach drobiu pozostających pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej. Dominował chów klatkowy, który stanowił ponad 82 proc. udział w produkcji jaj konsumpcyjnych ogółem w Polsce. Udział pozostałych systemów, tak zwanych alternatywnych, wyniósł: ściółkowy 13,4 proc., wolny wybieg 3,7 proc., produkcja ekologiczna 0,8 proc.(PAP)

autor: Anna Wysoczańska

awy/ dym/

Źródło:PAP
Tematy
Kredyt dla firm. Marża od 2,4% z ubezpieczeniem. 0% prowizji za udzielenie.

Kredyt dla firm. Marża od 2,4% z ubezpieczeniem. 0% prowizji za udzielenie.

Advertisement

Komentarze (2)

dodaj komentarz
surf2dmax
MInisterstwo zdrowia oraz ministerstwo żywnosći poinformowało że juz niedługo przed sprzedażą jajek producent musi przeprowadzic badania kur na koronawirusa... Trzy "kokoko" bedzie oznaczało wynik pzytywny a dwa delikatne "koko" wynik negatywny. Producenci zszokowani decyzją, podobnie kury, rzesze "przerazonych/wystraszonych" MInisterstwo zdrowia oraz ministerstwo żywnosći poinformowało że juz niedługo przed sprzedażą jajek producent musi przeprowadzic badania kur na koronawirusa... Trzy "kokoko" bedzie oznaczało wynik pzytywny a dwa delikatne "koko" wynik negatywny. Producenci zszokowani decyzją, podobnie kury, rzesze "przerazonych/wystraszonych" konsumentów rozważa czy jajeczka w lodówce powinni już powyrzucać :)
jpelerj
Brawo sieci! Pamiętam, jak kilka lat temu Niemcy zakazywały chowu klatkowego i polscy hodowcy jeździli tam, żeby tanio kupić klatki, bo "u nas, panie, to takie zakazy nie przejdą". Teraz sie przejechali na swojej cwaniakowatości i mękolą. Jak konsumenci z miasta przejdą na jaja ściółkowe i wolny wybieg, to Brawo sieci! Pamiętam, jak kilka lat temu Niemcy zakazywały chowu klatkowego i polscy hodowcy jeździli tam, żeby tanio kupić klatki, bo "u nas, panie, to takie zakazy nie przejdą". Teraz sie przejechali na swojej cwaniakowatości i mękolą. Jak konsumenci z miasta przejdą na jaja ściółkowe i wolny wybieg, to popyt na te trójki spadnie radykalnie, Europa już tego nie bierze, a z sąsiadami ze wschodu jesteśmy na noże (Ukraina ma swoje i od nas najwyżej weżmie na umarzalny kredyt). I dobrze, bo te jaja klatkowe to syf, przyspieszacze dojrzałości i masy, antybiotyki, często pasze GMO i przede wszystkim cierpienie zwierząt.

Powiązane: Żywność

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki