Kwietniowe kontrakty na ropę crude w ciągu wczorajszych notowań podskoczyły do rekordowego poziomu 57,60 dolarów za baryłkę. Do końca notowań cena spadła do poziomu 56,40 dolarów za baryłkę, czyli o 6 centów niżej od środowego zamknięcia. W nocnych notowaniach azjatyckich cena ropy spadła o kolejne 15 centów do poziomu 56,25 dolarów za baryłkę.
Czwartkowy wzrost cen ropy zmusił członków Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC) do rozważenia kolejnego podniesienia limitów wydobycia w ramach kartelu.
Kartel zaledwie wczoraj zdecydował o podwyższeniu oficjalnych limitów wydobycia ropy o 500 tys. baryłek dziennie do 27,5 mln baryłek dziennie. Decyzja miała służyć zahamowaniu wzrostów cen ropy. Jednak wbrew przewidywaniom, ceny ropy nie przestały rosnąć i osiągnęły dziś nowe rekordy wszechczasów.
Nic nie zapowiada, że ceny ropy mogłyby zacząć spadać. OPEC podwyższył swoje prognozy popytu na ropę naftową na 2005 rok - co wywołane jest głównie wzrostem popytu ze strony rosnącej gospodarki Chin. Według kartelu globalny popyt na ropę naftową wzrośnie w tym roku do 83,98 mln baryłek dziennie. Jest to wartość wyższa o 2,2%, niż dzienny popyt z 2004 roku.
Swoje obawy o wywołane prognozami dalszego wzrostu cen wyrazili ministrowie resortów ekonomicznych Japonii, którzy stwierdzili, że jest to alarmujące i może mieć ogromny wpływ na wchodzącą na drogę wzrostu gospodarkę Kraju Kwitnącej Wiśni.
“Będziemy obserwowali wpływ wysokich cen ropy na dwóch frontach. Jednym są zyski wielkich japońskich przedsiębiorstw, które są jak dotąd głównym źródłem wzrostu gospodarczego. Drugim będzie poziom wskaźnika zaufania konsumentów w Stanach Zjednoczonych” powiedział Heizo Takenaka -minister gospodarki Japonii.
Ł.O.






























































