Cena ropy na Giełdzie NYMEX osiągnęła w trakcje sesji poziom 43,09 dolara za baryłkę, kurs na zamknięciu wyniósł 42,98 dolara za baryłkę. Oba kursy są najwyższe od wprowadzenia w 1983 roku notowań na kontrakty na ropę naftową, przebijając najwyższe kursy osiągnięte w środę po doniesieniach na temat Jukosu.
Kurs ropy Brent w Londynie wzrósł o 30 centów do 39,55 dolarów za baryłkę.
Informacje o wstrzymaniu sprzedaży ropy przez Jukos sprawiły, że cena ropy osiągnęła rekordowy pułap. Wczorajsze wyjaśnienia rosyjskiego ministerstwa sprawiedliwości, które poinformowało, że zakaz sprzedaży dotyczy tylko nieruchomości koncernu, a nie wydobywanej ropy tylko nieznacznie poprawiło nastroje na rynku paliw. Koniec paliwowego giganta Jukosu jest już właściwie przesądzony. Eksperci uważają, że problemy rosyjskiej spółki mogą negatywnie wpływać na dostawy ropy. Jukos jest największym rosyjskim eksporterem ropy.
Iracki minister do spraw ropy poinformował, że eksport z tego kraju może wynieść między 1,7 a 1,8 mln baryłek gdyż względu na uszkodzenia infrastruktury po kolejnych atakach, działają jedynie terminale w południowej części kraju.
Według planów Irak miał produkować 2,4 mln baryłek ropy dziennie, by pod koniec roku osiągnąć poziom 2,8 mln baryłek. Eksperci uważają jednak, że sytuacja w Iraku sprawia, że bardziej prawdopodobne jest dalsze ograniczanie poziomu eksportu.
OPEC wykorzystuje już ponad 95% mocy produkcyjnych i zdaniem analityków, kartel ma już niewielkie możliwości zwiększenia wydobycia. Oznacza to, że przy problemach z dostawami z Rosji i Iraku OPEC nie będzie wstanie sprostać rosnącemu najszybciej od lat popytowi i możliwe są kolejne wzrosty cen ropy.
M.C.



























































