REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Chemia zarobi na regulacjach dotyczących emisji CO2?

2011-07-18 12:00
publikacja
2011-07-18 12:00

Nowe unijne regulacje dotyczące emisji zanieczyszczeń to nie tylko wyzwania i koszty. Branża chemiczna może na tym dobrze zarobić.

W bieżącym roku przypada zarówno setna rocznica otrzymania Nagrody Nobla przez Marię Skłodowską- Curie, jak i utworzenia Międzynarodowego Zrzeszenia Towarzystw Chemicznych.

Nic więc dziwnego, że ONZ proklamował ten rok Międzynarodowym Rokiem Chemii. Głównym celem obchodów jest uzmysłowienie społeczeństwu znaczenia chemii w niemal wszystkich dziedzinach współczesnego życia. Wiodącym motywem będzie wpływ chemii na zmiany klimatyczne i środowisko naturalne.

Komisja Europejska chce do roku 2020 zredukować emisję dwutlenku węgla o 20 procent, a dwadzieścia procent energii ma pochodzić z odnawialnych źródeł energii, w takim samym stopniu ma wzrosnąć efektywność energetyczna.

W realizacji tych celów swoją rolę może i chce odegrać branża chemiczna - przede wszystkim wprowadzając na rynek produkty pomagające w realizacji ambitnego celu ograniczenia zanieczyszczeń. Liderami nowego myślenia są, rzecz jasna, światowi potentaci.

- Skłamalibyśmy, gdybyśmy powiedzieli, że nie pracujemy nad nowymi rozwiązaniami. Mamy przecież do czynienia z nowym potencjałem biznesowym - mówi Joachim Meyer, wiceprezes BASF, Business Center Europe Central. Czy polska chemia ze swoimi oczywistymi ograniczeniami może się stać przyjazna dla środowiska i klimatu?

Chemik potrafi?

Przykładem prostego produktu współczesnej chemii, który przyczynia się do spełnienia norm środowiskowych w transporcie, jest dodatek do paliwa wykorzystywany przez branżę transportową.

Od 1 października 2006 roku samochody o tonażu powyżej 3,5 tony zaczęła obowiązywać nowa norma dotycząca emisji spalin, tzw. EURO 4. Trzy lata później w życie weszła jej następczyni - nowa, ostrzejsza norma, tzw. EURO 5. Uogólniając, obie normy zobowiązywały właścicieli pojazdów do zmniejszenia o kilkadziesiąt procent emisji szkodliwych tlenków azotu.

Rozwiązanie okazało się proste. Po to, by nieco starsze samochody spełniały normy, zaczęto montować w nich instalację z wysokiej czystości wodnym roztworem mocznika. Produkt stosowany w branży motoryzacyjnej - pod nazwą handlową AdBlue - jako reduktor rozkładał w tzw. katalizatorze SCR szkodliwe dla środowiska tlenki azotu. Z nowej koniunktury skorzystały firmy w Polsce - i to nie tylko zagraniczne.

W ubiegłym roku produkcję uruchomiły Zakłady Chemiczne Police, wcześniej produkcję rozpoczęły Zakłady Azotowe w Puławach i kędzierzyński ZAK.

- To przykład szybkiego zareagowania na sytuację na rynku. Skoro nowe regulacje wywołały popyt, a nasze firmy chemiczne były w stanie go zaspokoić, to weszły w ten dział - ocenia Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Największy producent AdBlue na świecie, koncern Yara, z pewnością odczuł zwiększoną konkurencję na naszym rynku. Jednak bardziej zaawansowane rozwiązania technologiczne generują więcej trudności. AdBlue jest przykładem dobrze ilustrującym nasze możliwości i zarazem bolączki.

- Po pierwsze to produkt stosunkowo dobrze znany i, co tu kryć, niezbyt skomplikowany. Stąd możliwość szybkiego rozpoczęcia produkcji. Stosunkowo niewielkie były także nakłady potrzebne do rozpoczęcia produkcji tego roztworu - przyznaje wiceprezes dużej spółki chemicznej. Jego zdaniem, o bardziej zaawansowane wdrożenia będzie już znacznie trudniej. - W obecnej sytuacji branży musimy się skupiać na podstawowych problemach. Niestety, innowacja kosztuje, a nas zwyczajnie na badania nie stać - dodaje nasz rozmówca.

Wszystko, co się opłaca

Nic dziwnego, że jesteśmy tłem dla potentatów, a dystans, zamiast skracać, się wydłuża. Doskonałym przykładem może być numer jeden w światowej branży chemicznej, niemiecki koncern BASF. Filozofia potentata jest dość prosta - firma wydaje na badania tyle, co cały nasz krajowy budżet. I nie robi tego z czystej miłości do nauki, ale dlatego, że to się opłaca - nawet jeśli początkowo trzeba przeznaczyć na badania spore kwoty. Co więcej, tego podejścia do badań i rozwoju nie zmienił także ostatni kryzys. Owszem, BASF oszczędzał, ale nie na badaniach.

- Każde ryzyko oznacza także nową szansę - tłumaczy filozofię firmy prezes Meyer. - Już w minionym roku sprzedaliśmy produkty za osiem miliardów euro, które należą do grupy "produktów chroniących klimat". Klasyfikacja ich jest dość prosta - definiujemy tak grupy produktów, których zastosowanie oszczędza dwukrotnie więcej CO2 niż wyemitowano podczas ich produkcji.

Gdzie BASF szuka nowych rozwiązań?

Prawie wszędzie. Każdego dnia naukowcy BASF-u zgłaszają w urzędach patentowych na całym świecie kilka nowych rozwiązań. Nie wszystkie oczywiście mają związek z ochroną klimatu, ale w tych setkach patentów niektóre rzeczywiście pomagają chronić środowisko.

Przykładem związanych z nowymi regulacjami rozwiązań może być izolacja budynków płytami ze spienionego polistyrenu. Inny przykład to tworzywa sztuczne dla przemysłu motoryzacyjnego, które są lżejsze, co oznacza oszczędność paliwa. BASF pracuje również nad nowymi ogniwami paliwowym i energooszczędnymi bateriami litowo-jonowymi. Takich produktów są dziesiątki. Chemia nie jest problemem, ale częścią rozwiązania, jeśli chodzi o ochronę klimatu.

Chroń się sam

Niestety, w chemii doskonale potwierdza się reguła, że duży może więcej. A nasze zakłady chemiczne na skalę europejską nie należą nawet do średniaków.

Nic więc dziwnego, że zamiast badać, starają się raczej kupować już gotowe. Jednak nie zawsze posiadacze najnowszych rozwiązań chcą sprzedać prawo do ich wykorzystania. Na rynku regułą jest, że do kupienia są raczej już znane i funkcjonujące od jakiegoś czasy rozwiązania niż te najnowsze.

Co więc pozostaje naszym firmom chemicznym? Mogą realizować te programy, które pozwolą zaoszczędzić energię. - To powoduje, że w spółkach pozostają większe środki, np. na ewentualne wdrożenia czy też badania - uważa dyrektor Majchrzak. I faktycznie tu dokonał się ważny przełom.

- W ostatnich dwóch dziesięcioleciach przemysł chemiczny w Europie Środkowo-Wschodniej, czyli na obszarze, gdzie koncentrujemy naszą działalność, radykalnie zmienił swoje podejście do kwestii ochrony środowiska - przekonuje prezes Ciechu Ryszard Kunicki. - Z niechlubnej pozycji jednej z najbardziej szkodliwych dla otoczenia gałęzi przemysłu przesunął się na pozycję lidera technologii proekologicznych.

Zdaniem spółki, realizowany program inwestycyjny na najbliższe pięć lat jest przykładem skutecznego połączenia biznesu i ekologii.

- Ujęte w nim projekty są dobrze uzasadnione ekonomicznie, a jednocześnie służą ochronie środowiska naturalnego. Dowodem na to jest zarówno uzyskanie wsparcia środkami unijnymi dla większości z tych projektów, jak i duże zainteresowanie akcjonariuszy niedawną emisją naszych akcji. Pieniądze uzyskane w trakcie oferty publicznej będą przeznaczone właśnie na sfinansowanie tych inwestycji - mówi prezes Kunicki.

Ciech wywiązuje się z obowiązku odzysku i recyklingu odpadów opakowaniowych wprowadzanych na teren Unii Europejskiej. Ponadto, jako importer niektórych towarów spoza Unii Europejskiej, spółka dokonała wstępnej rejestracji czterech substancji w systemie REACH. Jedna z substancji przeznaczona jest do rejestracji właściwej w terminie do 1 czerwca 2013 r. Z zobowiązań prawnych wobec środowiska dobrze wywiązują się ZA Puławy. Spółka także wdraża do produkcji wyroby pomagające chronić klimat.

Zastępuje np. nieprzyjazny ekologicznie chlor nadtlenkiem wodoru (produktami jego rozpadu jest tlen i woda). Nadtlenek wodoru unieszkodliwia ścieki przemysłowe i komunalne, służy do chemicznego oczyszczania rurociągów i instalacji wody pitnej oraz filtrów studni głębinowych. Znaczenie nadtlenku wodoru będzie więc systematycznie rosło. Ten sam produkt znajduje też zastosowanie w usuwaniu dwutlenku siarki i tlenków azotu z gazów odlotowych.

O AdBlue już pisaliśmy. Warto jednak podkreślić, że Puławy stawiają na roztwory mocznika w szerszym zakresie. Znajdują bowiem one coraz szersze zastosowanie do oczyszczania z tlenków azotu spalin przemysłowych - w elektrociepłowniach czy cementowniach.

W puławskiej spółce prowadzi się także zaawansowane prace rozwojowe nad produkcją poliestrów biodegradowalnych z surowców roślinnych. Tworzywa te mogą znaleźć zastosowanie w produkcji folii, opakowań, wyrobów wtryskowych oraz włókien. Zastosowanie tworzyw ulegających biodegradacji zamiast konwencjonalnych opakowań jest odpowiedzią na rosnący problem zanieczyszczenia środowiska odpadami gospodarczymi.

Mali - bardziej agresywni

Dość wstrzemięźliwe podejście do problemu przez największe polskie firmy z branży może zachęcić mniejszych producentów do bardziej agresywnej polityki.

Niedawno giełda podjęła uchwałę w sprawie wprowadzenia do obrotu na rynku NewConnect akcji spółki Bioerg (większościowym akcjonariuszem spółki pozostaje ERG). Spółka na przełomie lat 2009 i 2010 opracowała i wdrożyła do sprzedaży kilka grup opakowań w pełni kompostowalnych.

W drugiej połowie 2010 roku zintensyfikowane zostały działania handlowe w celu rozpoczęcia sprzedaży opracowanych produktów na masową skalę. Na początku roku firma rozpoczęła dostawy reklamówek do dużęj sieci hipermarketów.

Reklamówki wyprodukowano w oparciu o najnowsze, opracowane przez Bioerg i certyfikowane przez europejską organizację DIN Certco, technologie produkcji folii biodegradowalnych, gwarantujące pełną kompostowalność dostarczanych produktów.

- Nasze atuty to nowoczesna technologia, znajomość rynku i jego uwarunkowań - podkreśla prezes spółki, Maciej Błasiak.

Bioerg znalazł więc niszę rynkową, którą teraz wykorzystuje. Być może dla pozostałych naszych firm chemicznych to dobra wskazówka, jak zagospodarować posiadane moce i zdolności. Skoro nie stać nas na wielkie innowacje, próbujmy w tych bardziej niszowych.

Dariusz Malinowski

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki