Co robią Polacy w niehandlowe niedziele i kto zyskał na wprowadzeniu zakazu - "Gazeta Wyborcza" opublikowała badanie firmy Selectivv, która zbiera dane z naszych smartfonów, by ustalić odpowiedź na te pytania.
Polacy zdążyli się już trochę przyzwyczaić do zakazu handlu. W 2018 roku sklepy były otwarte w dwie niedziele w miesiącu, w tym jest to już tylko jedna niedziela handlowa. Co robimy w czasie, kiedy nie robimy (bo nie możemy) zakupów? Bo to, kto zyskał, wydaje się oczywiste - stacje benzynowe i... same sklepy.
Firma Selectivv zajmuje się badaniem zachowań i zwyczajów konsumenckich, które opracowuje na podstawie danych zebranych w 200 tys. aplikacji z 14 mln smartfonów. Tym razem wybrano całkiem sporą próbkę - 511 tys. osób. Co zatem razie robimy w wolne niedziele?
Przeczytaj także
W zeszłym roku w pierwszą niehandlową niedzielę aż 41 proc. ludzi, którzy zazwyczaj robili w tym czasie zakupy, wybrało się na spacer, place zabaw czy do kawiarni. Nie każdy oczywiście spędza dzień wolny w centrum handlowym, ale liczby nie kłamią - liczba spacerujących była większa o 421 proc. niż w inne niedziele. W tym roku nadal wybieramy aktywne spędzanie czasu - 35 proc. badanych wybiera parki w dni wolne od handlu, gdzie w przypadku innych dni to tylko 21 proc.
Chętniej też wybieramy się do kina. W niehandlowe niedziele chodzi tam 2 proc. badanych. Sieć kin Helios podała, że sprzedaż biletów w te dni wzrosła z 19 do 21 proc.

Stacje benzynowe i dyskonty wygrywają
Coraz częściej na stacjach benzynowych - oprócz tankowania - robimy zakupy spożywcze czy drogeryjne. Według badania firmy Nielsen sprzedaż produktów FMCG wzrosła tam rdr o 23,8 proc. Nie do końca ustawa zadziałała tak, jak chcieli pomysłodawcy. Zakaz handlu miał wesprzeć małe sklepy i pomóc im w walce z dużymi dyskontami. Jednak to właśnie duże sieci najbardziej zyskują na niehandlowych niedzielach.
Dyskonty przygotowały się do wolnych niedziel, wydłużając godziny pracy na dzień przed i proponując klientowi liczne promocje. W soboty zakupy robi 31 proc. osób - rok wcześniej było to "ledwie" 18 proc.
Polacy, jak i sami sprzedawcy nie chcą zakazu handlu w niedziele. Czy rząd zareaguje na te postulaty, trzeba jeszcze trochę poczekać. Warto jednak przypomnieć, że na Węgrzech zrezygnowano z tego pomysłu nieco ponad rok od jego wprowadzenia.
DU



























































