Szanse Stanów Zjednoczonych i Iranu na osiągnięcie porozumienia, dzięki któremu ponownie otwarta zostałaby cieśnina Ormuz, wynoszą 50 proc. - ocenił w piątek wysoki rangą urzędnik ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich Anwar Gargasz podczas forum GLOBSEC w Pradze.


Irańscy urzędnicy „zmarnowali przez lata wiele okazji i mają tendencję do przeceniania swoich kart” – oznajmił Gargasz, doradca prezydenta ZEA i były minister spraw zagranicznych, cytowany przez agencję AFP. - Mam nadzieję, że tym razem tego nie zrobią - dodał.
Urzędnik podkreślił, że zablokowana przez Iran cieśnina Ormuz powinna zostać ponownie otwarta dla swobodnej żeglugi. Przed wojną, rozpoczętą pod koniec lutego amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, szlakiem tym eksportowano 20 proc. światowej ropy i gazu.
- Negocjacje, które mają na celu jedynie osiągnięcie zawieszenia broni i zasianie ziarna dalszego konfliktu w przyszłości, to nie jest coś, czego byśmy chcieli – przyznał doradca prezydenta ZEA, cytowany przez portal Times of Israel.
Gargasz zauważył, że irański program nuklearny stał się obecnie pierwszoplanowym problemem Emiratów. - Widzimy, że Iran jest w stanie wykorzystać każdą broń, jaką ma w rękach - dodał.
Władze w Teheranie odpowiedziały na amerykański atak intensywnym ostrzałem zarówno Izraela i baz amerykańskich w regionie, jak też infrastruktury, głównie cywilnej, w arabskich państwach Bliskiego Wschodu. Zjednoczone Emiraty Arabskie były najczęściej atakowanym krajem: na jego terytorium Iran skierował około 60 proc. pocisków.

W ostatnią niedzielę, 17 maja - przypomniała agencja Bloomberga - wystrzelony z Iraku dron zaatakował emiracką elektrownię atomową Barakah. Gargasz oznajmił w jednym z serwisów społecznościowych, że winne tego ataku terrorystycznego są „irańskie milicje w Iraku”.
Chociaż nie odnotowano żadnych ofiar ani niebezpiecznych poziomów promieniowania, uderzenie to przypomniało o podatności infrastruktury cywilnej na eskalację działań wojennych w regionie.
Zdaniem Mohammeda Baharoona, dyrektora Centrum Badań Polityki Publicznej w Dubaju, atak na elektrownię był sygnałem ostrzegawczym ze strony Iranu. Miał uzmysłowić arabskim krajom regionu Zatoki Perskiej, co może czekać ZEA i pozostałe państwa, jeśli ponownie rozgorzeje konflikt z Izraelem i USA. - To również sposób Iranu na wywieranie presji na państwa Zatoki Perskiej i mówienie im, że nie będą bezpieczne. Nawet jeśli nie zaatakujemy was bezpośrednio, zrobią to nasi partnerzy - powiedział Baharoon, wskazując na intencje Teheranu.
Zdaniem Bloomberga irackie milicje powiązane z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) odgrywają coraz ważniejszą rolę w konfrontacji Iranu ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Co najmniej dwie z tych milicji - Kataib Hezbollah i Harakat Hezbollah Al-Nudżaba - uważane są przez wielu ekspertów za faktyczne oddziały Korpusu Strażników.
- Otrzymują bezpośrednie rozkazy od IRGC – powiedział Renad Mansour, zastępca dyrektora Programu Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej z londyńskiego think tanku Chatham House. (PAP)os/ rtt/






























































