Wybrał statki
W połowie lat 90-tych, jedną z najbardziej znanych postaci, która zmieniła bank na przemysł, był Janusz Szlanta. Przez długi czas pracował w Polskim Banku Rozwoju, co znakomicie ułatwiło mu przesiadkę na fotel prezesa zarządu Stoczni Gdynia. Ta zmiana miejsc szybko okazała się wyjątkowo udana. Zakończona powodzeniem restrukturyzacja spowodowała, iż Stocznia Gdyńska stała się jednym z najlepszych i największych przedsiębiorstw tego typu w całej Europie. Bez większych kłopotów przejęła masę spadkową po sławniejszej Stoczni Gdańskiej, nie ma też na razie sygnałów, aby prezes Szlanta miał choćby ułamek tych kłopotów, w jakie wpadli jego konkurenci w Szczecinie.
Wraz z rozwojem sektora bankowego i całej gospodarki, tego typu przypadków było coraz więcej. Przykładem są losy dwóch bankowców, którzy doszli do funkcji prezesów banków, a po odejściu stamtąd szybko zasiedli za sterami sporych, dość znanych przedsiębiorstw – Jacka Krawczyka oraz Sławomira Horbaczewskiego.
Do komputerów
Pierwszy z nich, po krótkiej przygodzie w roli wiceministra przemysłu na początku lat 90-tych, trafił do zarządu Polskiego Banku Rozwoju. Potem, przez kilkanaście miesięcy sprawował funkcję prezesa zarządu Banku Współpracy Europejskiej. W ubiegłym roku, z namaszczenia BRE Banku, został szefem świeżo przejętego wtedy przez ten bank Optimusa. Nowi właściciele firmy z Nowego Sącza wyznaczyli mu dość jasne zadania. Przede wszystkim miał dokonać podziału przedsiębiorstwa na dwie odrębne, notowane na giełdzie spółki. W pierwszej z nich – Optimus Technologie – miał pozostać biznes związany z produkcją sprzętu komputerowego. W drugiej, medialnej, umiejscowiono przede wszystkim portal internetowy Onet.pl i taką też nazwę otrzymało nowe przedsiębiorstwo. Jacek Krawczyk z powierzonego zadania wywiązał się dość szybko – 10 września ubiegłego roku podział Optimusa został zatwierdzony przez WZA.
Innym zadaniem, którego podjął się były szef BWE, miało być uporządkowanie biznesu Optimusa i restrukturyzacja kosztów spółki. Również na tym polu Jacek Krawczyk odniósł pewne sukcesy – koszty sprzedaży (I kw. 2001 do I kw. 2002) spadły o 41,3 procent, a koszty ogólnego zarządu zostały zmniejszone z 5,1 do 4,2 mln zł. Jednak efekt końcowy realizacji powierzonych zadań był taki, że w końcu maja br. prezes zarządu zrezygnował z dalszego pełnienia funkcji. Decyzję prezesa Jacka Krawczyka traktuję w kategoriach zamknięcia pierwszego etapu restrukturyzacji spółki – komentował odejście Krawczyka jego kolega, promotor i w tamtym okresie jakby „właściciel” Optimusa, Wojciech Kostrzewa, (wiceprzewodniczący rady nadzorczej nowosądeckiej spółki).
Zdrowsze soki
Nieco inaczej prezentuje się historia Sławomira Horbaczewskiego. Prawnik z wykształcenia, a bankowiec z zawodu, najpierw współorganizował Centrum Operacji Kapitałowych Banku Handlowego, potem długo był szefem zarządu Banku Energetyki (odszedł po wchłonięeciu go przez BISE) oraz krótko przewodził zarządowi Invest-Banku. Po rozstaniu się z tym poznańskim bankiem, przez pewien czas związał się z upadającym już wtedy Beton-Stalem, ba w 2000 roku otrzymał propozycję objęcia funkcji prezesa zarządu w spółce Dr Witt. W tym właśnie roku firma ta (producent soków) popadła w kłopoty finansowe. Zbyt duże inwestycje, związane ze zbyt optymistycznymi prognozami rozwoju rynku oraz samej spółki spowodowały, że przedsiębiorstwo zaczęło tracić płynność, odnotowało straty i zmniejszyło sprzedaż.
Podstawową kwestią było zatem uzyskanie dodatkowego finansowania ze strony Raiffeisen Bank Polska, obsługującego spółkę. To wymagało stworzenia sensownej wizji rozwoju i funkcjonowania spółki. – Ostatecznie ludzie Raiffeisena zaufali zarówno spółce, która pomimo wszystkich kłopotów ma bardzo dobrą produkcję, jak i mojej osobie, która dawała im rękojmie rzetelnego prowadzenia przez nas interesów – wspomina Horbaczewski. Nowy szef wprowadził do Dr Witta nowy sposób zarządzania – przede wszystkim ścisłe budżetowanie i maksymalną kontrolę kosztów. Przebudował też system sprzedaży, kładąc większy nacisk na premiowanie efektów w tym zakresie.
Na owoce nie trzeba było długo czekać – w 2001 sprzedaż soków Dr Witt wzrosła o przeszło jedną trzecią. Horbaczewskiemu pozostało tylko rozwiązać spór z BRE Bankiem, współudziałowcem zależnej od Dr Witt S.A. spółki, również produkującej soki. Ostatecznie obie strony porozumiały się we wrześniu ubiegłego roku. Nadal jednak pewną przeszkodą dla zarządu jest spór w akcjonariacie, choć przynajmniej na razie nie wpływa on na bieżące wyniki.
Realny biznes potrafi więc skorzystać z umiejętności ludzi sektora bankowego, którzy potrafią być nie tylko finansistami, ale również zarządzającymi. Bankowa praktyka, przywiązanie do ścisłego wypełniania wytyczonych planów i dobre wyczucie zagadnień finansowych ułatwiają takim ludziom funkcjonowanie w przedsiębiorstwach które znalazły się na zakręcie i potrzebują zarządców nowego typu.
Filip Kowalik


























































